[Common Route]
[część 1, pałac]
Auger: ….?
Nagle dobiegł mnie jakiś głos. Właśnie przechadzałem się leniwie korytarzem, zastanawiając się, czy nie trafi się coś ciekawego, więc zatrzymałem się i nadstawiłem uszu.
Auger: (Hmm? Ciekawe, o czym oni gadają w takim miejscu...?)
Służąca 1: Ej, ej, słyszałyście już obie tę plotkę o Wiedźmie?
Służąca 2: Wiedźma?
Służąca 3: Aaa, ta plotka o Wiedźmie z Charmessen?
Służąca 1: Tak, tak, dokładnie. Mówi się, że w lesie Charmessen mieszka wiedźma.
Służąca 2: Aaa, też obiło mi się to o uszy. Chodzi o to, że ta wiedźma mieszkająca w Charmessen rzuciła klątwę na Weblin i rozsiewa nieszczęścia, prawda?
Służąca 3: No właśnie. Słyszałyście, że podobno ostatnio kolejna wioska na północy została zniszczona przez atak Wilków?
Służąca 2: Podobno to było straszne... Nie dość, że pożarli wszystkich bez względu na wiek czy płeć, to na koniec jeszcze puścili wszystko z dymem, prawda?
Służąca 1: Tak. Rozmawiałam z kimś z oddziału rycerzy, który został tam wysłany po fakcie, i...
Służąca 1: Mówił, że był przy tym blady jak ściana... Że to absolutnie nie jest coś, do czego zdolny byłby człowiek.
Służąca 3: Podobno widok był tak makabryczny, że nawet dzielni rycerze odwracali od niego wzrok...
Służąca 1: No i ten atak Wilków... to podobno też sprawka Wiedźmy. Mówią, że Wiedźma kontroluje Wilki i szczuje je na ludzi.
Służąca 2: Co? Ale jaki pożytek miałaby mieć Wiedźma z tego, że każe Wilkom atakować wioski i miasta?
Służąca 3: Słuchajcie, to tylko coś, co słyszałam, ale... Podobno Wiedźma potrzebuje wielu żywych ofiar, aby zdobyć wieczne życie.
Służąca 1: Więc to dlatego każe Wilkom atakować wioski i miasta – składa w ofierze tylu ludzi... To przerażające.
Służąca 2: A skoro o strachu mowa... Ostatnio stan zdrowia Jego Królewskiej Mości Gavaldiego VI coraz bardziej się pogarsza. Aż strach pomyśleć, co się z nim stanie w najbliższej przyszłości.
Służąca 1: Ach, to prawda. Ostatnio zdrowie Jego Wysokości tylko podupada...
Służąca 3: Mamy tyle niepokojących wieści – ataki Wilków, Zodiva, ta cała Wiedźma... Dlatego tak bardzo chciałabym, żeby Jego Wysokość zachował siły i panował nad sytuacją, no ale...
Służąca 2: Skoro tak, to czy nie byłoby lepiej, gdyby po prostu jak najszybciej zrzekł się tronu na rzecz Jego Wysokości Księcia Mejojo?
Służąca 1: Nie wygaduj takich lekkomyślnych rzeczy! Co zrobisz, jak ktoś cię usłyszy...?
Służąca 3: Właśnie. Nawet jeśli Jego Wysokość Mejojo jest pierwszy w kolejce do tronu i jest niemal pewne, że w obecnej sytuacji go obejmie – nie wolno głośno mówić takich rzeczy.
Służąca 3: Jeśli ktoś pomyśli, że wyczekujesz śmierci Jego Wysokości Gavaldiego VI, to może zostać uznane za zdradę stanu, rozumiesz?
Służąca 2: ...M-masz rację...? Przepraszam, to było bardzo lekkomyślne z mojej strony.
Przez chwilę panowała cisza, jakby nerwowo rozglądały się dookoła. Wygląda na to, że cała trójka – choć poniewczasie – zaczęła się martwić: „a co, jeśli ktoś słyszał naszą rozmowę?”.
Auger: (Doprawdy, nigdy nie wiadomo, kto słucha, więc trzeba uważać, no nie?)
Otóż to. Bo na przykład może się zdarzyć, że ktoś taki jak ja – młodszy brat bliźniak pierwszego następcy tronu, księcia Mejojo von Gavaldi – właśnie nadstawia uszu.
Auger: (Wszyscy tak kochają ploteczki, co nie?~ Chociaż ja też nie mam nic przeciwko...)
A zwłaszcza, jeśli mogą mi się one do czegoś przydać – wtedy lubię je jeszcze bardziej.
Służąca 1: A właśnie... tak mi się przypomniało: ta teoria o złych relacjach między Jego Królewską Mością Gavaldim VI a bliźniaczymi książętami. To podobno całkiem serio prawda, wiecie?
Służąca 2: Co? Naprawdę?
Służąca 3: A, ja też o tym słyszałam! Czekaj, to chodziło o... Lady Elenorę i Lady Raylei, prawda?
Służąca 2: Lady Elenora i Lady Raylei...? Kto to w ogóle jest? Czy tu w ogóle były kiedyś osoby o takich imionach?
Służąca 1: A, racja, ty zaczęłaś pracę niedawno. Zarówno Lady Elenora, jak i Lady Raylei, to małżonki Jego Królewskiej Mości Gavaldiego VI.
Służąca 2: Ach, teraz jak o tym mówisz... Mam wrażenie, że chyba jednak słyszałam kiedyś te imiona.
Służąca 2: Ale o ile dobrze kojarzę... obie panie już nie żyją, prawda?
Służąca 1: ...Tak. Zarówno Lady Elenora, jak i Lady Raylei odeszły z tego świata już wiele lat temu.
Służąca 2: No właśnie. Gdyby to były osoby, którym obecnie usługujemy, to niemożliwe, żebym nie znała ich imion – nawet będąc tu nową.
Służąca 2: W takim razie... żal mi Jego Królewskiej Mości Gavaldiego VI.
Służąca 1: Słucham? Dlaczego?
Służąca 2: No bo... przecież to oznacza, że stracił obie swoje małżonki bardzo przedwcześnie, prawda?
Służąca 1: .........
Służąca 3: .........
Służąca 2 E? Co się wam stało? Czy ja... powiedziałam coś dziwnego?
Służąca 3 ...Coś dziwnego? To mało powiedziane... Słuchaj, skoro, jak widać, nie masz o tym pojęcia, to cię uświadomię.
Służąca 2: E? E?
Służąca 1: Temat Lady Elenory i Lady Raylei jest na tym zamku absolutnym tabu (słowami zakazanymi). Jeśli będziesz o nich paplać bez zastanowienia, nie zdziw się, jeśli twoja głowa spadnie z karku.
Służąca 2: G-głowa spadnie z karku...?
Służąca 3: Mówiłam ci przecież, nie? Sprawa Lady Elenory i Lady Raylei... to właśnie ona jest przyczyną nienawiści między Jego Królewską Mością a Książętami.
Służąca 2: Cooo? Ale... jak to? O co w tym chodzi?
Służąca 1: Chodzi o to, że...
Auger: (Chyba czas już na mnie.)
Służąca 1: ...! Służąca 2: ...! Służąca 3: ...!!
Celowo hałasując, wyłoniłem się z cienia, w którym do tej pory byłem ukryty.
Służące, które jeszcze przed chwilą z radością oddawały się ożywionej dyskusji, natychmiast zbladły.
I nic dziwnego. W końcu właśnie objawił się im główny bohater plotek, o którym tak beztrosko świergotały, wiedzione czystą ciekawością.
Auger: Ej, ej, o czym tak we trzy plotkowałyście? Nie przygarniecie mnie do towarzystwa? Wiecie, ja też lubię takie gadki~.
Zapytałem, czy mogę dołączyć, celowo używając przy tym głosu tak beztroskiego i radosnego, że aż brzmiało to sztucznie.
Zgodnie z moimi przewidywaniami, zaczęły kręcić głowami z niesamowitą wręcz gwałtownością.
Służąca 1: P-przepraszamy najmocniej, my już pójdziemy...! Wasza Wysokość Auger...
Auger: Eej, chwila, to chyba lekka przesada, co nie? Tak się składa, że słyszałem dosłownie wszystkooo. Czy nie wspominałyście czegoś o tym, że głowa robi „ciach”?
Służąca 1: N-nie...! Nic z tych rzeczy...! Jeśli doszło do jakiegoś nieporozumienia, to... to b-błagam o wybaczenie...!
Auger: A skąd. Nie ma mowy, żebym ci wybaczył. Umrzesz tu i teraz.
Auger: Co byś zrobiła, gdybym tak powiedział? ...A przynajmniej to miałem zamiar powiedzieć.
Służąca 2: B... Bardzo przepraszam...!
Auger: Aaa, weź już, nie wydzieraj się tak tym wielkim głosem. Ależ jesteś hałaśliwa.
Auger: ...Jestem nadwornym muzykiem. Mam dobry słuch. Wystarczy spojrzeć na te uszy, żeby się domyślić, prawda? Chociaż wy, rasa Ludzi, możecie tego nie pojmować.
Auger: No bo wiecie, mam meeeega dobry słuch. Więc słyszę absolutnie wszystkooo, jasne?
Służąca 2: T-tak.
Auger: Dlategooo... jak następnym razem usłyszę, że o tym gadacie... To zabiję, okej?
Auger: Dziewczynko z rasy ludzi... a gdzie odpowiedź?
Służąca 3: T-tak!! Wasza Wysokość Auger!!
Służąca 2: P-przepraszam najmocniej!
Każda z nich krzyknęła na swój sposób i w mgnieniu oka zniknęły z pola widzenia.
Auger: Wygląda na to, że krąży tu całkiem sporo różnych plotek... Fufu, plotkowanie jest takie zabawne, nie sądzicie......?
Chichocząc pod nosem, ruszyłem leniwym krokiem w głąb korytarza.
Choć epidemia Zodivy przygasła, liczba ofiar wcale nie spadła do zera. Do tego dochodzą ataki Wilków na wioski i miasta.
W połączeniu z tak napiętą sytuacją, niepokojące plotki rozprzestrzeniają się w mgnieniu oka.
Auger: (Wygląda na to, że plotkują nawet o zgonie Ojca... Hmm, całkiem to zabawne.)
Szwendałem się po korytarzach, szukając jakiejś rozrywki, a tu proszę – udało mi się usłyszeć naprawdę interesującą historię.
Auger: Skoro trafiła się taka okazja, to chyba powiem też o tym Braciszkowi.
Auger: Brat jest taki poważny... Jeśli nie przygotuję mu wszystkiego i nie podam na tacy, to rzadko kiedy daje się namówić na zabawę.
Auger: A skoro już przy tym jesteśmy... sprawmy, żeby było o wiele, wiele ciekawiej, co?
cdn...















