Ja czasem tak strasznie zabiegam go wsparcie i jakby „Approval” że aż to jest żałosne a najlepsze jest to że nie udaje mi się tego wyciągnąć i potem jest mi głupio i czuję się jak potwór

★
"I'm Dorothy Gale from Kansas"

#extradirty

❣ Chile in a Photography ❣
sheepfilms
NASA
we're not kids anymore.

ellievsbear
will byers stan first human second
almost home

No title available

JBB: An Artblog!
RMH

@theartofmadeline
Misplaced Lens Cap
DEAR READER
Lint Roller? I Barely Know Her
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year

Love Begins
styofa doing anything
seen from United States

seen from Italy
seen from United Kingdom

seen from United Kingdom

seen from United Kingdom

seen from Canada
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Sweden

seen from Canada
seen from Malaysia
seen from France

seen from Italy
seen from Australia

seen from United Kingdom
seen from South Korea

seen from Malaysia
@emosjournal
Ja czasem tak strasznie zabiegam go wsparcie i jakby „Approval” że aż to jest żałosne a najlepsze jest to że nie udaje mi się tego wyciągnąć i potem jest mi głupio i czuję się jak potwór
Wróciłam właśnie z kina. Oglądałam film o Michaelu Jacksonie i dobrze się bawiłam. Nie wiem dlaczego znowu czuję ten stres i smutek po powrocie jakby specjalnie się wybrałam do tego kina by się odstresować zrobić coś innego wkoncu niż to co codziennie robię i dalej jestem nie w humorze. Stresuje mnie ten koniec roku dużo rzeczy do poprawy, do tego mam trochę wrażenie że klasa jest na mnie zła a muszę napisać na klasową by się wszyscy razem umówić na jeden trermin poprawy. To jest takie stresujące. Staram się serio codziennie by być spokojnym by spędzać jakoś dobrze ten czas nie tylko w łóżku na tik toku ale ta szkoła wszystko niszczy już mam jej dość. Dobrze że zaniedlugo wakacje może uda się pojechać w fajne miejsce może gdzieś gdzie jesyevzw nie bylam.
Nie chce isc jutro do szkoły, nie chce wstawać, nie chce się przebierać, nie chce wychodzić z domu, nie chce wchodzic po tych zajebanych schodach, nie chce czekac w szatni na patrycje, nie chce siedzieć na lekcjach, nie chce z nikim gadać, chce spać i chce spokoju
Jakoś się słabo czuję nie wiem czy znowu mnie dopada jakiś epizod beznadzieji czy poprostu będę mieć okres zaniedlugo
Już nigdy nie chce się nikomu uzewnętrzniać zawsze potem żałuję, ale za każdym razem mam nadzieję ze tym razem nie pożałuje ale kończy się to tak samo. Wątpię czy kto kolwiek z mojego obecnego otoczenia zrozumie mój sposób myślenia ale ja chcę poprsoru dobrze żyć dlatego muszę być poniekąd egoistą bo inaczej znowu będzie to samo jak zwykle zamartwianie się które nie prowadzi do nikad. A tak to mam spokój
Niedość że się obudziłem to jeszcze nie w sobotę no japierdole
Błagam obym się obudził dopiero w sobotę proszę
Nienawidzę wieczorów już odpowiedzialność drugiego dnia mnie przerasta.
Boże przez te szkole mam tak mózg zblokowany nie wiem jak to opisać czuję że nic nie mogę zrobić przez to że mam tyle rzeczy do nadrobienia i do poprawy ale niby wiem że nie muszę się z tym spieszyć bo zawsze mogę poprawić ocenę ale czuję taką presję że nwm że jeśli w tym tygodniu nie poprawię z biologi to już nigdy nie mogę XDDD i przez to ani się nie uczę, ani nie robię innych rzeczy i stoję w miejscu
Nie nikt mnie nie zastraszył siedzę taki zestresowany dlatego że komuś odmówiłem pomocy i zaproponowałem pomoc w inny sposób ale ta osoba unika odpowiedzi na to i czuję się temu wszystkiemu winny
Znowu angażuje sie w te sama relacje w którą się już przestałam angażować..i znowu czuję te nerwowość ten problem z złapaniem oddechu i uciszenia myśli. I tak naprawdę mam wrażenie że to moja wina że to ja to wszystko urajam że wcale tak nie musi być ale zawsze sie to pojawia przy tej samej osobie. Bardzo go lubię serio ale nie wiem czemu tak się z tym wsyztskim czuje nawet to co pisze mam wrażenie że nie ma sensu i jest pogmatwane
Zastanawiam się czego bardziej nienawidzę kościoła czy szkoły
Czuję się jak taki ciężar dla wszystkich, nie chce się zabić ale chciałabym umrzeć
Wiecie co mnie najbardziej denerwuje we mnie? To że nie potrafię się na kogoś potężnie zdenerwować bo zawsze znajdę jakieś wytłumaczenie na to jak ktoś się zachowuje „a może tak zrobiłx bo źle się czuję” „a może tak powiedziałx bo miałx zły humor” „przecież nie mogę się złościć onx też nie ma łatwo w życiu” like a może poprostu ktoś się tak zachował bo ma wyjebane jaja XDD ale nie no ofc w mojej głowie wszyscy są bez winy
Boże ja chcę zostać tylko w łóżku pospać sobie potem wrócić do moich wyrobów z gliny czy tak dużo oczekuję
Przez ostatnie dni czułam się jak resztka człowieka nie miałam siły na nic psychicznej jak i fizycznej i nagle dziś o godzinie 23 dostałem jakiegoś nie wiem objawienia zrobiłam zadanie z niemca, lepiłam rzeczy z gliny, umyłam twarz i jeszcze mam w planach coś porobić. Mam nadzieję że jutro też tak będzie i nie prześpię całego wieczora po szkole. Trochę się stresuję jutrem bo mam jakiś sprawdzian na który nic nie umiem i nie dam rady się nauczyć jak dostanę jedynkę to chyba mnie wydziedziczą XDD to już by była nie wiem która w tym półroczu a dopiero co się zaczął. Postaram się być dobrej myśli
edit: a teraz mam wyrzuty sumienia i jest mi przykro ja nie wiem o co mi chodzi z tymi humorami serio