Jedna z rzeczy o ed, o której się mało mówi jest zaniedbywanie każdego aspektu życia po przyroście wagi.
Jednego dnia jesteś już prawie przy swojej ugw, a dwa miesiące później z różnych powodów ważysz 10 kg wiecej. Patrzysz w lustro próbując doszukać się swojej poprzedniej sylwetki i uświadamiasz sobie, że ona zniknęła, a twoje wszystkie wysiłki były na marne. Chcesz wyglądać jak wcześniej, co jest zabawne, bo 10 kg temu uważałxś, że jesteś grubx.
Próbujesz znów schudnąć ale nie umiesz. Nie jesteś w stanie. Każda myśl o swojej wadze demotywuję cię zamiast motywować. Każdy dzień, w którym kolejny raz przekraczasz limit kalorii cię przytłacza. Zastanawiasz się, jak mogłxś doprowadzić do takiego stanu.
Odmawiasz wyjść z przyjaciółmi czy rodziną, bo przecież jesteś grubx i wstyd się pokazać. Nie zakładasz ładnych ubrań, bo jak masz się w nich pokazać, poza tym nie mieścisz się w nie. Nie kupisz sobie czegoś fajnego, bo zrobisz to dopiero jak znów osiągniesz swoją gw.
Opuszczasz sie w szkole, bo nie masz siły się uczyć. Wszystkiego ci się odechciewa jak patrzysz na swoje ciało. Tęsknisz z dnia na dzień coraz bardziej za chudą wersją ciebie.
Z zazdrością patrzysz na swoje koleżanki, które zdrowo schudły lub bez żadnych wysiłków mają twoją wymarzoną figurę.
Z najchudszej osoby w grupie zostałxś tą o "normalnej" sylwetce.
I pod koniec dnia płaczesz zadając sobie pytanie, jakim cudem miałxś w sobie taką samokontrolę i dlaczego ją straciłxś.