Dlaczego łzy spływają mi po skórze,
skoro wciąż w środku chodzę w stalowym garniturze.

No title available
TVSTRANGERTHINGS
Show & Tell

Love Begins
Xuebing Du
EXPECTATIONS
I'd rather be in outer space 🛸
he wasn't even looking at me and he found me
Cosmic Funnies

@theartofmadeline

izzy's playlists!
𓃗
Noah Kahan
The Stonewall Inn
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year

roma★
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
official daine visual archive
will byers stan first human second

ellievsbear

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Oman
seen from United States

seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Hong Kong SAR China
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from India
seen from Vietnam
@betterwithbelter
Dlaczego łzy spływają mi po skórze,
skoro wciąż w środku chodzę w stalowym garniturze.
Wiem, że samotność to jest przyjaźń.
Między sobą samym, więc nie jesteś już niczyja.
Wiosna ma Twój uśmiech.
Zimno zrzuca z dłoni.
Słodkości mi dodaje, w morzu pełnym soli.
Nie chce Ciebie tracić,
Ale siebie wolę bardziej,
Chodził za mną zły cień,
Dziś zgubiłem go na starcie,
Następny raz go spotkam to się dowie o nokaucie,
Dziś już tylko dobry dzień,
Przytulę siebie bardziej.
Lubię pisać o miłości. Dużo osób piękne słowa dobiera. Lecz tam, gdzie ona jest — słowa są zbędne.
Ubrani w ból od stóp do głów.
Nic już nie znajdziesz pomiędzy.
Zmęczeni pytaniem o „miłość”,
dla której zagryzą zęby.
Kroczę za Tobą w deszczu,
Chcę Twoją torbę nieść,
A każde złe doświadczenie, zdejmę jak szminki część.
I wiedziałem, że serce złączone z dwóch ktoś musi rozdzielić, a jak nie — to zrobi grób.
Już nie chwytam za miejsca,
gdzie mogę pokaleczyć dłonie.
Chyba że jesteś tam —
wtedy zrobię to świadomie.
Pachnie Tobą jesień, pożółkłe wokół liście.
A ja się utożsamiam — umieram równie przejrzyście.
I nie mogę Ciebie mieć i ogrzewać Twoich dłoni.
Proszę, cofnąć czas — jeszcze raz chcę Ciebie schronić.
Dzień niepodległości.
Jestem Polakiem, przekładam myśli na papier.
Niepodległa wieczność poświęcona ludzkim dramatem.
Serce mnie łapie, przeszliśmy wiele burz.
Odwaga chroni — niezwyciężony anioł stróż.
W kieszeni Marvel i cała Ameryka.
Nie mają takiej siły — schabowy widzieli na filmikach.
My jesteśmy Bogiem, tu powstała Paktofonika.
Co dzień oddycham z dumą całym sercem.
Okazuje wdzięczność, za to gdzie jestem.
Dzięki Tobie leży marmur na chodnikach,
a wokół Twoich kości krąży moja galaktyka.
Dla Babci
Dla Ciebie wygram tę walkę,
znamy się, odkąd pamiętam.
Nieważne, ile w tym czasie
popełniłem błędów w zakrętach.
I trzyma mnie mocno Twa ręka,
przytulam się jak do poduszki,
pachnie ona bezpiecznie —
przecież nigdy mnie nie puści.
I chociaż może jej nie widać,
czuję, że ciągle jest przy mnie.
Wokół wszędzie będzie ciemno,
ona sprawi, że jest widnie.
I czuję to ciepło jak latem,
kiedy o Tobie pomyślę.
Zaparzmy razem znów herbatę —
Babciu, wiem, że jesteś przy mnie.
Wszystko co mnie zabiło,
To samo mnie stworzyło,
Otwieram kolejne wino,
Nie mam chęci na miłość,
Ile czasu mogę dać,
Tyle samo mogę stracić,
Kolejna złudna z prawd,
Chyba muszę się zatracić.
Nigdy w ten sposób księżyc nie zaszedł.
Kiedy jest przy mnie, mogę stracić zasięg.