Jak zacząć recovery?
(ruski i udawanie pomocy społecznej :'>)
Jest to pytanie które dostałem już z dwa razy na pv, od osób które chciały zacząć, ale nie wiedziały jak, lub nie były gotowe na duże zmiany. Więc dzisiaj opowiem wam jak zacząć ten jakże ciężki proces, który oczywiście jest warty, patrząc na to że można dzięki niemu dojść do zdrowego życia w którym człowiek nie martwi się 24/7 tym ile kalorii zjadł czy spalił. Zacznijmy od tego że jak się zaczyna, to nie od zmiany sposobu żywienia. Trzeba zacząć od podstaw, a podstawowym powodem ed jest błędne widzenie siebie. Afirmację, dziennik emocji, ćwiczenia oddechowe itp. Polecę wam takie dwie aplikacje do takich rzeczy "gratitude" i "how we feel" (zdjęć nie dam bo mi coś nie działa, w sklepie play na pewno znajdziecie)
pierwsza ma afirmację, za darmo niestety tylko jedną ale można tworzyć swoje, tylko wtedy nie mamy czytania na głos. Możecie stworzyć coś w stylu mapy myśli oraz tworzyć notatki w których możemy wylosować lub wybrać pytanie lub zadanie np. "What do you like most about yourself? (Co najbardziej lubisz o sobie?)", "Write about something you want to achive (napisz o czymś co chcesz osiągnąć)". przy tym najlepiej zastanowić się trochę dłużej nad tym co dostaniecie. Przez co dojdziecie do wniosku że to wasze życie ma jakieś zalety i dobre rzeczy a to ważne podczas recovery, żeby nie myśleć że jesteś sam/a w zjebanym życiu bez pomocy i chuj wszystko jest do dupy bez żadnych pozytywnych rzeczy. A Afirmację jeżeli słucha się jej przez długi to również zaczyna się wierzyć że to prawda, oczywiście jeżeli chcemy i nie mówimy sobie co chwilę "Boże jaki/a ja jestem beznadziejny/a" itp. bo wtedy stoimy w miejscu. Dobra Druga aplikacja to dziennik emocji, ABSOLUTNIE ZA DARMO, bo apka istnieje przez zbiórkę na którą można dobrowolnie wpłacać aby się rozwinęła. Polega to na tym że mamy po prawej pozytywne emocje, po lewej te cięższe do przeżywania. Na górze duża energia a na dole niska i wybieramy co czujemy, możemy również wejść w pełną listę gdzie mamy tych emocji jeszcze więcej oraz poszukać co chcemy. Mamy również definicję tej emocji. Po wybraniu możemy wpisać co sądzimy że sprawia iż tak się czujemy, oraz dodać zdjęcie. Później możemy wpisać ile spaliśmy, ile ćwiczyliśmy, ile zrobiliśmy kroków oraz zezwolić na połączenie z pogodą lub health connect. Później możemy wybrać czy chcemy udostępnić znajomym całe, czy tylko emocje lub wcale. TAK MOŻNA DODAĆ ZNAJOMYCH, przez co ci mogą nam pomóc jeżeli oczywiście tego chcemy.
Mamy tam również "narzędzia", różnorodne w tym ćwiczenia oddechowe itp. Moim ulubieńcem jest "burn the negative" gdzie wpisujemy negatywne stwierdzenia na swój temat do: "I am", "people see me as", "I'm always" "I'll never be albe to" np. "I am weak" Po uzupełnieniu mamy na dole guzik z płomieniem i po kliknięciu go ta kartka z tym się pali i wyskakuje na koniec komunikat "Your story has been burned Embrace the freedom to write a new story about yourself". Przez co masz takie poczucie że jest to za tobą i tego już nie ma NO BO SIĘ SPALIŁO. Jak widać wada obydwu to fakt że jest dostępny tylko język angielski ale są to w większości podstawy więc da się zrozumieć większość. Wracając. To zmienianie stylu myślenia samemu jest trudne i trwa dosyć długo... bardzo długo... Ale jest najważniejszą częścią, warto znaleźć sobie jakiegoś powody dlaczego tego chcecie i wypisać ich jak najwięcej np. w notatkach lub tej pierwszej aplikacji co wam pokazałem oraz czytać to co jakiś czas aby sobie przypominać dlaczego wybraliście te drogę i dlaczego warto. Polecam wam również napisać list do siebie z przyszłości i opisać tam na przykład jak myślicie co ta wasza przyszła wersja ma dzięki temu recovery, pod względem fizycznym i psychicznym oraz używać tam często zdań typu "wierzę że [...]". Możecie to również czytać jak macie gorsze momenty aby pamiętać do czego dążycie oraz właśnie że wierzycie iż wam to się uda. co do tych gorszych momentów... To możecie chcieć wtedy nagłej i ostrej restrykcji, i to jest w porządku. Ja na początku często tak miałem i robiłem to. Ale zawsze na końcu dnia trzeba sobie powiedzieć, że to TYLKO gorszy MOMENT i nie oznacza że wszystko się zjebało cały progres w dupie. No i na mnie to akurat działało bo byłem świadomy tego że jak nie wstanę na nogi to nie pójdę do przodu. Warto mieć kogoś kto was wesprze. Oczywiście mówienie o tym innym jest ciężkie, bo nie wiemy co pomyślą, co zrobią, czy nas nie odrzucą, czy nie powiedzą innym itp. Dlatego tu są dobrzy... Znajomi w internecie, mówienie im o tym jest prostsze, bo nie widzimy ich reakcji, i często mieszkają daleko więc wiemy że nie zdziałają aż tak dużo i nas RACZEJ nigdzie nie zgłoszą bo nie jesteśmy w ich otoczeniu, po za tym jak to dobry kolega a nie jakiś fałszywy kutas to tego nie zrobi. Często dobrzy są również... nieznajomi w internecie... i powiecie że to głupie bo ich nie znamy ale większa część z was, która to przeczyta opisuje swoje przeżycia na blogu na tumblr bo to jest prostsze, nie znasz nikogo, nikt nic nie zrobi nam, nie boimy się odrzucenia, bo nie znamy tu nikogo. Oczywiście jako osobę do pisania o tym polecę siebie, bo ja tam nie mam problemów żeby poświecić 5 minut życia na kogoś komu może to pomóc, bo 70% życia marnuje na głupoty więc to nic nie zmienia dla mnie, a odrzucać nie odrzucę no bo sam wiem jak to jest. (Pamiętajcie że jak nie macie nikogo to zawsze jest character ai...) Wracając, jeżeli uda nam się zmienić w jakiś sposób to nastawienie w ponad połowie to możemy zacząć powoli zmieniać żywienie. Coś co się wydaje wręcz takie "obowiązkowe" to zaprzestanie liczenia kalorii bo szczerze to triggeruje najbardziej. Można zacząć od tego że nie policzymy kcal jednego posiłku, może być to malutka rzecz, która i tak nie miałaby znaczenia, od czegoś się zaczyna im bardziej czujemy się swobodnie nie czujemy trudnych emocji przez to że tego nie policzyliśmy tym bardziej możemy to ograniczyć aż w pewnym momencie nie będziemy tego robić wcale. możemy jest przy tym mało, to jest w porządku, ale zaprzestanie liczenia jest ważne aby te ilości zwiększać bo mniej to widzimy, że jemy więcej, więcej kalorii itp. dalej to przechodzimy do zmiany tej naszej diety, powinniśmy zacząć od rzeczy lekkostrawnych bo inaczej nasz zniszczony organizm może nie wytrzymać rzeczy ciężkich na żołądek. jedzenie lekkostrawne to np:
gotowane warzywa i owoce,
białe pieczywo lub graham,
drobne kasze, i makarony, ryż, drobne płatki zbożowe,
jajka na miękko (gotowanych nie polecam bo one są strasznie ciężkie)
jogurty i inne naturalne produkty mleczne (chude mleko, twaróg o niskiej zawartości tłuszczu)
chude mięso (indyk, kurczak, królik, chuda wołowina)
chude ryby (dorsz, mintaj, pstrąg)
ważne jest aby jeść z czasem co raz większe ilości tego jedzenia, oczywiście tak żeby to nie było z dnia na dzień o wiele większe ilości bo żołądek nie wytrzyma takiej nagłej zmiany. w późniejszym czasie jeżeli nasz organizm i nasze zdrowie fizyczne trochę się obuduje to możemy zacząć jeść więcej białka, oczywiście tego "naturalnego" typu jajka, mięso itp. Bo jogurt proteinowe zbyt naturalne nie są i w dużych ilościach mogą szkodzić. Trzeba również zadbać o odpowiednie spożycie tłuszczu (tych zdrowych) bo inaczej będzie złe wchłanianie niektórych witamin bo z wodą ich sobie nie dostarczymy. Najlepiej go zdobyć przez smażenie np. Jajek na oleju, rzepakowy, słonecznikowy itp. Jeżeli chodzi o węglowodany to w pewnym momencie będziemy musieli zacząć jeść ten cukier który obok tłuszczu jest rzeczą którą najbardziej się ogranicza, a tak naprawdę liczy się umiar a kompletny brak również jest zły. Oczywiście nie oznacza to że musicie wpierdalać w pizdu batoników i innych rzeczy bo to nadal syf i aż nadmiar cukru. Ale taki sam cukier do herbatki już wam polecę, oraz taką czekoladę najlepiej z w miarę dobrym składem lub w umiarkowanych ilościach. Z zdrowych cukrów polecam wam.... ZIEMNIACZKI, moje kochane kaszubskie bulwy ah.... dobra rozmarzyłem się, nie przesadźcie tylko z przyprawami bo one mogą doprowadzić do pierdolonej burzy w żołądku i z kibla nie zejdziecie, albo będziecie siedzieć na nim pół godziny albo klęczeć przed nim. Zwykła sól będzie najlepsza.
Ważne są również witaminy i sole mineralne. Niacyna (Witamina B3, Witamina PP) Magnez Żelazo Wapń i różne witaminy możecie sobie sami poszukać w internecie gdzie się znajdują chociaż jak będziecie jeść odpowiednie ilości jedzenia to połowa niedoborów z głowy można również wypić Dr Witt'ka pomarańczowego, mój kolega przyniósł ostatnio do szkoły i postawił butelkę na ławce tak że ja widziałem tabelę z Wartościami Odżywczymi, to jest tam tego całkiem sporo, ale cukru też dosyć dużo więc lepiej się skupić na warzywkach, owocach i innych takich... Jeżeli macie możliwość to bierzcie w tabletkach wapń lub magnez. Ja biorę magnez z witaminą B6 za 18 złoty z apteki. Podsumowując recovery można porównać do nauki na szybko się nie uda i dalej będziemy w tym samym miejscu. w sumie trafne porównanie bo recovery to taka nauka o sobie... Radzę wam NIE zmieniać sposobu żywienia aż nie zmienicie myślenia bo się to skończy tylko mocnym relapsem i tylko będziecie mieć gorzej w sprawie zaburzeń. SĄ WZLOTY I UPADKI, A RECOVERY ICH JEST DUŻO. Więc nie martwcie się jężeli jednego dnia będzie tragicznie, nie liczy się ile razy upadliście tylko to że za każdym razem wstaliście na nogi i poszliście dalej. Mam nadzieję że pomogę komuś kto np. rozmyślał na ten temat ale nie wiedział co robić. Jak ktoś ma jakieś pytania i odwagę to może napisać w komentarzu, na priv, lub zadać anonimowo pytanie. Dobra to dosyć długi post... pisałem go dwie godziny z przerwą na obiad... ale to koniec trzymajcie się dobrze. (jak możecie to dajcie reblog bo to kawał roboty i chce żeby komuś to pomogło)























