niewidzialni strażnicy
dla wszystkich strzegących tych, którzy nie widzą że są chronieni
Acquired Stardust
h

★
Not today Justin

No title available

tannertan36
Monterey Bay Aquarium

Origami Around
Xuebing Du
tumblr dot com
Three Goblin Art
noise dept.
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

祝日 / Permanent Vacation

JVL
No title available
Today's Document
RMH

Kaledo Art

shark vs the universe
seen from Singapore
seen from Finland
seen from Lithuania

seen from Russia
seen from United Kingdom

seen from Malaysia

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Malaysia
seen from United States

seen from Netherlands
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
@dobij-mn
niewidzialni strażnicy
dla wszystkich strzegących tych, którzy nie widzą że są chronieni
don't you know i'm only trying to disappear?
my mind is killing me every fucking day
ja już nawet nie wiem co ja tu robię, co wnoszę do tego świata, i po co mam dalej tu być, tkwię w tym bałaganie już tyle czasu, że czuję jakby to było już kilka lat, nie widzę dla siebie zmiany, nie widzę żeby było lepiej, już ledwo oddycham.
duszę się, nie mogę jeść, nie mogę nigdzie pójść, kręci mi się w głowie, nie mogę nic powiedzieć, nie mam już tego błysku w oczach co kiedyś.
Nie mam na tyle siły by coś zmienić, nie jestem pewna niczego.
Na tę chwilę najcięższe jest wstanie z łóżka. Jak mam zacząć realizować siebie i zacząć żyć jak już po takiej oczywistej czynności jestem wykończona.
Najgorzej jest rano, odkąd pamiętam.
Nigdy nie lubiłam się budzić. Nie patrzyłam na nowy dzień z ekscytacją i nadzieją, gdzieś po drodze to zgubiłam.
Nie potrafię nic zrobić sama, jestem tchórzem, jestem brzydka, nie potrafię sobie poradzić w życiu i nie wiem czy kiedykolwiek poradzę.
because im a mirrorball
to co chciałam od zawsze powiedzieć.
pamiętasz może jak napisałam ci list na twoje 18ste urodziny? łzy płynęły po twoim policzku, a mnie nawet przy tym nie było.
robiłam to bezinteresownie, ale skrycie marzyłam aby też kiedyś taki dostać
wiedziałam, że znowu popełniam błąd tak mocno wchodząc i angażując się w relację przyjacielską, byłaś moim ulubionym błędem
kiedyś byłam w stanie tak dużo oddać od siebie, zapominając w ogóle o sobie, ale z każdą "jednostronną relacją" traciłam coraz więcej sił i chęci by dalej taka być
dałam ci wszystko co we mnie najlepsze, walczyłam na pierwszej linii frontu, nie waż się mnie ignorować.
też bym nie chciała się ze mną przyjaźnić.
patologiczny overthinker, który wszystko odbiera negatywnie i wymyśla sobie cały czas problemy.
mam straszny żal do ciebie, że myślisz tylko o sobie
mam straszny żal do siebie, że nie potrafię tego zmienić
"napisy na piasku w słonecznym brzasku."
jedyne czego od ciebie oczekiwałam to trochę twojego zaangażowania, oddania, poświęcenia i zainteresowania moim życiem choć tak w połowie jak ja twoim.
marzyłam, żebyś też była moim żołnierzem.
może moja natura już taka jest że nigdy nie przyznam się do porażek życiowych, nie otworzę się emocjonalnie do drugiej osoby, zniknę na chwilę nie powiem co u mnie a potem wrócę jak gdyby nigdy nic.
może nigdy nie miało prawa to się udać, może ten duet był tylko przejściowy, może ta relacja miała mnie czegoś nauczyć, może gdybyśmy przymknęli na to wszystko oko to może mogłoby to być arcydzieło, gdyby nie te nasze wady i nie przerabianie ich na bieżąco.
i we wszystkich relacjach które tworzę nie potrafię poczuć się jak z tobą
wszyscy zazdrościli, bo widzieli że bawimy się zbyt dobrze
i kolejny raz czuje że to ja się angażuję, wyciągam rękę, oczekuje tylko refleksji od ciebie nie musisz mi mówić że je masz, tylko pokaż mi to.
jak długo mogę udawać że jest dobrze, że nic się nie zmieniło?
chociaż obie wiemy że zmieniło się prawie wszystko.
pisałam na twitterze podczas mojego największego dołka tylko po to abyś TY to zobaczyła.
i chciałam tylko abyś się odezwała.
jak mam zmienić coś co nie chce się zmieniać?
i wyrzucić to wszystko co razem zbudowałyśmy?
to ja wysyłam kolejny raz pierwsza "mema".
this is messed up endless kind of friendship.
i never meant to start a war, i just wanted you to let me in
słyszałam że najgorzej jest mieć księżyc w skorpionie.
namiętność przeplatana z nienawiścią, nieprzeciętnie ogromna wrażliwość pokonana przez słodką chęć zemsty.
tam gdzie idę ja, tam się sypie świat
mój burzliwy charakter był dla was intrygujący, każdy kto przechodził przez te drzwi był zaciekawiony, patrzył na mnie z podziwem, i tylko nielicznym udało się nie zostać oczarowanym
ale wszystkie te piękne róże miały kolce, a te najładniejsze najbardziej raniły
ten kto wchodził, wychodził po czasie z pełnym rozczarowaniem, przechodząc po cienkiej linii spalonego mostu, nie wiedząc tak naprawdę o co chodzi, bo przyciągnięci tak pięknym urokiem, wychodzili ze zniesmaczeniem, niezrozumieniem i zawodem.
ogromnym zawodem.
zostali ci najbardziej odważni.
robiłam tak ze wszystkimi.
z każdą osobą, która chciała się tylko do mnie zbliżyć, bo przecież sama zapraszałam do środka, sama otwierałam drzwi, a później sama je brutalnie zamykałam, i nawet nie potrzebowałam ŻADNYCH czynów i słów.
tak poprostu.
jakby wszyscy byli w jednym wielkim worku a ja wybierałam, Z KTÓRĄ lalką dzisiaj się pobawię.
a może,
gdybym przestała zakładać z góry, a zaczęła pytać prosto i konkretnie nigdy bym sobie nie dopowiadała?
gdybym była nieco bardziej otwarta, zobaczyłabym że tak naprawdę komuś zależy?
gdybym nie spieprzyła tyle razy, dalej by było tak samo?
życie na pograniczu
mogę oszukiwać ale swoich emocji nie oszukam.
wiem, ze jest normalnie i wiem, ze ja nie jestem normalna.
moje emocje mnie okłamują i zmuszają do rzeczy, których wcale nie chce robić, wywołują we mnie fałszywy obraz wielce pokrzywdzonej i zranionej przez innych.
a przecież to ona najbardziej pragnie zemsty.
taki jest właśnie księżyc w skorpionie,
i taka właśnie jestem ja.
poison ivy
m.
friends breakup, friends get married
było ich już tylu, że nie zliczę,
o niektórych istnieniu nawet zapomniałam,
a mimo to uśmiecham się na samą myśl o wspomnieniach
przez moje życie przebiegło już tyle różnych osobowości o przeróżnym poczuciu humoru, że nawet nie mam pojęcia dlaczego tylko niektórym udało się sprawić, bym nazwała rzeczy po imieniu.
Szczególnie wtedy, gdy na to imię nie zasługiwali.
Nikt w moim życiu nie rozczarował mnie tak bardzo, nie zranił tak jak oni, nie doprowadził mnie do tego beznadziejnego poczucia beznadziejności, nikt też nie wzbudził we mnie aż takiego poczucia wspólnoty, wspólnych planów, nie dowartościowywał mnie w sposób zupełnie nieoczywisty i mi obcy, nie doceniłby gdy jestem sobą w czystej postaci.
Zrywałam już z Wami tyle, pieprzonych razy.
Za każdym razem gdy chce odejść, nie chce Was stracić.
Co do cholery znaczy bratnie dusze, przecież nie dawałaś mi tyle, ile chciałam.
Nikt, nigdy nie da mi tyle, ile bym chciała.
Chciałabym dużo, ale dlatego ze sama chciałabym dużo dać.
Bez tego jebanego poczucia rozczarowania, ze mogło być lepiej, ze ktoś mógł się bardziej postać, bardziej zaskoczyć, wzruszyć, docenić cokolwiek.
Czy to źle ze jestem taka? Ze chce po prostu kilka tych gestów, babeczki ręcznie robione gdy masz zły dzień,
śmiesznego snapa, gdy dzień jest chujowy
ekscytacji, podekscytowania na dzień ze mną
przyjechanie tak po prostu, bez pretekstu
aby powiedziała kiedy jest dość picia
i pokazała magiczne miejsca
wspólnego nagrywania
wspólnych oryginalnych zdjęć, których nigdy nikt nie stworzyl
wspólnego śpiewania
tańczenia na cały głos
wspólnych wyjazdów bez chłopaków
wyjścia do klubu tylko we dwie, by poczuć nieskończoność
żadnego poczucia gorszości
i w chuj uczciwości
droga najlepsza przyjaciółko
czy kiedyś w ogóle w tym życiu Cię poznam?
czy tez czekasz gdzieś teraz na mnie,
tez samotna jak ja,
czy tez chciałabyś kogoś kto zaoferuje ci wszystko w zamian za - wszystko?
czy tez masz tak wielka potrzebę oddania siebie w stu procentach dla kogoś,
kto poprostu
chce
oddać się tak samo też?
a little bit about manifesting.
tak bardzo chciałam miec wszystko ze nie docenialam tego co mam, czas oddzielic sie od przeszlosci i zyc tu i teraz bo kazdy moment jest etapem a ja na zadnym z nim nie chce stracic tego co sobie ciezko wypracowalam i jak niesamowita charyzmę posiadam, jestem w stanie osiagnac doslownie wszystko, tak jak robilam to w przeszlosci co wszystko do mnie przychodzilo, czeka na mnie brama samych dobroci tylko dlatego, ze ja sama wyzwalam tą energie, najbardziej placza za tymi dobrymi, badz dobry, badz dobry AS FUCK, tak dobry jak nikt jeszcze nie byl, dawaj, dziel się, pomagaj, usmiechaj sie, sluchaj, przekazuj swoja pozytywna energie, podkreslaj swoja wartosc na kazdym kroku i nie daj ludziom siebie stlamsic, ciezko pracowalas by byc tu gdzie jestes, badz z siebie cholernie dumna, panuj nad emocjami, panuj nad zlymi emocjami a pozwol tym dobrym unosic sie wysoko i jeszcze wyzej ponad chmury, ciesz sie szczesciem kiedy tylko mozesz, dziekuj za swoje zdrowie na kazdym kroku kiedy tylko mozesz, pamietaj - najwazniejsza wdziecznosc za istnienie jest korzystanie z niego pełnymi garsciami. przemieniaj zło w dobro, przemieniaj złą energie w dobra, naprawiaj swiat, nie gniewaj sie na system, stworz swoj wlasny, z twoimi wlasnymi zasadami i moralnosciami, jestes piekna i pokazuj to innym, jestes czarujaca, charyzmatyczna, utalentowana - dbaj o twoje dziedzictwo, dbaj o swoj rozwoj, dbaj i dziekuj za to co dostalas i czekaj cierpliwie na to co nadejdzie.
masz dobre intecje,
i dobrą energię.
czerp z życia każdego dnia.
grateful
przepraszam ptaki, które wydawały mi się zawsze do mnie podobne
przepraszam lasy, łąki, pola, maki
przepraszam słońce
przepraszam śniegu, mgło, letni burzliwy deszczu nad jeziorem
przepraszam wszystkie owady i wszystkie stworzenia
przepraszam czerwone liście
przepraszam wszystkich
przepraszam Ciebie
przepraszam siebie najbardziej,
pierwszy listopadowy śniegu
przepraszam przymrozku na oknie, i na moim policzku
za nie korzystanie z was w każdym możliwym momencie mojego życia
za nie wychodzenie do ludzi
za nie wychodzenie do świata
za gniewanie się na siebie
nie korzystałam z każdego dnia, z każdej pogody, z każdego wschodu i zachodu
za nic nie robienie, za tłumienie w sobie tego co mam
tych darów od Boga
tych moich talentów,
tych moich małych przyjemności,
tej mojej inspiracji,
i własnej manifestacji
zgubiłam się gdzieś po drodze między 20 a 21 rokiem życia.
i tak skrycie pragnęłam by mnie zabrakło,
i mało brakowało, a by przygasło.
- m.
behawioralny system hamowania
martwi mnie popełnianie błędów - panna w ascendencie wydawała się mniej skomplikowana za pierwszym razem, gdy ją odkryłam, niż zazwyczaj.
ale ta presja bycia idealną to naprawdę najgorsze przekleństwo.
nieśmiała, wysoko wrażliwa, zlękniona, pewna siebie, silna, niezależna - a ja wciąż nie wiem kim jestem.
nauczyłam się już, że wrażliwe cechy, wcale nie muszą być tymi słabymi, ale wciąż czuje, że to jedne z moich największych wad.
ekstrawertyczka która woli pobyć w odosobnieniu,
osoba, która zazwyczaj otoczona jest sporym gronem przyjaciół WCIĄŻ czuje się samotna,
i zgaduję, że już się do tego przyzwyczaiła.
nie chcę wychodzić, nie chce słuchać o waszych przeżyciach, o waszych problemach, co robiliście dzisiaj i z kim, oraz jakie macie plany na przyszłość, kiedy ja sama do cholery nie wiem kim jestem.
bo to dla mnie strata czasu jest.
czuję się bez was samotna,
a z wami niewystarczająca.
i nie pomaga mi wyjście z wami, nie pomaga mi żaden alkohol ani śmiech, żadne żarty w żadnej skali nie przywrócą mojego blasku w oczach i uczucia euforii, które zawsze w sobie miałam.
ktoś lub coś odebrało mi to, co czyniło mnie wyjątkową.
więc wyciszam telefon kolejny raz,
więc zmyślam wymówkę już którąś tam
i nigdzie nie wyjdę przez jakiś czas
może jestem samolubna, a może i chora, i sam Bóg pewnie nawet nie wie co mi jest, ale poprosiłam go o szczęście niedawno jakoś i nie uwierzycie, chyba sądzę że lepiej mi tak jak jest.
bez was,
M.
souls don't meet by accident.
tyle czasu juz minęło, tyle dni i nocy przeleciało, ja dalej tak samo to odczuwam i nic się nie zmienia
po śmierci babci zrozumiałam, że pewnych ludzi się nie zapomina,
że mimo iż już dawno nie ma ich w naszej obecności, czujemy ich obecność i to tak mocno i silno, jak za pierwszym razem, gdy zrozumieliśmy, że to nienormalne że jesteśmy do siebie aż tak podobni
dlaczego więc pamiętam tak dokładnie wszystkie nasze 'trzymaj się'
dlaczego pamiętam twój głos w idealnie pasującej tonacji, w jaki mówiłaś
dlaczego odwiedzasz mnie we śnie
czas wcale nie leczy ran
'przyzwyczajasz się do nieobecności, ale nigdy nie zapominasz'
uczysz się na nowo, żyć bez tej osoby, ale nigdy jej nie zapomnisz, a emocje które towarzyszyły ci za 1 razem
więc doceniajcie osoby, które pomimo upływu czasu, dalej potrafią wywołać uśmiech na twojej twarzy tylko samym swoim głosem
doceńcie wspomnienia, które oglądane setki razy, wciąż wywołują emocje
doceńcie ludzi, dzięki którymi życie, po prostu było łatwiejsze, czas leciał szybko, a myśli stawały się beztroskie
nie chce kiedyś opowiadać o Tobie moim dzieciom
aż zadadzą pytanie; Gdzie ona jest?
nie chce palić po sobie mostów
nie chce zrywać kontaktów, odcinać się od wszystkiego, uciekać stąd
nie chce czuć tej cholernej pustki która miała okazać się ulgą
nie zgubie się w tym juz więcej
i Ciebie też się nie da zastąpić.
ostatnio poczułam, że to naprawdę jak magia - to bycie z Tobą
look how my tears ricochet
zapaliłabym teraz, gdybym za wszelką cenę nie próbowała udowodnić światu że jestem wystarczająca
powiedziałabym teraz, że za mną nie tęsknią, albo że się liczę, bo chcą mnie właśnie teraz w momencie gdy totalnie zapomniałam o ich istnieniu
napisałabym coś teraz ale w sumie nie wiem
bo stoję w miejscu a wszyscy ruszyli naprzód
wciąż jestem z moimi przyjaciółmi z podwórka, czekam na szkolny autobus, widzę moje ulubione drzewo na środku i nie mam zamiaru nigdy stąd ruszać, chcę żeby zatrzymał się czas
nie wiem dlaczego niektóre wspomnienia wspominamy ze łzami w oczach czując, że nie wykorzystaliśmy ich na sto procent, czy to ten brak ryzyka o którym wszyscy tak mówią?
a co jeśli się za bardzo bałam
co jeśli to nie jest zupełnie normalne
co jeśli to nie pozwala mi przeżyć najlepszych wspomnień życia
do błyszczenia potrzeba kompana,
nie da się błyszczeć samemu,
nawet gwiazdy mają towarzyszy
gdzie jest mój?
stoczyłam już tyle nie wartych bitw
że brakło mi sił by walczyć w obronie samej sobie
wiedz że byłaś moją ulubioną zbrodnią
i grałam głupią, by to trwało jak najdłużej
czy to nie zabawne
"zabierz mnie gdziekolwiek, ale błagam, nie pozwól bym wróciła do domu"
15 minut
nie wierzę, 2.44 am, a ja mam wenę.
chwytam za komputer, błyskawicznym tempem wyszukuje jedyne miejsce, którego nikt nigdy nie dostrzega.
i zastanawiam się jak to jest.
od kliku miesięcy rozmyślam, co jest dobre a co złe, naprawdę nie wierzyłam w to, że kiedykolwiek będę musiała zastanawiać się czy to co tak naprawdę czynię jest dobre.
Już jako mała dziewczynka wiedziałam, kiedy kuzynki z podwórka namawiały mnie do złego a ja jako jedyna z nich, sprawiedliwa i słuszna, odmawiałam. W końcu tego od zawsze uczyła mnie mama.
Ale potem zapaliłam pierwszy raz papierosa i bałam się, że Bóg mnie ukarze.
Chociaż miałam dopiero 15 lat, i zawsze mi było żal prześladowanych kolegów z gimnazjum, miałam wyrzuty sumienia, gdy wymykałam się aby wypić piwo z przyjaciółmi.
I wtedy zrozumiałam, że ze mną jest coś nie tak.
Przecież mama mówiła, nie gadaj z nią, ona nas nie lubi, jej rodzina nas nie lubi, dręczą nas.
Ale ja gadałam, i chciałam gadać, bo w sumie to nic mi nie zrobiła, no i w sumie była miła.
Gdy szłam do pierwszej komunii zastanawiałam się, czemu nie mogę iść z mamą po opłatek, przecież to najbardziej wierząca osoba jaką znam, przecież chodzi do kościoła, przecież czyni d o b r o.
Ale co to dobro. Czym jest dobro? Napewno nie jesteś “dobry” bo żyjesz z kimś bez ślubu.
Bo to “złote” zasady określają, czy nadajesz się do Królestwa Niebieskiego czy nie.
Żyj według zasad.
Ale kto tak żył?
Więc skrócił.
Dał nam tylko 10 zasad.
Bo wiedział, że nie damy rady. Bo wiedział,
że jesteśmy tylko ludźmi,
i aż ludźmi.
Trzecia godzina słyszę ptaki. Kto im tak zaburzył czas.
Kto mi tak zaburzył postrzeganie dobra i zła,
że do dzisiaj nie jestem pewna w jaki sposób żyć.
jest 03;01 i już nie mam weny.
nie wierzę, że w takiej atmosferze nienawiści przyszło mi żyć.
tryb pasożytniczy
gdy miałam 12 lat wyobrażałam sobie jak to mieć 20 lat
i w sumie dalej syf
z rodzicami mieszkam
pracy nie mam
dzieci poczekają
psy dupami szczekają
edukacja mi się wali
a my wciąż jesteśmy tacy mali
zdrętwiała mi noga
od nic nierobienia
od siedzenia tutaj i leżenia
i dumania, o zielonych migdałach
o wybierania życia ideałach
od ciężkości wyborów mych losów
i wciąż jakby,
nie jestem gotów.
Wtłoczeni w kąty wilgotne kościoła, Co dech ich studzi, w ław dębowych cieśni, K'pozłocie chóru obróciwszy czoła, Z dwudziestu gardeł zbożne ryczą pieśni. Zapachy wosku chłonąc jak woń chleba, Szczęśliwi, korni jak psy pod batogiem, Ubodzy w Panu, ci wybrańcy nieba Śmieszne Oremus składają przed Bogiem. Po sześciu znojnych dniach spocząć na gładkiej Ławie - dla kobiet jakaż to ponęta, Tam w dziwny kożuch zakutane matki Muszą płaczące tulić niemowlęta. Tam pierś ich brudna! Zup zjadaczki blade Patrzą tam z prośbą, której nie wypowie Oko, na chłystków złośliwą gromadę Z kapeluszami zmiętymi na głowie. W domu chłód, zimno i mąż pijanica... To nic... Chwileczkę!... Potem niech je zdepce Trud... Teraz wokół charkot, poszept, lica Starych babinek postrojonych w czepce; Epileptycy, tłum szaleńców wraży, Których się człowiek w drodze nierad czepi; Nosem łypiący zaduch brewiarzy, Przez psy w podwórza wprowadzani ślepi; Wszyscy, żebraczą ośliniając wiarę, Ślą nieustanne skargi Jezusowi, Którego okien malowidła stare Wskroś pożółciły. Próśb ich nie ułowi: Śni od wychudłych i opasłych z dala, Precz od łachmanów i od mięsa woni. A zaś wybrańsza płynie modłów fala, Mistyczność w ton się szczególny rozdzwoni, Gdy silny uśmiech i jedwabne szaty Z naw się wychylą, w których gaśnie słońce, Gdy u kropielnic szereg dam bogaty Całują chorzy w długich palców końce.
Arthur Rimbaud “Biedni ludzie w kościele”
jestem zdecydowanie za młoda by podejmować tak ważne dla mojej przyszłości decyzji.
Boże, dodaj mi mądrości.