„Kto zamknął oczy na własną podłość, ten w twoim odejściu zobaczy jedynie zdradę, nigdy konsekwencję.”
art blog(derogatory)

oozey mess
YOU ARE THE REASON
noise dept.
TMBGareOK. The Official They Might Be Giants tumblr
cherry valley forever

izzy's playlists!
taylor price
Today's Document

#extradirty
🪼

bliss lane
The Bowery Presents

ellievsbear

No title available
★
No title available
hello vonnie
todays bird
official daine visual archive

seen from United States

seen from Russia
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Türkiye

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States

seen from Venezuela

seen from United States
seen from Iraq
seen from South Korea

seen from Türkiye

seen from United States
seen from Taiwan

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Italy
@loneliness-a
„Kto zamknął oczy na własną podłość, ten w twoim odejściu zobaczy jedynie zdradę, nigdy konsekwencję.”
Nie każdy przeżywa wszystko tak samo. Jedna osoba zapomni po godzinie, druga będzie nosić ten sam ból przez lata. Dlatego warto ważyć słowa. Nigdy nie wiesz, co dzieje się w czyimś sercu.
To już nie smutek. To coś głębszego, jakaś pustka, jakbym tracąc wszystko po drodze straciła także kawałek siebie
Patrzysz na człowieka
i mijasz go codziennie..
i zamiast postaci ludzkiej
widzisz rozsypany domek z kart..
Jeśli ktoś potrafi zasnąć wiedząc, ze płaczesz, cierpisz albo nie wróciłeś jeszcze bezpiecznie do domu, to znaczy, ze bardzo mało dla niego znaczysz.
@zavroczona
Jeśli ktoś chce być przy Tobie to po prostu będzie. nawet, jeśli o to nie poprosisz.
@zavroczona
Kiedyś śmiała się częściej
Dziś uśmiecha się rzadziej
„Nie potrzebuję wyjaśnień. Nie chcę słyszeć, że ‘to było trudne’. Ja też miałem piekło w głowie i burdel w sercu, ale zostawałem. Zawsze zostawałem. Nawet kiedy cały świat mówił mi, że powinienem odejść.”
“Dajemy traktować się podle tylko dlatego, że kogoś mocno kochamy.”
— (via zyjee-cicho-krwawiac)
Wiem co to znaczy mieć ranę w serduchu, co krwawi tak bardzo, że zbierasz szmatami, wynosisz wiadrami, a dziurawe serce nie przestaje krwawić
9 grudzień
Nikt nie przeprosił mnie za to, jak mnie traktował, ale wszyscy obwiniali mnie za to, jak reagowałam.
rozkosz-v
Czy kiedyś bedzie dobrze?
Naprawić to, co się złamało…
Wieczór był cichy, zbyt cichy…
Tylko dźwięk zegara odbijał się echem od ścian salonu, przypominając, że czas mija, a oni stoją w miejscu…
Siedzieli naprzeciwko siebie przy kuchennym stole – Ona z dłońmi zaciśniętymi na filiżance, On z oczami utkwionymi w blat, jakby szukał tam odpowiedzi…
Ich życie, kiedyś pełne rozmów, śmiechu i drobnych kłótni o nic, teraz przypominało pustą przestrzeń…
Były w niej niedopowiedziane słowa, niewysłuchane skargi i ciche pretensje…
Ale tej nocy coś było inaczej…
– Naprawmy to – powiedziała cicho, niemal szeptem, patrząc na niego z nadzieją…
Podniósł wzrok, zaskoczony…
Jej oczy, choć zmęczone, wciąż były te same…
Te, które kiedyś przyciągały go swoim ciepłem…
– Myślisz, że możemy? – zapytał, z nutą zwątpienia, ale i tęsknoty…
– Nie wiem – przyznała szczerze. – Ale wiem, że to nasze życie…
Nasze…
I choć się zepsuło, nie znajdziemy innego, które będzie równie nasze jak to…
Zamilkł, czując ciężar jej słów…
Przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie – przypadkowe, zabawne, jak z filmu…
Pierwsze wspólne mieszkanie, które było tak małe, że musieli je urządzać na zmianę, by się nie potknąć o siebie nawzajem…
A potem pierwsze plany, marzenia i śmiech…
Kiedy to wszystko zaczęło się psuć?
Czy to przez pracę?
Przez rutynę?
Przez milczenie, które wkradło się niepostrzeżenie i zamknęło drzwi przed ich uczuciami?
– Wiesz, myślę, że zapomnieliśmy… – zaczął ostrożnie…
– Zapomnieliśmy, jak to jest chcieć się nawzajem? – dokończyła za niego, z gorzkim uśmiechem…
Nie odpowiedział, tylko sięgnął po jej dłoń…
Była chłodna, ale nie odsunęła jej…
Uścisk był niepewny, jakby oboje próbowali sobie przypomnieć, jak to się robi…
– Nie chcę już pamiętać tylko tego, co złe – powiedział. – Chcę pamiętać, jak budowaliśmy ten dom…
Jak się śmiałaś, kiedy farba spadła mi na głowę…
Jak gotowaliśmy coś, co miało być kolacją, a wyszedł jakiś dziwny eksperyment…
Uśmiechnęła się, pierwszy raz od dawna prawdziwie…
– To były dobre dni – przyznała…
Zapadła cisza, ale tym razem nie była ciężka…
Była spokojna, jakby pozwalała im odetchnąć…
– Naprawmy to – powtórzyła, tym razem pewniej…
– Ale jak? – zapytał, zerkając na nią z nadzieją…
– Zacznijmy od prostych rzeczy…
Porozmawiajmy…
Nie o tym, co nas boli, ale o tym, co nas cieszyło. Może to nam przypomni, dlaczego kiedyś było dobrze…
Skinął głową. Wziął głęboki oddech i spojrzał na nią z uśmiechem…
– Może spróbujemy od nowa? Nie jak obcy, nie jak dawni my, ale jak dwoje ludzi, którzy wciąż chcą razem pić poranną kawę?
Przytaknęła…
To był początek…
Nie cudowny, nie pełen fajerwerków, ale prawdziwy…
Próba, która mogła się udać, bo oboje chcieli się postarać…
Tej nocy, choć w ich świecie nie wydarzyło się nic wielkiego, coś się zmieniło…
Znaleźli wspólną iskierkę, która przypomniała im, że życie, które zbudowali, choć pełne rys i pęknięć, wciąż było ich domem…
A domy można naprawiać…
Bo domy się naprawia gdy się zepsują …nie burzy..”
to wszystko jest na chwilę
a ja chciałabym dla odmiany
być dla kogoś
na zawsze
„Czasem chciałabym, żeby ludzie mogli wypić swoje słowa, by uświadomili sobie jak gorzko one smakują.”