Recenzję książki zacznę od tego, że bardzo podoba mi się dedykacja.
💫wszystkim zmechaconym, często samotnym sercom, które chciały być dla kogoś całym światem💫
Dodatkowo ta książka ma w sobie tyle pięknych cytatów, że naprawdę czytało mi się ją z przyjemnością i z ołówkiem w ręce do podkreślania cytatów.
Historia od pierwszych stron zaczyna się z przytupem, bo podczas zwykłej czynności, czyli jedzenia kanapki przez główną bohaterkę w zwykły, najzwyklejszy dzień - jej mąż wywraca ich całe życie do góry nogami.
Główna bohaterka Maria nie jest przygotowana na to co nastąpiło i na konsekwencje tego wszystkiego. Pięknie są opisane wszystkie emocje, które czuła. Zaczynając czytać tę książkę, myślałam, że będzie bardzo smutna. Ale taka nie była. Autorka tragedię głównej bohaterki ukazała od drugiej strony. Czyli pokazała jak silną osobą stawała się Maria dzięki swojej córce i kobietom wokół siebie, od których dostawała wsparcie. Bardzo pięknie jest pokazana ta kobieca relacja i na pewno każda z nas chciałaby mieć takie osoby przy sobie.
Maria oczywiście przechodzi przez dużo zawirowań, bo poza odejsciem męża, musiała sobie radzić też z długimi, które zostawił, z wyczyszczonym kontem, więc złamane serce to tylko wierzchołek góry lodowej. I dała radę.
Ktoś może powiedzieć, że dała radę dzięki ludziom, którzy ją wspierali, ale jednak też dużo siły trzeba mieć, żeby w takiej sytuacji przyjąć czyjąś pomoc.
Bardzo polecam tę książkę. Jest ciepła, wrażliwa i pokazuje, że mimo ogromnej tragedii w życiu, zawsze nadejdzie początek czegoś lepszego. Bardzo dobrze przy niej spędziłam czas😊
Ocena 8🩷/10🩷












