TONĘ.

oozey mess

@theartofmadeline
YOU ARE THE REASON
No title available
Game of Thrones Daily
🪼
TVSTRANGERTHINGS
todays bird

Janaina Medeiros
cherry valley forever
he wasn't even looking at me and he found me
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
No title available
styofa doing anything
wallacepolsom

titsay

JVL

Kaledo Art
Alisa U Zemlji Chuda

No title available
seen from Costa Rica
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Germany
seen from Malaysia

seen from Netherlands
seen from United States

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Malaysia
seen from South Korea
seen from Germany

seen from United States
seen from Germany
seen from United States

seen from Iraq

seen from Malaysia

seen from Germany
@fatality-freedom
TONĘ.
PUSTKA.
TRUCIZNA.
Wtoczyli mi ją w żyły rodzice. Każdego dnia powtarzając mi, że nic nie osiągnę, nie wierząc w moje możliwości, ucząc mnie nienasycenia.
Chora ambicja jest środkiem ubocznym ich trucizny, brak wiary w siebie. Nigdy nie będę wystarczająca, bo właśnie tego mnie nauczyli. Stawiania nierealnych poprzeczek, wywierania presji na samej sobie oraz ślepego dążenia do ich zadowolenia.
Myśleli, że zrobili dobrze, że zbudowali porządnego człowieka, który potrafi o siebie zadbać, a tak naprawdę wyszła im cholernie źle zaprogramowana maszyna.
Niewystarczająca.
Nie ważne jakbym się starała, nie ważne czy oddaję całe serce, czy tylko część.
Zawsze znajdzie się ktoś lepszy, milszy, ładniejszy i potrzebniejszy.
Mama powtarzała, aby nie poświęcać się dla ludzi, którzy nie byliby w stanie poświęcić się dla ciebie.
Jestem cholernie naiwna mamo. Bo daję mu o wiele za dużo, podczas gdy on nie daje mi nic.
Mam takie dni, że ON przebija się przez moją skorupę. Robi coś co jest dla mnie cholernie ważne, a wiem, że dla niego niekoniecznie. Najlepsze jest to, że nie mogłabym z nim być, bo wiem, że zasługuje na kogoś o wiele lepszego, a nie mnie z całym moim bałaganem. To jednak nie zmienia faktu, że przywiązałam się do niego jak głupi szczeniak.
To ten rodzaj przywiązania, że poszłabym za nim w ogień, odwołała wszystkie plany tylko po to aby wypić z nim kubek herbaty i posłuchać o rzeczach, które go wkurzają.
Jestem silna, emocjonalnie zepsuta i potrafię kogoś wyrzucić z głowy jednym pstryknięciem, ale on wszedł pod moją skorupę, a tam jest już tylko moje małe, bezbronne miękkie serce.
Duszę się.
Zastanawiam się ile potrafię wytrzymać bez powietrza, ponieważ moment kiedy przestaję oddychać jest zawsze mglisty. Nie mam pojęcia, w której chwili zaczyna brakować mi tchu. To po prostu się dzieje, a mój mózg daje mi znać, że "hej maleńka, dusisz się we własnej skórze." Nie ma w tym zasady.
Duszę się w swoim mieście, duszę się w swoim domu, duszę się w samotności i duszę się wśród znajomych, duszę się przy rodzicach, przy przyjaciołach i nikt nie zdaje sobie z tego sprawy.
Ile można wytrzymać bez powietrza? Czy można dusić się całe życie, będąc tego całkowicie świadomym? Łatwo jest przestać oddychać, ale o wiele trudniej jest wziąć oddech.