Świat Kampanii
No dobrze, czy to już wszyscy? Czy ktoś jeszcze nie zamierza wejść? Tak, rozumiem, że to tawerna, i że ludzie tutaj wchodzą i wychodzą tak, jak im się podoba, ale mój czas jest cenny i nikt z obecnych nie chce, żebym powtarzał tą samą historię dwa razy, prawda?
Fantastycznie, widzę, że się rozumiemy. Teraz, kto chciałby usłyszeć historię o naszych wspaniałych bohaterach? Czy panienka z tyłu mogłaby przestać bawić się sztyletem podczas machaniem kuflem? Byłbym za to bardzo wdzięczny, nie chcę mieć historii przerwanej przez wydłubane oko.
Dobrze, gardło zwilżone, nie, nie będę potrzebował tego drugiego kufla.
Zacznijmy od początku!
A może jednak, wiecie co? Zacznijmy przed początkiem, żebyśmy wszyscy nadążyli za historią i rozpoczęli tę szaloną podróż z tą samą ilością informacji, dobrze?
Zanim powstało Królestwo Arsull, był sobie Terran: kontynent w którym rasy żyły w relatywnym pokoju. Wszystkim żyło się w miarę dostatnie, bogowie odgrywali tak samo dużą rolę jak dzisiaj, niech sprzyjają nam dalej.
Jednak nie wszystkim pokój i dostatek odpowiadał. Na początku, jak wiemy, Imperium Elluriańskie, zanim jeszcze nazywało się Imperium, było średnich rozmiarów królestwem. Ich kopalnie zdawały się nie mieć końca, bardowie z Elluru podróżowali po całym Terranie śpiewając pieśni na cześć swojego Króla i do tej pory niektóre z ich pieśni śpiewane są w wspaniałych tawernach takich, jak ta. Znacie “Oczy Zielone Miało Dziewcze”? To piosenka jeszcze z czasów Elluriańskiego królestwa!
Wszystko zdawało się iść w dobrą drogę: Ellurianie żyli dostatnie, zadowoleni ze swojego życia, jednak w międzyczasie Stara Dynastia umarła i na tronie zasiadła nowa.
Nowy król spojrzał na swoje królestwo, na dostatek i pomyślał, że przecież jego ludzie mogliby żyć lepiej. I gdy wydobywanie z kopalni wzrosło, podniósł się również poziom złota w skarbcu a wraz z nich powiększyła się chciwość Króla.
Skoro my mamy taki dostatek, pomyślał, patrząc się na sąsiadujące kraje, to czemu nie podzielić się nim z innymi królestwami?
Niewinne stwierdzenie, prawda? Przecież każdy by chciał, by bogatszy podzielił się z biednymi swoim dobrobytem, jeśli ma go pod dostatkiem, prawda? Haczyk jednak tkwił w tym, drodzy słuchacze, że “podzielenie się” zdaniem króla, równało się z “podbiciem i wcieleniem do królestwa”
Pierwsze państwo sąsiadujące z Ellurem, chyba bardziej zaskoczone propozycją, przyjęło ją nie przyglądając się małemu druczkowi przy podpisywaniu umowy. Kolejne grzecznie odmówiło, wyliczając wolności, których by im zabrakło pod rządami Ellurian i król przyjął je, również z grzecznością, bowiem władcy w tych czasach byli bardzo kulturalni, i w ramach odpowiedzi wysłał swoje wojsko.
I tak, drodzy słuchacze, zaczął się Elluriański podbój Terranu, który rozpoczął Imperium.
Jako, że król Elluru głupi nie był, wiedział, jak zachować porządek w krajach, które pod wieloma względami nie miały nic wspólnego. Jak rządzić, jednocześnie, elfami, krasnoludami, niziołkami i ludźmi? Jak można wpoić różnym rasom i różnym religiom, że bycie Ellurem i przynależność do Elluru były najważniejszą rzeczą na świecie?
Jak już mówiłem, król nie był głupi. I żeby to udowodnić, posunął się on do ruchu dosyć nieobliczalnego. Drodzy słuchacze, wyobraźcie sobie, że będąc dziećmi jeszcze nawet nie nastoletnimi, nagle, w środku nocy przychodzi do waszego domu wojsko i zabiera was z ramion matek i ojców, babć i dziadków, by umieścić was w zupełnie innym środowisku, inny mieście i kraju? Z początku bylibyście nieprzygotowani na taki obrót sprawy, płakalibyście za swoimi rodzinami, ale umysł dziecka jest podatny na wszelkie sztuczki, szczególnie ze strony Elluriańskich edukatorów.
I to właśnie zrobił król, rozdzielając najmłodsze potomstwo po różnych stronach swojego imperium, mieszając rasy i religię, jednak utrzymując jedną rzecz wspólną. Przynależność do Imperium.
Teraz, drodzy słuchacze, nie będziemy próbowali zrozumieć, jakim cudem Imperium upadło. Czy to przez bogów, którzy zobaczywszy nieustającą chciwość kolejnych Elluriańskich władców wygnali ich z tej domeny. Czy to przez magię, którą Ellurianie wymyślili, która zalała ich kopalnie, zrównała z ziemią ich miasta, zabijając wszystkich Ellurian.
Ustalmy jedno, słuchacze: Ellurianie pewnej nocy po prostu znikli. Puf! Byli, ale po wstaniu świtu ich łóżka były puste, ich miasta opustoszałe.
Ci, którzy pozostali w Imperium, musieli pozbierać pozostałe kawałki. Wojny, jak to wojny, przychodziły i odchodziły, lecz w końcu uformowały się królestwa, Wolne Miasta, plemiona.
Tak powstał nasz obecny Terran, moi wspaniali słuchacze. Terran, w którym nasi bohaterowie się urodzili, Terran w którym działy się ich przygody i w którym zdobyli swoją sławę.
Teraz, pozwólcie, że opróżnię ten kufel i historia już za chwil kilka popłynie dalej… I tak, drugi kufel też jednak będzie potrzebny!













