Smutek nie krzyczy on siada obok,jak ktoś znajomy,kogo nie pamiętasz, ale czujesz.
Rozlewa się powoli,w szczelinach między myślami,w niedokończonych zdaniach,
w spojrzeniach, które gasną za wcześnie.
Czas przestaje być linią,raczej ciężarem,
który trzeba przesuwać z chwili na chwilę.
I nawet nadzieja,jeśli się pojawi,
ma cichy głos jakby bała się, że ją usłyszysz.









