@jungmin-demigod
Daeshin nie spodziewał się takiego wydarzenia. Bal w Ahlbeck, musiał być do tego ukryty powód. Może bogowie się nudzili, a może pojawiło się tak wiele osób, że potrzebna byłą integracja. Widząc jednak zaproszenie, a potem dostając wiadomość od Afrodyty, że oczekuje obecności syna, wiedział, że nie ma wyjścia i będzie musiał zjawić się na imprezie.
Tego wieczora stał przed lustrem, wpatrując się w swoją nagą sylwetkę. Jego ciało wciąż jędrne, jasne i delikatne. Ani centymetra niepotrzebnego tłuszczu, za to wystające mięśnie poruszające się z każdym oddechem. Nie starszał się i wiedział o tym. Niepewnie przeczesał palcami swoje włosy do tyłu, utrwalając je żelem. Nie wiedział czy jest nieśmiertelny, czy nie. Nie wiedział skąd wziąć taką informację, jednak od kąd skończył 23 lata, nie zmienił się ani trochę.
Ubrany w garnitur, z muszką ściśniętą pod szyją, zarzucił płaszcz i ruszył do głównego gmachu dzielnicy, gdzie odbywał się bal. Przy sobie miał bukiet różnokolorowych róż dla swojej matki. Wchodząc do środka zaniemówił. Sala wyglądała tak pięknie... dekoracje z żywych kwiatów i unoszący się z nich zapach. Pełno kryształów i pastelowych tkanin, o delikatności skrzydeł motyla. Pokierowano go do odpowiedniego stolika, a kiedy usiadł obok matki i pustego miejsca jego brata, podał jej kwiatki i ucałował jej dłoń. Siedzieli rozmawiając, przyglądając się ludziom na około. Słuchał jej lekcji, kiedy nagle oznajmiła: Na zewnątrz siedzi chłopak, zatańcz z nim. Popatrzył na nią zdziwiony, ale pokiwał tylko głową. Dopił do końca kieliszek wina i wstał. Nie wiedział dlaczego jego matka sobie tego życzyła, ale nie miał zamiaru odmawiać. Jeżeli bogowie zdecydowali się na organizację tak wykwitnego balu, musieli stwierdzić, że będzie to dogodna rozrywka. Daeshin nie zamierzał się temu przeciwstawić, a przede wszystkim, nie miał nic przeciwko ani tańczeniu, ani chłopakowi, tym bardziej, gdy stanął przed nim.
Poprawił muszkę i uśmiechnął się na odpowiedź nieznajomego. “Nie sprzeciwiam się jej, to prawda. Jednak zrozumiem jeżeli nie będziesz miał ochoty... z drugiej strony, z chęcią Cię porwę na bankiet.” wysunął w jego stronę dłoń. “Więc jak? Dasz się zaprosić?”











