kiedyś miałam wiele chwil słabości, zbyt wiele
cięcia, kreski, żyletki
lubiłam je liczyć na przegubach, tak, na lini życia, tylko tam
obserwowałam, jak krew płynie, a ja czułam ulgę, ukojenie ze łzami w oczach
takie skrzywienie psychiczne 😇
teraz pozostały tylko blizny do których się uśmiecham, bo pamiętam, jaką przyjemność mi to sprawiało
minęło kilka lat od ostatniego cięcia i jestem dumna, że zakończyłam tą relację, chociaż bywały chwile zwątpienia i próby powrotu
musimy zacząć doceniać swoje ciało, nie chować się pod długim swetrem, nie robić czegoś czego będziemy żałować w przyszłości













