Boje się - LS (one Shot)
- Myślisz, że oni wiedzą? - cicho pytam, chowając głowę w zgięciu jego szyi.
- Oczywiście, kochanie... Oni nie są głupi - mimo, że jesteśmy tyle lat razem, nadal tak samo reaguję na jego chropowaty głos.
Podnoszę się na ramionach i przyglądam się z uśmiechem tym zielonym z odrobiną brązowego, tęczówkom.
- Zostaną z nami prawda? Nie znienawidzą nas - próbuje, by mój głos nie drżał jednak na marne. Boję się, tak cholernie się boję. Strach opata całe moje ciało, robi kokon, który trudno przebić.
- LouLou... - jego ręka znalazła miejsce na moim poliku, gładząc go - Nie mogę ci tego obiecać. Jedni fani zostaną, ci prawdziwi. Kochający nas za nasze osobowości a nie seksualność. Drudzy odejdą możliwe, że przez niedojrzałość i inny światopogląd... - wzdycha unosząc się, by usiąść i pociągnąć mnie na swoje kolana.
- Tak bardzo cię kocham, chce mówić o tym światu... Ale boję się, boję się niewiedzy jak oni to wszystko zniosą. To dzięki nim jesteśmy na tym miejscu... - mocniej się w niego wtulam, spoglądając z małym uśmiechem na mniejszą jaskółkę.
To ja. A ta większa to Harry. To takie tandetne, a jednak sentymentalne. Uwielbiam patrzeć na nasze sparowane tatuaże.
Statek i kompas.
Róża i sztylet.
Kotwica i lina
Dwie połowy serca.
Hi i Oops.
Kłódka I klucz.
Pingu i pingwin.
- Też cię kocham - jego pełne usta znajdują swoje miejsce na moim odsłoniętym barku - Zawsze jest ryzyko wiesz? Ale przejdę przez wszystko, póki będziesz tu ze mną, puki będziesz mnie kochał z taką intensywnością i zawzięciem jak od siedmiu lat - słyszę tą szczerość, Harry od zawsze potrafił podnieść mnie na duchu. Ukoić zszargane nerwy.
- Zostało tak niewiele, tyle na to czekaliśmy... Ty, ja i wolność - różne obrazy zaczęły wpływać mi do głowy:
- chodzenie po parku za rękę.
- Robienie zakupów, razem.
- Możliwość pójścia do kina, na randkę.
- Latanie tym samym samolotem, ramie w ramię.
- Gale, na których będziemy mogli trzymać się blisko siebie.
- nowa muzyka, bez zmieniania płci w tekście.
To takie piękne, ale nierealne. Niedługo, jednak możliwe. To się stanie.
- Zawsze tu będę, moje serce przypadło już dawno na twoim punkcie... Nie mam odwrotu. Będziesz musiał wytrzymać ze mną wieczność.
Harry unosi mój podbródek, tak, że nasze usta dzielą milimetry.
- Wieczność - szepcze, odległość sprawia, że z każdym ruchem warg lekko dotyka moje - pasuje mi to... Nie pozbędziesz się mnie, Tomlinson - nie czekając dłużej, złączam nasze usta w jedność.
- Ej... - odzywam się, gdy sobie coś uświadamiam - Już nie Tomlinson, a Styles!
- Będziesz zawsze moim Tomlinsonem, Lou.









