Zdobyliśmy złoto w kategorii "Publikacja jednorazowa (raporty, publikacje o firmie)" za projekt Fenomen Dojrzałego Gracza w konkursie Power of Content Marketing Awards. Hell yeah!
Alisa U Zemlji Chuda
Claire Keane
Xuebing Du
Three Goblin Art
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ

❣ Chile in a Photography ❣
KIROKAZE

PR's Tumblrdome
occasionally subtle

if i look back, i am lost

No title available

Discoholic 🪩

pixel skylines

★
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
will byers stan first human second

No title available

JVL
hello vonnie
wallacepolsom

seen from Netherlands

seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Germany

seen from United States
seen from United States
seen from Malaysia
seen from Japan
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Türkiye
seen from Brazil

seen from Malaysia

seen from Spain

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Malaysia
@ffwcommunication
Zdobyliśmy złoto w kategorii "Publikacja jednorazowa (raporty, publikacje o firmie)" za projekt Fenomen Dojrzałego Gracza w konkursie Power of Content Marketing Awards. Hell yeah!
To już kolejny sezon kiedy razem z firmą Rockwool tworzymy blogamaga poświęconego remontom, budowie i trendom mieszkaniowym. Ale to nie klasyczna paplanina inżyniera Mamonia tylko content mix stanowiący rzetelną wiedzę i lifestyle.
Poza klasycznymi artykułami poradnikowymi, mamy także materiały o charakterze konfesyjnym – z cyklu dlaczego zdecydowałem się na postawienie domy z paczki. A także bardzo zacne wywiady – wiedzieliście na przykład, że od nadmiaru ciszy można zwariować? Nie? To przeczytajcie rozmowę o tym jak powinna wyglądać odpowiednia izolacja akustyczna. Budującej lektury!
2 nominacje i wyróżnienie – czyli udany debiut FFW w Golden Arrow. Z tej okazji nasz CFO wyjątkowo szastał pieniędzmi...
FFW w finale PoCMA
Jesteśmy drakońsko 🐉 ucontentowani, niczym Euron Greyjoy po zastrzeleniu smoka, że dwa nasze projekty znalazły się w finale konkursu Power of Content Marketing Awards. W kategorii "Projekt non-profit" – kampania CSR "2 THE LIGHT. Zostań bohaterem! Zamień granie w pomaganie", a w kategorii "Publikacja jednorazowa", raport Fenomen Dojrzałego Gracza.
Podziękowania dla klientów Wiśniowski + Lenovo Legion Polska oraz zespołów projektowych FFW zaangażowanych w realizacje.
Ukłony dla jury Power of Content Marketing.
Szczegóły: 👉👉👉 https://bit.ly/FFW–PoCMA
Nowoczesny CSR jako sposób na budowanie wizerunku. Gra społecznie zaangażowana zainicjowana przez markę
2 THE LIGHT – ZOSTAŃ BOHATEREM, ZAMIEŃ GRANIE W POMAGANIE
Wyzwanie
Sytuacja wyjściowa
Graliście kiedyś w grę, której przejść się nie da? W której mimo że postać się respawnuje, to i tak nie sposób dotrzeć do celu?
Dzieci z chorobami onkologicznymi, kardiologicznymi i mukowiscydozą przechodzą tę grę codziennie. Tylko zamiast walczyć z wyimaginowanymi wrogami, toczą bój z prawdziwym bólem. Postanowiliśmy choć trochę im w tej konfrontacji pomóc i zaangażować we wsparcie innych, zwłaszcza młodych ludzi.
Naszym celem było zainspirowanie najmłodszych, zakochanych w technologii, do refleksji o pomaganiu, empatii, do myślenia o innych. Wiedzieliśmy, że często nie mają oni własnych środków finansowych do przekazania, ale mogą za to, robiąc to co lubią, angażować się w ważne społecznie kwestie.
Dlaczego?
Problem patostreamingu, hejtu, trollowania w internecie narasta. Dotyka on także dzieci w wieku szkolnym. Google co prawda wprowadza usprawnienia mające na celu algorytmiczne ograniczenie w rekomendacjach i wynikach wyszukiwania tzw. "borderline contentu" jednak droga do pełnego wykluczenia takich treści jest jeszcze daleka.
Chcieliśmy zarazić młodych ideą pomagania. Edukacja w zakresie wspierania potrzebujących rówieśników i propagacja języka opartego na pozytywnym przekazie wydała nam się ważnym zagadnieniem społecznym. Minęły czasy czerpania wzorców z podręczników i od członków rodziny, dziś często są one adaptowane od cyfrowych liderów opinii, będących współczesnymi autorytetami dla najmłodszych pokoleń. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy przy akcji Kalucha, youtubera znanego z materiałów poświęconym grom, którego kanał był oglądany przez pożądane dla nas młode audytorium.
Marka i cele akcji
WIŚNIOWSKI to firma z 30-letnim doświadczeniem rynkowym, ze 100-proc. polskim kapitałem, produkująca zaawansowane technologicznie bramy, okna, drzwi i ogrodzenia.
Dla marki WIŚNIOWSKI CSR jest ważną częścią strategii firmy. W tym roku zwrócił uwagę na problemy fundacji, które działają przy placówkach szpitalnych leczących dzieci ze schorzeniami kardiologicznymi, onkologicznymi oraz mukowiscydozą. Na ten cel przeznaczył wraz ze swoimi partnerami handlowymi 300 tys. zł.
Ze względu na rolę i intencję marki oraz specyfikę działań społecznych, cele podzieliliśmy na społeczne i biznesowe.
STRATEGICZNE
Społeczne: Uczenie empatii / refleksja nad ideą pomagania
Biznesowe: pozycjonowanie WIŚNIOWSKI jako marki z wartościami (w odniesieniu do relacji z klientami i partnerami handlowymi) pozycjonowanie WIŚNIOWSKI jako marki innowacyjnej poprzez uprawianie nowoczesnego CSR
TAKTYCZNE
Społeczne: zasięg w grupie dzieci pozytywny odzew na akcję zaangażowanie liczba użytkowników liczba pobrań aplikacji liczba rozegranych gier liczba publikacji w mediach
Biznesowe: Zasięg w mediach / zasięg w mediach z affinity odpowiadającym TG B2C/B2B Liczba publikacji w mediach Liczba zaangażowanych partnerów biznesowych oraz wolumen sprzedaży/zamówień przeznaczony na wsparcie organizacji charytatywnych Pozytywny odzew na akcję partnerów biznesowych
Realizacja
Musieliśmy dostosować język do potrzeb odbiorców – stąd wybraliśmy jako medium grę. Mając na uwadze mobilną rewolucję oraz dane prezentujące zachowania grupy tzw. młodosmartnych (ponad 91% badanych dzieci w wieku 7-14 lat gra na telefonie komórkowym, z czego 67% robi to codziennie lub kilka razy w tygodniu – źródło: Polish Gamers Research 2018 r.) stworzyliśmy jej wersje na dwie najpopularniejsze platformy: Android oraz iOS. Nie lekceważyliśmy jednak starszych internautów z kilku powodów:
– wiedzieliśmy, że rodzice często dzielą zamiłowanie do grania z dziećmi (69% grających rodziców dzieli swoją pasję z dziećmi / źródło: Polish Gamers Research 2018 r.) – klientami detalicznymi firmy Wiśniowski są głównie rodziny (84% klientów indywidualnych), z czego 90% stanowią osoby powyżej 30 roku życia (30-40-latkowie to 60%)
Te czynniki przyczyniły się do wyboru oprawy graficznej gry – została ona przygotowana w estetyce 16-bitowej, by nawiązać do retroklimatu, który rodzice mogą pamiętać z kultowych tytułów typu „Super Mario”, „The Legend of Zelda”, czy "Sonic". Dodatkowo sentymentalnego charakteru nadała muzyka zaaranżowana przez Rafała Błażejewskiego, członka zespołu OMNI, prekursora muzyki elektronicznej w Polsce. Dokonania OMNI szerszej publiczności znane są z telewizyjnych hitów "Przybysze z Matplanety" (niepokojące rytmy z czołówki wzbogacone o niezapomniany głos Andrzeja Zauchy) oraz "Sonda". I to właśnie motyw dźwiękowy z tego pierwszego programu (notabene edukacyjnego) posłużył nam za audiooprawę gry.
Fabula gry
Nazwa gry 2 THE LIGHT, ma kilka znaczeń. Przede wszystkim zadecydowaliśmy o jej anglojęzycznym charakterze, by upodobnić ją do innych, typowo rozrywkowych tytułów. Nie chcieliśmy budzić podejrzeń, że kryje się za nią coś więcej niż zabawa. Nawiązuje też do przedstawionej historii, ponieważ mamy w niej dwójkę bohaterów oraz tajemniczą przesyłkę, która kryje w sobie... światło. Gracz wciela się w postać nastoletniej dziewczynki lub nastoletniego chłopca i jej/jego zadaniem jest dotrzeć do Kumpla będącego w niebezpieczeństwie. Uratować go może wyłącznie dostarczenie enigmatycznej paczki. Nikt nie wie, co znajduje się w środku. Pokonać trzeba trasę obejmującą trzy miasta – Kraków, Warszawę, by finalnie znaleźć się w Gdańsku. Po drodze otrzymujemy zagadkowe smsy i dopiero na końcu okazuje się, że ich autorem jest lekarz. Co ważne musimy też zbierać monety, które mają niebagatelnie znaczenie.
Fabuła gry, choć bardzo prosta, miała usypiać czujność (pierwsza plansza w założeniu została zaprojektowana jako forma schematycznego tutorialu), a jednocześnie stanowić metaforę podróży, jaką może odbyć każdy z nas i naszych dzieci. Niczego się nie spodziewając, z planszy na planszę, otoczony coraz mniej przyjaznym środowiskiem, kierujemy się ku mrokowi i omijajamy trzy typy potworów. Każdy z nich symbolizuje inną chorobę. Finał nie bez powodu odbywa się w Trójmieście – chcieliśmy, by wypad nastoletnich wagabundów do Kumpla nad morze pozorował zwykłą, letnią przygodę. A właśnie w Gdańsku następuje moment, w którym zmienia się paradygmat gry, bowiem użytkownik traci możliwość sterowania postacią, algorytm przejmuje kontrolę i wymusza nieszczęśliwe zakończenie. Każdej planszy towarzyszy ten sam utwór, jednak w innej tonacji, oddającej narastający klimat grozy. Kolejne plansze stają się też coraz bardziej wymagające, trudniej zbiera się monety – zależało nam, by rozgrywka nie była łatwa.
Po przejściu trzech plansz użytkownik otrzymuje informację o liczbie zgromadzonych wirtualnych monet i możliwości zamiany ich na realne pieniądze (zastosowaliśmy przelicznik 1 moneta = 1 zł). To nie koniec, gracz staje jeszcze przed wyborem odbierając maila autoryzującego, gdzie jest kuszony e-nagrodami i musi zadecydować czy przeznaczyć monety na niewiadomą nagrodę, czy wspomóc trzy fundacje charytatywne.
Organizacje, które zaprosiliśmy do projektu, to:
– Krakowska Fundacja SCHOLA CORDIS wspierająca Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie Prokocimiu. Leczone są tam dzieci z najcięższymi wadami wrodzonymi serca. Pieniądze z akcji zostaną przeznaczone na zakup lub dofinansowanie zakupu specjalistycznego sprzętu i aparatury medycznej.
– Warszawska Fundacja "Wspieramy Rozwój CZD", wspierająca Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, gdzie prowadzona jest diagnostyka i kompleksowe leczenie nowotworów u dzieci i młodzieży. W Klinice Onkologii leczy się ok. 450 małych pacjentów. Z przekazanych środków Fundacja „Wspieramy Rozwój CZD” m.in. pokryje koszty związane z leczeniem dzieci chorych na nowotwory, będących pacjentami Centrum Zdrowia Dziecka, sfinansuje nierefundowane terapie, pomoże w zakupie sprzętu medycznego.
– Gdański oddział Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą, który działa przy Szpitalu Dziecięcym Polanki w Gdańsku. Pieniądze przeznaczy na zakup sprzętu podnoszącego standardy opieki medycznej nad chorymi na mukowiscydozę. Oddział Gdański Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą działa już od 20 lat. Obecnie opiekuje się ponad 180 osobami chorymi na mukowiscydozę, głównie dziećmi i młodzieżą. Po zdobyciu przez graczy 300 000 punktów (300 0000 PLN), opublikowaliśmy szczęśliwe zakończenie gry.
Elżbieta Solewska, Menedżer Komunikacji Marketingowej i PR WIŚNIOWSKI: Marka WIŚNIOWSKI od wielu lat jest aktywna na polu CSR. Tym razem postawiliśmy na nowoczesną formę komunikacji, jaką jest gra, ponieważ chcieliśmy dotrzeć do młodych ludzi i edukować ich na temat chorób z jakimi zmagają się ich rówieśnicy. Dzięki tak zaplanowanej akcji mogliśmy wykorzystać świat rozrywki do pomocy potrzebującym.
Wnioski
Akcja mająca na celu uświadamianie młodych w zakresie empatii i zarażanie pozytywnym przekazem; Akcja pozycjonująca WIŚNIOWSKI jako markę odpowiedzialną społecznie oraz innowacyjną;
Gry jakoś świetne medium dla realizacji idei CSR, dobrze wpisujące się w założenia edutainment;
W przeprowadzonych ankietach ewaluacyjnych ponad 89% partnerów biznesowych oceniło akcję jako innowacyjną lub zaskakującą. Natomiast ponad 91% klientów stwierdziło, że to czy firma angażuje się społecznie ma dla nich znaczenie przy wyborze zakupowym.
Wyniki
Liczba wyświetleń materiałów wideo: 853 000 Liczba rozegranych gier: 86 000 Liczba pobrań aplikacji: 20 000 Średnia ocen w sklepach: Android: 4,6 / iOS: 4,7
ZAMIEŃ GRANIE W POMAGANIE: www.2thelight.pl klient: WIŚNIOWSKI koncepcja + koordynacja: FFW Communication wykonanie: Kiss Digital koordynacja współpracy z YouTuberem: LifeTube
#celebratehard #playsoft #ffw #wielkanoc
FFW Communication nagrodzone w konkursie EB Kreator 2018!
Agencja content marketingu FFW Communication otrzymała statuetkę i tytuł EB Kreator 2018 za najlepsze ogłoszenie rekrutacyjne. W ubiegłym roku FFW zostało uhonorowane wyróżnieniem w tej samej kategorii.
FOT. A.Wróblewska / EB Kreator Celem konkursu organizowanego przez GoldenLine jest promowanie dobrych praktyk w dziedzinie employer brandingu oraz inspirowanie do podejmowania działań wizerunkowych dotyczących marki przez pracodawców.
FFW Communication pokonało w finale firmy AmRest (Starbucks), Chroma, DHL Express (Poland) oraz mBank. Jury doceniło ogłoszenia agencji za doszlifowaną graficznie formę, nowoczesne środki przekazu, jasne komunikowanie oczekiwań względem kandydatów, wykorzystanie persony pozytywnej i negatywnej w treści ogłoszenia i za komunikację spójną z brandem. W uzasadnieniu werdyktu zwrócono także uwagę na kreatywne copy, nieszablonowe nazwy stanowisk, czy mikrotesty weryfikujące zdolności kandydatów.
W tegorocznej edycji wzięło udział 79 pracodawców, którzy przesłali łącznie 148 zgłoszeń.
FOT. A.Wróblewska / EB Kreator
W składzie jury, które oceniało projekty i wybrało zwycięzców, znaleźli się Adam Wąsik (Pracownia EB GoldenLine), Szymon Motławski (Pracownia EB GoldenLine), Zyta Machnicka (Lightness), Katarzyna Młynarczyk (Socjomania), Urszula Zając-Pałdyna (HR na obcasach), Marta Pawlak-Dobrzańska (Great Digital) oraz Iwona Grochowska (Nais).
10 tysięcy aktywności w rok, czyli akcja #ZdjecieMiesiacaCanon
Czy konkurs to jedyny sposób, aby skłonić odbiorców do większej aktywności?
Nie. Konkursy organizowane przez marki na profilach w mediach społecznościowych – mądrze przemyślane, stawiające określony cel i dostosowane do języka komunikacji oraz charakteru marki – są doskonałym sposobem, aby zwiększyć zaangażowanie, zasięgi i świadomość obecności firmy na danym portalu. Każdy, kto przygotowywał kiedykolwiek konkurs na Facebooku czy Instagramie, wie, ile energii i czasu kosztuje wdrożenie tego rozwiązania w życie. Nie mówimy tutaj o konkursach niedozwolonych regulaminem Facebooka (polub, udostępnij i oznacz znajomych). Określenie celu, przygotowanie kreatywnego zadania, dopracowanego regulaminu i konsultacja z prawnikiem, zebranie danych, wysyłka nagród... Znacie to? Jeżeli tak, doskonale wiecie, że punktów, w których nasz misternie przygotowany plan może się sypnąć, jest wiele, a w porównaniu z otrzymanym rezultatem gra nie zawsze jest warta świeczki. Oczywiście nie próbuję tutaj nikomu wmówić, że konkursy nie są dobrym rozwiązaniem. Oczywiście są! Warto jednak szukać innych możliwości wpływania na rozwój kanału, gdy konkurs nie jest odpowiedzią na cel, który chcemy osiągnąć.
„Chcę poprawić świadomość obecności marki na Instagramie i zwiększyć liczbę aktywności. Długofalowo”. Co dalej?
Długofalowo to słowo klucz. Analizując raporty dotyczące aktywności na profilu przed konkursem, w trakcie i po zakończeniu go, od razu wiemy, jaki kształt przybierze wykres prezentujący zaangażowanie użytkowników. Jeżeli nawet nasz konkurs odniósł duży sukces i w comiesięcznym raporcie Sotrendera brylujemy w ścisłej czołówce firm z największym Interactivity Index – a może nawet jesteśmy na pierwszym miejscu – kolejny miesiąc po zakończeniu zabawy przyniesie nam brutalne zderzenie z rzeczywistością i powrót w okolice miejsca wyjściowego. Mniejsze zaangażowanie i odpływ fanów, którzy polubili profil tylko na czas konkursu (nawet jeżeli nie było to warunkiem udziału w akcji), są czymś zupełnie normalnym. Jeżeli długofalowość nie jest celem naszego działania, powinniśmy przejść nad tym do porządku dziennego i mieć to na uwadze, rozpisując strategię konkursową. Jeżeli konkurs organizujesz dla klienta, warto mimo wszystko poinformować go o tym przed rozpoczęciem działań – nie wszystko, co dla Ciebie jest oczywiste, może być takie dla drugiej strony.
Więc co z tymi długofalowymi działaniami?
Odpowiedzią może być akcja, która z założenia konkursem nie jest. Profil Canon Polska na Instagramie był dopiero rozwijany, działania sprowadzały się jedynie do treści organicznych, nie były prowadzone akcje promocyjne czy konkursy. Dlatego zależało nam na zwiększeniu zasięgu marki, poinformowaniu o jej obecności na tym kanale. W tym celu w sierpniu 2017 roku pierwszy raz ogłosiliśmy akcję #ZdjecieMiesiacaCanon.
The less is more
Akcja z założenia nigdy konkursem nie była, nie planujemy również jej w niego przekształcać. Na czym polega? Zasady są proste. Oznacz zdjęcie na swoim profilu hashtagiem #ZdjecieMiesiacaCanon (lub #ZdjęcieMiesiącaCanon), oznacz profil @CanonPolska – Twoje zdjęcie może zostać udostępnione przez Profil Canon Polska na Instagramie. Simple as that. Żadnych ukrytych zasad, kruczków czy zobowiązań.
W akcji:
nie zbieramy danych osobowych,
nie przyznajemy żadnych nagród rzeczowych ani pieniężnych,
Canon Polska nie przejmuje żadnych praw do zdjęcia udostępnianego na profilu. Prawa autorskie i majątkowe do zdjęcia posiada cały czas autor zdjęcia.
Z samego założenia marka Canon Polska nie stoi w roli firmy, która ze swojego profilu przemawia do odbiorców. Od początku naszej komunikacji na profilu Canon Polska na Instagramie bardzo ważnym jej elementem są udostępniane zdjęcia fanów marki i ambasadorów. Profesjonalistów i amatorów. Misją profilu jest promowanie pasji, jaką jest fotografia. Tu jak nigdzie indziej większą wartość mają zdjęcia zrobione przez użytkowników aparatów niż te publikowane w oficjalnych katalogach i folderach reklamowych. Pierwszym założeniem akcji było ułatwienie użytkownikom zgłoszenia nam chęci pojawienia się na profilu Canon Polska. Chcesz, żebyśmy udostępnili Twoje zdjęcie? Użyj hashtaga, wiemy wtedy, że możemy się z Tobą skontaktować w tej sprawie!
Użyłem hashtaga – co dalej?
Nieważne, czy masz 20 000, 200 czy 20 obserwujących na Instagramie. Nie ma też znaczenia, czy robisz zdjęcia profesjonalnie, czy jesteś amatorem, który w wolnym czasie pielęgnuje swoją pasję. Co miesiąc na profilu Canon Polska udostępniamy cztery zdjęcia, które zostały oznaczone #ZdjecieMiesiacaCanon – przy czym są to minimum cztery zdjęcia. Przed udostępnieniem kontaktujemy się z wybranymi osobami – potwierdzamy, czy wciąż chcą, aby ich zdjęcie zostało udostępnione. Zdjęcia są własnością ich autorów – jeżeli ktoś zmieni zdanie, zdjęcie musi zostać usunięte z profilu, ale w ciągu roku taka sytuacja nigdy się nam nie zdarzyła. Nie jest to też jedyny sposób, aby mieć szansę zostać udostępnionym przez profil Canon Polska – często udostępniamy zdjęcia ambasadorów marki oraz różne inne, w zależności od potrzeb, sytuacji i okazji. Akcja #ZdjecieMiesiacaCanon to jeden z wielu możliwych sposobów, aby pojawić się na profilu. Udostępniając zdjęcie, oznaczamy je znakiem wodnym profilu autora, dodatkowo linkujemy do jego profilu w opisie – nikt nie ma wątpliwości, czyje jest to zdjęcie.
10 000 akcji dla niematerialnej nagrody
Można powiedzieć górnolotnie, że w pewnym sensie akcja #ZdjecieMiesiacaCanon przywraca wiarę w ludzkość – nie musimy w roli marchewki na kiju oferować najnowszego telefonu, żeby przyciągnąć uwagę użytkowników. Aby nie było niedomówień – zdjęcia udostępniane w akcji nigdy nie są promowane budżetem reklamowym – tak, aby nagroda nie przybrała pieniężno-materialnego charakteru. Co prawda to, co dla urzędu skarbowego nagrodą nie jest (a więc coś, co nie ma żadnej materialnej wartości – czyli nie da się od tego wyliczyć podatku), dla użytkownika może już być nią jak najbardziej. Gdy profil międzynarodowej marki fotograficznej udostępnia Twoje zdjęcie, możesz pochwalić się tym w swoich mediach społecznościowych, swoim klientom, znajomym, mamie. Czy to nie jest fajne?
Ewolucja akcji
Na samym początku akcji narzucaliśmy temat – zdjęcia zgłaszane w danym miesiącu musiały dotyczyć konkretnego tematu, np. natury, architektury. To, co początkowo miało być ułatwieniem, szybko stało się komplikacją. Okazało się, że akcja rozchodziła się viralowo szybciej, niż zakładaliśmy. Wiele osób dowiadywało się o niej z innych źródeł niż z oficjalnego profilu Canon Polska, w związku z czym nie znały tematu akcji. Po paru miesiącach, gdy tematem akcji były sporty zimowe, okazało się, że tylko niewielki procent zdjęć dotyczył tematu. Postanowiliśmy więc zrezygnować z jego narzucania, co jeszcze bardziej uprościło akcję.
Wydawać by się mogło, że długi hashtag – w dodatku posiadający polskie znaki – będzie mało atrakcyjny. Nic bardziej mylnego – pomimo długości jest łatwy do zapamiętania, a jednocześnie na tyle unikalny, że istnieje bardzo nikła szansa użycia go przypadkiem. Ponieważ hashtag jest w języku polskim, skierowany jest bezpośrednio do odbiorców lokalnych. W ciągu roku został użyty ponad 10 tysięcy razy. Nic, tylko udostępniać! :)
Ja i tak chcę konkurs!
No dobrze, a co, jeśli upieramy się przy konkursie, nie akcji? Istnieją możliwości organizacji cyklicznych konkursów – wiążą się one oczywiście z regularnym większym nakładem pracy – odświeżaniem regulaminu (a najlepiej comiesięczną konsultacją z prawnikiem), zbieraniem danych, samą wysyłką nagród. Przykładem popularnego cyklicznego konkursu jest Fan Miesiąca, gdzie nagradzamy użytkowników za aktywność – jest to trochę śliski temat. Dlaczego? Co prawda regulamin Facebooka nie zakazuje wprost akcji opierających się na polubieniach strony, jedynie na tych, które wykorzystują prywatne osie czasu użytkowników, jednak ten zapis jest różnie interpretowany. Regularna akcja Fan Miesiąca zapewnia nam podniesienie zaangażowania, jednak o niezbyt wysokiej wartości. Nie ma co się oszukiwać – pojawi się nam niewiele wartościowych komentarzy nawiązujących do publikowanych treści. Większość będą to emotikony i GIF-y rodem z fanpage'a „CzaryMary Barbary”. Moderator będzie musiał przygotować się na wiele pracy. Zapis w regulaminie, który zakazuje spamowania, na niewiele się przyda – musimy przygotować się na najazd zawodowych konkursowiczów, którzy komentują nasze posty szybciej niż pakistańskie boty.
Im niższy próg wejścia i mniej kreatywne zadanie, tym więcej bezwartościowych komentarzy, które obniżają jakość profilu. Dodatkowo musimy spodziewać się coraz mniejszego comiesięcznego zaangażowania – takie akcje, nieurozmaicane niczym, niestety szybko się nudzą.
Małgorzata Dmowska
Senior Social Media Project Manager
7 zasad skutecznej grupy na Facebooku
Rozpoczynając kilka lat temu przygodę z mediami społecznościowymi, miałem przyjemność (czas i siłę) uczęszczać regularnie na spotkania branżowe. Podczas jednego z nich padły słowa, które do dziś często cytuję. Prelegent porównał uczestnictwo w życiu portali społecznościowych do udziału w koncercie. Ludzie przychodzą, aby posłuchać ulubionej muzyki z innymi osobami podzielającymi ich pasję. Chcą zbliżyć się do artysty i doświadczyć jego kreacji (wink wink).
Gdy jesteśmy wyeksponowani na znajome nam utwory, bardziej je przeżywamy. Jeśli więc czekamy właśnie na nasz ukochany kawałek, na scenie pojawia się jakaś przypadkowa osoba z megafonem i recytuje formułę, że przy barze są do kupienia koszulki, płyty i naklejki, to nie skaczemy z radości. Wręcz przeciwnie – ten komunikat wyrywa nas z hipnotyzującego stanu.
Mimo upływu lat ta metafora nie straciła na aktualności. Profile wielu marek borykają się z problemem znudzenia fanów swoimi treściami. Facebook stał się billboardem, który nie dość, że wyświetla reklamy, to jeszcze zbiera dane na nasz temat.
Co możemy poradzić na znudzenie i większą świadomość osób tworzących cyfrowe społeczności? Przede wszystkim POGODZIĆ SIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ. Fanpage służy do obsługi klienta i dostarczania mu reklam (oczywiście w formie wartościowego contentu, a nie packshotu „z większym logo” i „lifestyle’owym” kotkiem). Prowadzimy tam komunikację B2C, nie wstydźmy się tego. Pod warunkiem jednak, że zapewnimy naszym fanom miejsce, gdzie będą mogli pogadać z innymi entuzjastami i otrzymać to, czego oczekują.
Do tego właśnie służą grupy na Facebooku. Są one idealnym narzędziem komunikacji C2C. Komunikacji autentycznej i wiarygodnej, bo prowadzonej przez fanów, do fanów i dla fanów. Ludzi z krwi i kości, będących rzeczywistymi użytkownikami produktów i usług.
Dlatego obowiązkiem marki jest dostarczenie im przestrzeni, w której zbudują własną społeczność. Co prawda, nie każda marka może pozwolić sobie na uruchomienie dedykowanej strony, takiej jak www.LenovoZone.pl, ale podobny efekt jest osiągalny również dzięki wykorzystaniu grup na Facebooku. Należy jednak pamiętać o kilku zasadach.
1. Zanim klikniesz przycisk „utwórz grupę” zastanów się, jaki będzie jej cel?
Świadomość marki – czy chcesz, aby Twoja marka przyciągnęła nowych fanów? Pragniesz rozszerzyć swój zasięg poprzez rozpoznawalność marki, dzięki dyskusjom jej użytkowników?
Rozważanie – ludzie już wiedzą o Twojej marce, ale jeszcze nie przekonali się, że to właśnie ona zaspokoi ich konsumenckie potrzeby? Niech dowiedzą się o tym, dzięki dyskusjom na grupie i przejdą do kolejnego kroku w Twoim lejku sprzedażowym.
Brand Advocacy – być może są ludzie, którzy kochają Twoją markę. Pozwól im pisać listy miłosne tam, gdzie będziesz zaglądał zarówno Ty, jak i osoby, które jeszcze nie wiedzą, że Twój produkt pretenduje do miłości także ich żywota.
2. Bądźmy S.M.A.R.T.
Tylko nie zapomnijmy, żeby spisać intercyzę tego romansu w formie S.M.A.R.T. Nasze cele wypada zdefiniować wg następujących zasad:
skonkretyzowany – „zwiększenie pozytywnych opinii w sieci” to za mało. Zastanówmy się o ile punktów procentowych?
mierzalny – czyli wykorzystujący współczynniki, które możemy przedstawić liczbowo, aby zobaczyć postęp realizowanego przez nas celu.
osiągalny – bądźmy ambitni i namiętni, ale kierujmy się rozsądkiem. Niektóre związki mogą się okazać toksyczne ;)
istotny – cel, który sobie wyznaczymy ma być rzeczywistą korzyścią dla naszej marki.
określony w czasie – „zwiększenie sentymentu marki o 10% w Q2”. Każdy prezes pokocha Was za slajd w prezentacji zawierający to zdanie.
3. Wartość dodana
Nie spodziewajmy się, że po założeniu grupy wszystkie nasze problemy zostaną rozwiązane. Należy się zastanowić, po co fani mają uczestniczyć w życiu grupy na Facebooku?
Jak marka będzie wspierała użytkowników grupy?
Jak użytkownicy będą się wspierać wzajemnie?
Czy będziemy im dostarczać oferty/rabaty dostępne tylko dla nich?
Czy będziemy im oferować unikatowy kontent oraz wcześniejszy dostęp do wartościowych treści?
4. Wybierzmy rodzaj grupy
Kolejny krokiem jest decyzja, czy nasza grupa będzie: otwarta, zamknięta czy tajna. Grupa zamknięta sprawi, że dołączenie do niej stanie się bardziej „ekskluzywne”. Grupy tajne mogą być wykorzystywane przy aktywizowaniu pracowników firmy. Poniższa tabelka wyjaśnia możliwości oferowane przez każdy z rodzajów grupy.
Źródło: https://www.facebook.com/help/220336891328465#What-are-the-privacy-options-for-groups
5. Grupa na Facebooku nie jest narzędziem sprzedażowym
Powtarzajcie za mną: grupa na Facebook służy do komunikacji C2C (i tak 10 razy).
Jak już zbierzemy 4000 członków grupy, bardzo kuszące będzie publikowanie przez administratora (albo fanpage połączony z grupą) treści sprzedażowych co tydzień, ba, nawet częściej! Pamiętajmy, że grupy są narzędziem umożliwiającym komunikację społeczności. Życie grupy jest najlepszym narzędziem sprzedaży naszego produktu czy usługi. W końcu to ludzie z krwi i kości polecają, bronią i dyskutują o marce. Nie znaczy to, że nie mamy opowiadać o ciekawych ofertach, wyprzedażach czy innych okazjach, które ucieszą użytkowników. Należy jednak pamiętać, że nasze komunikaty powinny:
być oparte na dialogu – przedstawiamy produkty w sposób zachęcający do dyskusji,
głosić zalety w sposób prosty i czytelny,
dostarczać rozwiązania problemów lub potrzeb społeczności,
działać na zasadzie „NIC NA SIŁĘ”.
6. Grupa na Facebooku to miejsce dialogu, więc pozwólmy jej członkom rozmawiać
W przeciwieństwie do fanpage’a, grupy na Facebooku są miejscem, gdzie użytkownicy dyskutują między sobą na tematy podejmowane przez nich samych. Nie jest konieczne, aby administrator uczestniczył w każdej konwersacji pod postem. Jego rolą jest pilnowanie, aby rozmowy były prowadzone zgodnie z zasadami panującymi w grupie i nie schodziły poniżej pewnego poziomu przyzwoitości. Jeśli pytanie nie jest skierowane bezpośrednio do marki lub nie wymaga interwencji, bądź przekazania dalej, społeczność poradzi sobie sama.
7. Pamiętaj o regułach gry
Czytaliście „Władcę Much”? Jeśli nie, uwierzcie mi na słowo. Czasami dobrze jest pomóc grupie ustalić wspólne reguły gry. W przypadku grupy na Facebooku dobrym pomysłem jest zrobienie tego w formie postu, który będzie przypięty na szczycie grupy. Co więcej, kiedy nasza grupa jest zamknięta, możemy poprosić ubiegających się o dostęp użytkowników o odpowiedź na kilka pytań oraz oznajmienie, że zapoznali się z panującymi w grupie zasadami.
Jak stworzyć takie reguły?
Napisz dla kogo powstała grupa i jaki jest jej cel.
Wyszczególnij ABC komunikacji, czyli co jest mile widziane, a co nieakceptowalne. Za co dostanie się ostrzeżenie, a za co „wyleci się” z grupy.
Przedstaw administratorów i wyszczególnij sprawy, w których możemy się do nich zwracać.
Stwórz FAQ, aby ludzie nie zadawali cały czas tych samych pytań, co często drażni zakorzenionych członków. Warto na bieżąco zbierać często zadawane pytania, a odpowiedzi na nie kierować do nowych użytkowników.
7 wymienionych wyżej zasad pomoże Ci stworzyć grupę dla Twojej marki. Stanie się ona miejscem, gdzie fani będą mogli do woli dyskutować i dzielić się swoim doświadczeniem. Marka zaś wróci na właściwy tor budowania wokół siebie społeczności internetowej. Jeśli potrzebujesz pomocy albo nie jesteś pewien, czy poradzisz sobie z administrowaniem taką grupą, śmiało skontaktuj się z FFW Communication. Mamy na sumieniu kilka content hubów i sporo grup na Facebooku. Pomożemy Ci stworzyć przestrzeń dla fanów Twojej marki, aby nie gadali za Twoimi plecami.
Marcin Koryszewski
Head of Social Media FFW Communication
Cuda się zdarzają, a śmiałym szczęście sprzyja!
Czasem wpadają nam w ręce bombowe i superwymagające projekty, które wywracają życie do góry nogami. Tak było z TĄ książką.
25-lecie istnienia firmy to zawsze wielkie wydarzenie w jej życiu. Nie inaczej było w Volkswagen Poznań, który swoje ćwierćwiecze obchodzi w tym roku. Z tej okazji 12 miesięcy wcześniej ogłosił przetarg na okolicznościowy album (a właściwie dwa albumy, bo w dwóch wersjach językowych), który mieliśmy przyjemność wygrać. Na początku, jak w dobrym filmie akcji, dramaturgia była umiarkowana i niczym niefrasobliwy bohater czekaliśmy na materiały w poczuciu, że mamy mnóstwo czasu.
Polski tekst nadszedł w grudniu zeszłego roku. Autorem był Hubert Wohlan, polski dziennikarz i tłumacz specjalizujący się w tematyce relacji polsko-niemieckich, od blisko 40 lat mieszkający w Niemczech. Nad historią Volkswagen Poznań pracował przez prawie dwa lata, jeżdżąc po Polsce i Niemczech, i rozmawiając ze wszystkimi, którzy mieli znaczący wpływ na rozwój firmy. Uzbierał setki anegdot i relacji, które ułożył w zgrabną i bardzo ciekawą opowieść o rodzącym się biznesie, mieszącą się w 200 tysiącach znaków (bagatela!).
W tym czasie kilkuosobowy zespół po stronie Volkswagen Poznań zajmował się kompletowaniem materiału zdjęciowego z 25 lat. Bębny skanerów rozgrzały się do czerwoności, a nasz serwer tracił oddech od setek potężnych skanów archiwalnych fotografii. Naszym zadaniem było zaprojektowanie makiety książki, stylistyczne i redakcyjne dopracowanie tekstów w języku polskim i niemieckim, korekta, skład graficzny, przygotowanie do druku oraz druk. A w międzyczasie zmiany, zmiany, zmiany. Czyli cała produkcyjna robota.
Nie obyło się oczywiście bez kryzysów. Miesiąc przed planowanym drukiem wycofała się drukarnia, z którą byliśmy umówieni na produkcję. O przesunięciu terminu nie było mowy, bo książka musiała dotrzeć do klienta 10 czerwca ze względu na konieczność dołączenia jej do vipowskich zaproszeń na imprezę jubileuszową. Jako że był to czas druku książek na Warszawskie Targi Książki, znalezienie szybko nowego wykonawcy graniczyło z cudem. Ale cuda się zdarzają, a śmiałym szczęście sprzyja ;) Po dwóch tygodniach negocjacji mieliśmy zaklepaną drukarnię.
Kolejne wyzwanie nadciągnęło z Poznania – klient zdecydował o zmianie formatu książki, co z jednej strony nas ucieszyło, bo efekt był znacznie lepszy (choć droższy), ale z drugiej oznaczało przeskładanie połowy złożonego albumu od nowa.
Czas kurczył się nieubłaganie, do terminu wysyłki do druku został tydzień, a my wciąż składaliśmy, wymienialiśmy zdjęcia, wprowadzaliśmy poprawki do tekstów, robiliśmy korekty. Gdy w końcu w połowie maja (w terminie!) nasza praca trafiła do druku, przez kolejne trzy tygodnie z drżeniem serca czekaliśmy na efekt.
Dziś trudno nam udawać skromność. Jesteśmy dumni z tego projektu, okupionego ogromem pracy wielu osób, nerwów i adrenaliny. Efekt jest świetny, klient zadowolony, a każdy z 11 tysięcy pracowników ma okazję zapoznać się z 25-letnią historią swojej firmy podanej w mega atrakcyjnej formie. SATYSFAKCJA!
Szczegóły projektu:
Hubert Wohlan „25 lat Volkswagen Poznań”/ „25 Jahre Volkswagen Poznań”
Nakład 12.000 (wersja polska) i 1000 (wersja niemiecka)
148 stron, oprawa twarda, format 200x200 mm
Zespół odpowiedzialny za projekt po stronie FFW: Zuzanna Matyjek (redaktor, szef działu custom publishing FFW Communication) Tomasz Mazur (szef działu graficznego) Paweł Boczkowski (grafik)
--------------------------------------------------------
FOT. Paweł Boczkowski
Jak budować relacje marki z fanami w social media? Aktywność moderatora a zaangażowanie na profilu.
Czy warto postawić na jakościową moderację w mediach społecznościowych? Na czym polega rola moderatora? Wyjaśniamy poniżej!
Empatia dla hejterów Rola moderatora już dawno ewoluowała i wbrew powszechnej opinii, nie polega na usuwaniu „hejtów" oraz odsyłaniu „petentów” z problemami na adres mailowy BOK-u. Publiczne odpowiadanie na zarzuty fanów jest bardzo istotne. Profile marek stały się miejscem komunikowania potrzeb oraz zasięgania porad związanych z codziennym użytkowaniem produktów czy usług. Moderacja, czyli prowadzenie skutecznej komunikacji z konsumentami przekłada się na stosunek emocjonalny fanów do marki. Działania opieramy o sprawdzone procesy z możliwie dużą dawką EMPATII – to jest bowiem słowo klucz, które opisuje najważniejszą cechę moderatora (poza wrodzoną poprawnością językową, bo to chyba oczywiste). Do czego ta EMPATIA jest niezbędna? Głównie po to, by zmienić powszechnie występujące przekonanie w branży, że moderacja to nic innego jak „użeranie się z hejerami”…
Warto przyjąć nieco inną perspektywę i użytkowników potraktować jak kumpli, którym faktycznie chcemy pomóc! Oczywiście, nie każdy problem jesteśmy w stanie rozwiązać, bo zdarzają się sytuacje, w których jedynie BOK może coś zdziałać. Jednak samo próbowanie jest tu kluczem i z pewnością będzie docenione przez konsumentów.
Komunikacja jak zupka instant Co jeszcze jest dla nas istotne? Szybkie reagowanie na potrzeby i zapytania. Działamy tu i teraz, więc staramy się na bieżąco odpowiadać na wszelkie kwestie. W mediach społecznościowych ważny jest czas, bowiem fani przyzwyczaili się do tego, że kontakt mailowy lub telefoniczny wiąże się z oczekiwaniem na odpowiedź, a w social media mogą mieć ją w trybie instant - „na już”.
Błyskotliwe i sprawne odpowiadanie klientom przynosi dużo lepszy efekt niż pozostawienie ich na dobę czy dwie z problemem. Bieżąca komunikacja buduje relacje z konsumentami, a także potrafi zapobiegać sytuacjom kryzysowym. Szczególnie, jeśli działamy w czasie rzeczywistym. Ale moderacja to nie tylko dyskusja z fanami. Warto angażować się podczas konkursów czy akcji specjalnych - zapewnia to satysfakcję uczestników aktywacji, nawet jeśli nie zostaną nagrodzeni.
Jak wygrać na konkursach? Konkursy kończą się eksplozją radości przede wszystkim dla osób, które coś w nich wygrywają, a co w takim razie z resztą? Czy jesteśmy w stanie sprawić, aby samo wzięcie udziału w konkursie okazało się satysfakcjonujące? Pewnie! Zamiast ograniczania się do formalnego moderowania zgłoszeń tylko pod kątem zgodności z regulaminem, zdecydowanie lepiej, byśmy bawili się wraz z uczestnikami.
Doceniając zaangażowanie fanów budujemy pozytywne skojarzenia i zyskujemy dodatkowe komentarze tworzące naturalną komunikację między marką a konkursowiczami. Dodatkowo dzięki temu możemy liczyć na zaangażowanie pod kolejnymi postami, bo spora część uczestników to nie typowi “konkursowicze”, którzy szukają okazji, a osoby, którym faktycznie zależy na produkcie danej marki.
Bieżące informowanie konkursowiczów o działaniach związanych z wyłonieniem zwycięzców także jest mile widziane. W ten sposób po pierwsze ominiemy falę pytań w stylu “Kiedy wyniki?”, a po drugie udowodnimy, że zależy nam na uczestnikach akcji. Ważne, aby nie opóźniać tych działań i sprawnie przeprowadzić konkurs od początku do końca.
Na otarcie łez zawsze warto poinformować kiedy planowane są kolejne akcje, w których coś można będzie wygrać. Zmobilizuje to fanów do działania i utwierdzi w przekonaniu, że warto być aktywnym na fanpage’u. O jawności wyników już nawet nie wspominamy, bo chyba wiadomo, że to jedyna słuszna droga.
Procenty w górę! No dobra - czas na przykłady! Pół roku temu wprowadziliśmy aktywną moderację dla naszych klientów - Motorola Polska oraz Kross Bikes. Wcześniej działania miały charakter doraźny, reagowaliśmy na najciekawsze lub najbardziej palące kwestie. Teraz zależy nam na adresowaniu niemal wszystkich komentarzy fanów i taki jakościowy zwrot jest zauważalny w statystykach.
Moderator zachęcając „lubisiów” do rozmowy przyczynia się do wygenerowania kolejnych reakcji ze strony społeczności. Fani zauważają, że można kontaktować się, polemizować i dyskutować z marką, a żartobliwy wydźwięk wypowiedzi buduje zaufanie i niweluje granice w komunikacji. Dzięki dyskusji każdy post zyskuje „drugie życie”, które objawia się w komentarzach.
Dodatkowo działania moderatora mogą wspierać zapamiętywalność claimów, tagline’ów kampanijnych, budować rozpoznawalność marki na poziomie przyjętej tonalności. I tak też zadziało się w przypadku hasła Motoroli #hellomoto, które jest używane w różnych kontekstach przez community managerów na naszym fanpage’u.
Wypowiedź firmy nie musi być bardzo rozbudowana. Czasami wystarczy gif, który idealnie odnosi się do danej sytuacji i wpasowuje w formułę dialogu, jaki na co dzień prowadzą internauci z danej grupy docelowej.
Wyniki Na tapetę weźmy ostatnie 6 miesięcy, które porównamy z analogicznym okresem wstecz. Przyjrzymy się bliżej także konkursom przeprowadzonym w ostatnim czasie na wyżej wymienionych profilach.
Średni dzienny zasięg na profilu Kross bikes w poprzednim półroczu wynosił 23 230, a aktualnie jest to 41 544 (wzrost o 79%), a łączna liczba wyświetleń postów z 6 372 747 podskoczyła do 10 569 494 (wzrost o 66%).
W przypadku Motoroli zmiany były jeszcze bardziej widoczne, bo zaangażowanie wzrosło z 1985 do 6593 (wzrost o 227%), a liczba wpisów o pozytywnym sentymencie wzrosła z 435 w ciągu półrocza do 1702 (wzrost o 291%).
A jakie wyniki miały posty konkursowe? Na profilu Krossa przeprowadziliśmy konkurs “Wolność w każdym wymiarze”, w którym do wygrania były rowery dla “odjechanych dzieciaków”. W ciągu tygodnia doczekaliśmy się łącznie 893 reakcji, w tym komentarzy, polubień i udostępnień, a zasięg posta wyniósł 36 044 osób. Ze 190 komentarzy fanów, dzięki zaangażowaniu moderatora, ich łączna liczna pod postem wyniosła 282.
Z kolei na profilu Motorola Polska zorganizowaliśmy w sierpniu konkurs “Weekendowy relaks”, w którym do wygrania było 5 air sof, a pierwsze miejsce premiowaliśmy dodatkowo zestawem grillowym – czyli gadżetami w sam raz pod wspomniany weekendowy relaks. Konkurs trwał 6 dni i w tym czasie post uzyskał 33 337 osób zasięgu. Dodatkowo pojawiło się pod nim łącznie 1053 reakcji, w tym 227 komentarzy od fanów, a po działaniach moderatora ich łączna liczba to 259, a wraz w komentarzami dotyczącymi udostępnień tego posta 377.
Same posty konkursowe miały odpowiednio 3333 kliknięć w przypadku Krossa i 1595 kliknięć w przypadku Motoroli.
Bieżąca moderacja pozwala na potrzymanie kontaktu z fanami marki oraz na pokazanie osobom odwiedzającym profil, jaki jest jej „duch”. Warto pamiętać, że moderator reprezentuje markę i jest to duża odpowiedzialność. Dopasowanie stylu dyskusji do charakteru naszych klientów wzbogaca profile o dodatkowy, ciekawy kontent, w postaci komentarzy pod postami. Fani coraz częściej sami zaczepiają marki, chcąc sprawdzić ich reakcje, co świadczy o tym, że taka inwestycja się opłaca!
Autor: Justyna Zdanuczyk (Social Media Project Manager)
Securi-do - antyczna japońska filozofia ochrony druku i biura
Znaleźć trop kreatywny w korzeniach firmy i połączyć z obszarem tematycznym dyktowanym przez nowoczesny produkt. Nie jest to zadanie łatwe. Ale kreatywne burze z klientem potrafią przynieść oczekiwany efekt.
Bezpieczeństwo informacji w przedsiębiorstwie to w zasadzie day-to-day business. O jego znaczeniu nie trzeba nikogo przekonywać. Od firmy małej do dużej, wszyscy starają się uchronić dane przed wyciekiem.
Najmniejsi szkolą pracowników i planują procedury. Więksi tworzą działy i zatrudniają ekspertów. Najwięksi współpracują z wyspecjalizowanymi organizacjami i zlecają kontrolowane ataki, by wykryć dziury w swoich systemach zabezpieczeń.
Po drugiej stronie mają jednak przeciwników wyjątkowo sprytnych. Wyszukujących najsłabiej chronionych punktów, jakimi mogą okazać się… drukarki. Tylko 6% przedsiębiorców dostrzega w nich zagrożenie bezpieczeństwa.
Po raz pierwszy drukarko-kopiarki użyto do kradzieży dokumentów w latach sześćdziesiątych XX-w w Ambasadzie Związku Radzieckiego w Waszyngtonie. Urządzeniem był Xerox 914, który został wyposażony w dodatkową kamerę na błonę światłoczułą 8 mm, rejestrującą każdą z kopii. Błona światłoczuła była każdorazowo wymieniana przez obsługującego serwisanta firmy Xerox podczas przeglądu urządzenia.
Taka sceneria przenosi nas z mało inspirujących korporacyjnych korytarzy i kolumn danych w szpiegowską scenerię rozgrzewającą wyobraźnię.
Taki też kontekst staraliśmy się znaleźć wspólnie z naszym klientem - Działem marketingu B2B Canon - na konferencji branżowej IT Future Expo w 2017 roku.
Od Kyosei do Securi-do
Inspirując się korporacyjną filozofią japońskiej firmy Canon pod nazwą kyosei, oznaczającą wspólną pracę dla wspólnego dobra, stworzyliśmy filozofię Securi-do. Filozofię świadomości, wiedzy i bezpieczeństwa. Ta ostatnia kwestia, była tym bardziej istotna, że wszyscy przedsiębiorcy żyją z rosnącą świadomością restrykcyjnego prawodawstwa w postaci RODO, wymagającego od nich daleko idących kroków, zapewniających ochronę danych klientom i pracownikom, a obwarowanego drakońskimi karami.
Tu też widzieliśmy potrzebę marketingową Canon. Obecność marki na targach informatyczno-technologicznych IT Future Expo miała być powiązana z promocją serii drukarek imageRUNNER - sprzętów dostosowanych do najwyższych wymogów bezpieczeństwa i pozwalających stworzyć zaawansowane systemy zarządania dokumentami. Produkty te, a przede wszystkim możliwości jakie oferują, kierowane są do administratorów sieci, administratorów bezpieczeństwa danych, dyrektorów technicznych i dyrektorów zarządzających, a także do mniejszych i średnich przedsiębiorców, którzy szukają niezawodnych i kompleksowych rozwiązań. Do tych odbiorców chcieliśmy dotrzeć, dostarczyć im wyczerpującą i praktyczną wiedzę oraz wskazać możliwości i rozwiązania.
Postanowiliśmy zdobyć wsparcie dla projektu w postaci najbardziej rozpoznawalnego bloga o IT security - Niebezpiecznik.pl. Ważne było dla nas to, że Niebezpiecznik nie tylko gromadzi specjalistów branżowych i pracuje z największymi firmami, testując ich bezpieczeństwo, ale również potrafi o tym w sposób angażujący opowiadać.
Dlatego też osią komunikacji w ramach kampanii Securido, były materiały i wydarzenia specjalne pozwalające pogłębić swoją wiedzę dotyczącą problemu IT security.
Do kogo mówić i czyim głosem?
Projektując odbiorcę kampanii zdecydowaliśmy się kierować komunikat do specjalistów IT security, zarówno niższego szczebla jak administratorzy, programiści, inżynierowie bezpieczeństwa sieci, jak również do ich przełożonych - CTO, nadzorców baz danych oraz prezesów średnich i mniejszych przedsiębiorstw. Wspólnie uznaliśmy, że to ludzie, którzy nie tylko potrzebują wiedzy, ale też aktywnie jej szukają, licząc na to, że znajdą ją w formie, która nie będzie technicznym bełkotem, bądź ofertą reklamową. Przede wszystkim jednak, są to potencjalni nabywcy produktów i rozwiązań Canon, zaspokajających ich potrzebę zabezpieczenia swoich przedsiębiorstw.
We współpracy z Niebezpiecznikiem i menadżerami produktów Canon przygotowaliśmy Raport Bezpieczeństwa, dostępny do pobrania na stronie kampanii po podaniu danych, jak stanowisko, czy rozmiar firmy, jaką reprezentuje użytkownik. Raport zawierał kilkadziesiąt stron aktualnej, praktycznej wiedzy, opartej o doświadczenia Canon i Niebezpiecznika. Uzbrojeni w tę wiedzę, użytkownicy mogli rozwiązać quiz wiedzy i test, który determinował, ilu samurajów natchnionych duchem filozofii Securi-do potrzebowaliby, by obronić swoją firmę.
Ci, którzy rozwiązali quiz najlepiej, i najciekawiej odpowiedzieli na pytanie otwarte, pozwalające zaprojektować system zabezpieczeń firmy, bez oglądania się na środki finansowe i osobowe, mogli wygrać akcesoria zabezpieczające (YubiKey, czyli niewielkie urządzenia do ochrony danych, bezpieczniejsze od dwuetapowej weryfikacji za pomocą kodów SMS i chroniące użytkowników przed spoofingiem), a przede wszystkim zaproszenie na ekskluzywny wykład Niebezpiecznik.pl na IT Future Expo.
W dniu wydarzenia
Wszystko to jednak było preludium do samego eventu. Na nim, dla gości mieliśmy przygotowane stoisko zaprojektowane zgodnie z motywami przewodnimi kampanii Securi-do, otoczone przez hostów i hostessy w tradycyjnych japońskich strojach. Goście mogli też odwiedzić wydzieloną strefę, w której częstowano ich zieloną herbatą oraz zachęcano do lektury wydrukowanego Raportu Bezpieczeństwa. W ramach prelekcji na konferencji odbyła się dyskusja panelowa między Przemysławem Pająkiem ze Spiders Web.pl, Konstantym Młynarczykiem z Chip.pl, Jakubem Mrugalskim z Niebezpiecznika i Patrykiem Wąsowiczem z Canon. Niedługo później we wspomnianej strefie specjalnej odbył się wykład Jakuba Mrugalskiego z Niebezpiecznika, na którym zebrało się ponad 100 osób. Wykład prezentował różnorakie, często nieoczekiwane i nieintuicyjne zagrożenia bezpieczeństwa stające przez globalnymi przedsiębiorstwami i wskazywał na łatwość z jaką niepożądane osoby mogą uzyskać dostęp do dokumentów i danych, w sytuacji braku procedur, świadomości i zabezpieczeń. Fragment wykładu dotyczący zabezpieczeń urządzeń drukujących możecie obejrzeć poniżej.
Po okresie rejestracji, zebraliśmy ponad 600 zestawów danych od zainteresowanych użytkowników. Dane kontaktowe pogłębiliśmy w kolejnym flighcie kampanii, zapraszając zarejestrowanych użytkowników na webinar będący debatą dotyczącą bezpieczeństwa danych i RODO z przedstawicielami SpidersWeb, Niebezpiecznika i Canon Polska. W ramach pogłębienia informacji, prosiliśmy użytkowników o podanie konkretnych potrzeb ich przedsiębiorstw związanych z IT Security. Zebraliśmy w ten sposób prawie 300 wielowymiarowych danych kontaktowych, które trafiły do działu sprzedaży Canon.
Ostatecznie, spójna komunikacja i wyraźna, unikalna obecność klienta na IT Future Expo pozwoliła nam i działowi marketingu B2B Canon wybić się z klastra komunikacyjnego, realizując linię kreatywną w oryginalny sposób. Szereg elementów komunikacji było spójnych z kreatywnym fundamentem kampanii, co zaowocowało efektywnością w zbieraniu leadów sprzedażowych.
fotografie - źródło: spidersweb.pl
REALIZACJA:
Canon: Anna Bobrowska - Senior Marketing Specialist Patryk Wąsowicz - Product Business Developer Rafał Placzyński - Product & Applications Business Developer BIS Ilona Witczak-Wilińska - Marketing Specialist Katarzyn Kluza - PR & Marketing Specialist Services/B2B
FFW: Maciej Małek - Account Manager Tomasz Mazur - Art Director Anna Kućma - Graphic Designer Bartosz Bielecki - strategia / kreacja / copy Jakub Mazurkiewicz - strategia / kreacja
Za produkcję oprawy oraz koordynację obecności marki na wydarzeniu IT Future Expo była odpowiedzialna agencja: MOBY DiCK COMMUNICATIONS za obsługę odpowiedzialny był Paweł Soroka - Key Account Manager
Uwielbiam zapach druku o poranku
Lubimy robić gazety. Wyrośliśmy z custom publishingu i wciąż mamy do niego sentyment. Tym bardziej cieszy nas fakt, że nasze publikacje docenia nie tylko klient i jego pracownicy, ale także branża content marketingowa.
Przekonaliśmy się o tym podczas gali konkursu Power of Content Marketing Awards organizowanego przez Stowarzyszenie Content Marketing Polska, gdzie nasz miesięcznik „Głos VWP” dla Volkswagen Poznań został finalistą w jednej z najbardziej obleganych kategorii: magazyn dla pracowników, nakład powyżej 1000 egzemplarzy.
To nie jest bułka z masłem
Zaangażowanie uwagi pracowników i dotarcie do nich ze strategicznymi treściami jest szczególnie trudne w przypadku koncernów produkcyjnych, które w kilku lokalizacjach zatrudniają tysiące ludzi z różnych grup wiekowych. Content zawieszony w sieci nie jest dla nich wyjściem optymalnym, bo nie każdy z pracowników jest na tyle zaawansowany cyfrowo, by bez trudu dotrzeć do treści ważnych z jego i pracodawcy punktu widzenia. Najefektywniej dotrzeć do niego za pomocą gazety. I to takiej, którą fajnie będzie wziąć do ręki – w nowoczesnym layoucie, drukowanej na offsecie w formacie bliskim starej „Rzepie”, rozdawanej ze specjalnych dystrybutorów, stojących przy wejściach do zakładów.
Publikacje papierowe są drogie, wymagają mnóstwo zachodu, logistyki, sporego zespołu po stronie klienta, doświadczonych redaktorów i dtp-owców po stronie agencji.
Równie wymagająca jest specyfika samej komunikacji wewnętrznej – z jednej strony są tematy, które ma do przekazania pracownikom zarząd, z drugiej takie, o których pracownicy sami chcieliby poczytać. Nam zależało też na tym, by zaangażować ich do współtworzenia treści.
Wyzwań nie brakuje: jak zmotywować pracowników, by robili zdjęcia nadające się do druku, pisali zajmujące teksty, dotrzymywali terminów (praca nad miesięcznikiem nigdy się nie kończy, bo gdy dostają do ręki wydanie, kolejne jest już w fazie produkcji) i wymogów objętości tekstów (gazeta nie jest z gumy!). I nie mówimy tu wyłącznie o autorach z działów komunikacji, ale o tych, którzy na co dzień składają w zakładach samochody.
A jednak się udało
Wiele materiałów przygotowywanych jest przez pracowników produkcyjnych, którzy w ten sposób mogą poczuć się docenieni za wyniki firmy – opisują optymalizacje i ulepszenia wprowadzone w obszarach, za które są odpowiedzialni. Piszą też o swoim zaangażowaniu w działania na rzecz ochrony środowiska i współpracy ze społecznością lokalną, w programy wolontariackie oraz charytatywne.
Nie brakuje oczywiście treści strategicznych z punktu widzenia koncernu, jednak gros materiałów to teksty z ludzką twarzą.
My redagujemy, skracamy, doradzamy, uzupełniamy, dopytujemy, poprawiamy, szkolimy, podsuwamy pomysły. I towarzyszymy im w dziennikarskiej pasji, budując świetną wieloletnią relację.
Na koniec garść szczegółów: „Głos VWP” – miesięcznik, 20-24 strony, drukowany na offsecie 70 g w formacie A3 Nakład +- 3000 egzemplarzy Wydawany dla Volkswagen Poznań Finalista Power of Content Marketing Awards w kategorii magazyn dla pracowników, nakład powyżej 1000 egzemplarzy
Zuza Matyjek – redaktor, szef działu custom publishing FFW Communication
1 post = 600 emocji
Są takie wpisy w mediach społecznościowych, które potrafią wywołać sporo dyskusji. A co jeśli dodatkowo każdy komentarz to zdjęcie, za którym kryje się wyjątkowa historia?
Wspólnie z firmą Canon, dla której pracujemy przy działaniach w social media (Facebook / Instagram), przygotowaliśmy aktywację promującą aparat EOS M50.
Konkurs odbywał się pod hasłem #wiecejemocji, ponieważ nowy bezlusterkowiec z wymienną optyką dostarcza sporo wrażeń i jest w stanie oddać głębię rejestrowanych wydarzeń, mimo swego kompaktowego charakteru.
Akcja składała się z dwóch etapów. Pierwsza odsłona polegała na udokumentowaniu swojej pasji. Zadanie było jednak utrudnione, ponieważ fotografia nie mogła przedstawiać człowieka. Należało zatem pokazać przedmioty lub krajobrazy definiujące wybrane hobby i oczywiście oddać emocje towarzyszące jego kultywowaniu. Uczestnicy wysyłali zgłoszenia pod postem konkursowym na Facebooku. Mechanika prosta, ale biorąc pod uwagę jak zaangażowaną w świat fotografii społecznością są fani Canon, mogliśmy spodziewać się, że wrażeń będzie co niemiara....
I faktycznie, warto wyobrazić sobie minę Project Managera, który musiał przejrzeć prawie 600 foto-zgłoszeń :)
Do drugiego etapu przechodziło 6 autorów najciekawszych zdaniem jury zdjęć z pierwszej części konkursu. Na finalistów czekały 4 wyzwania przygotowane przez 3 aktywnych instagramerów: @hashtagalek + @kati_hay + @WarsawJungle oraz Marcina Kina, utytułowanego fotografa sportów ekstremalnych. Każdy z rywalizujących otrzymał aparat EOS M50 i musiał przetestować jego możliwości, wykonując określone zadania. Należało zrobić zdjęcie z nieoczywistej perspektywy, nagrać 20-sekundowe wideo bez dźwięku, wykorzystać długi czas naświetlania oraz wykonać kompozycję z maksymalnie 10 zdjęć zrobionych w trybie seryjnym. Ich prace znajdują się na stronie: www.canon.pl/wiecejemocji.
Dzięki 4 wyzwaniom i pracom naszych finalistów strona www.canon.pl/wiecejemocji zamieniła się w repozytorium zdjęć robionych przez EOS M50 i krótkich opisów funkcjonalności aparatu.
Rezultaty
Post konkursowy:
Liczba wyświetleń: 384 327 Zasięg: 148 828 Zaangażowanie: 3 280 Liczba udostępnień: 166 Liczba komentarzy: 859
Część działań w ramach komunikacji realizowała agencja d*fusion communication (wideo i influencer makreting). Project Manager odpowiedzialny za akcję: Marta Surmacz
Szukamy zajawkowiczów technologii, którzy nie są fanbojami Appla’a (ale też potrafią z niego korzystać). Osobników potrafiących pisać bezbłędnie i czytać ze zrozumieniem. Po prostu fajnych ludzi – a szczegóły poniżej.
Co oferujemy:
Dużo pecetów do ogarnięcia
Wynagrodzenie (wow!)
Kartę Benefit System
Biuro z gęstością zaludnienia podobną do tej na Falklandach (czyt. dużo przestrzeni)
Tort i szampana na urodziny (sprawdź to!)
Swobodną atmosferę
Gruszkę bokserską do kojenia skołatanych nerwów
Czego oczekujemy:
Umiarkowanie rozwiniętej, ale niewprowadzającej w zakłopotanie, znajomości pojęć i narzędzi z zakresu: content marketingu, influencer marketingu, social media, videomarketingu, seo
Miłości do blogów i innych platform contentowych oraz Google Analyticsa (najlepiej z wzajemnością)
Przyzwoitej znajomości angielskiego w mowie i piśmie
Zakręcenia na punkcie technologii/orientacji w trendach technologicznych
Jeśli spełniasz te kryteria, aplikuj! Wcześnie jeszcze zerknij poniżej.
Znakomicie posługujesz się językiem polskim oraz angielskim w mowie i piśmie? Potrafisz pisać i redagować teksty promocyjne? Masz doświadczenie PR’owe? Rozumiesz czym są social media, content marketing, media relations? Świat startupów, inwestorów, programów akceleracyjnych nie jest Ci obcy?
Właśnie Ciebie szukamy!
Co oferujemy:
Pracę z wyjątkowym klientem w środowisku międzynarodowym
Atrakcyjne wynagrodzenie
Kartę Benefit System
Przestronne biuro
Tort i szampana na urodziny
Swobodną atmosferę
Czego oczekujemy:
Wysokiej kultury pracy
Udokumentowanej umiejętności pisania i redagowania tekstów
Znajomości w praktyce pojęć i narzędzi z zakresu social media, content marketing, media relations
Min. 2-letniego doświadczenia na stanowisku PR
Świetnej znajomości angielskiego w mowie i piśmie
Zainteresowanie tematyką startupów mile widziane
Jeśli spełniasz te kryteria – aplikuj (CV w PDF)
RTM: E-Miś, Maja Bohosiewicz i “Despacito”
RTM, czyli "Rusz Tyłek Marketerze” to agencyjne siły szybkiego reagowania. Ponieważ w DNA mamy “fast”, staramy się raz na jakiś czas taki komunikacyjny bieg przez płotki uskutecznić. Tym razem akcja była związana z naszymi działaniami w mediach społecznościowych dla marki Le Grand. Jest to marka stylowych rowerów miejskich, która skutecznie podbija serca dwukołowców.
Co zrobiliśmy?
Wiedząc, że Le Grand wprowadza na rynek rowery elektryczne, postanowiliśmy śledzić liderów opinii w social mediach, którzy dobrze wpisywali się w profil marki. Taką osobą niewątpliwie jest Maja Bohosiewicz – aktorka i “instagramowiczka”. Nasz monitoring doniósł nam, że „Mama Dzidziutków” poszukuje dla siebie e-bike’a. Długo nie czekaliśmy z reakcją. Tego samego dnia skontaktowaliśmy się z klientem, by wyjść z propozycją przekazania roweru.
Dramaturgia
O pomoc poprosiliśmy Miśka. Z jego z rąk, a w zasadzie łap, Maja otrzymała naładowany energią model E-Lille. Akcji towarzyszyła ulubiona piosenka aktorki „Despasito” Luisa Fonsi oraz ukochane balony w jednorożce.
Rezultaty
Post na naszym profilu na Instagramie #legrandbikes zdobył 615 polubień, 28 komentarzy i dotarł do 20 291 odbiorców (89% z nich to odbiorcy, którzy wcześniej nas nie obserwowali), zaś na profilu aktorki post podbił aż 15 151 serduszek. Mamy nadzieję, że e-bike będzie dobrze służył Mai i jeszcze nie raz zagości na jej profilach SM.
Project Manager odpowiedzialny za ten udany manewr to Emilia Brzezińska.
Hi5