„W momencie, w którym pozwolisz sobie choć trochę odpuścić, zaczynasz widzieć, że ta cała presja, którą nakładasz na siebie dzień po dniu, wcale nie prowadzi do niczego dobrego. Ona tylko dokłada stresu, złości, zmęczenia i tego dziwnego poczucia, że ciągle jesteś niewystarczająca. I kiedy nagle zrozumiesz, że to ci nie służy, że to wypala cię od środka, właśnie wtedy zaczyna się zmiana. Bo im bardziej próbujesz wszystko kontrolować i trzymać na siłę, tym bardziej to ucieka. W pewnym momencie dociera do ciebie, że to ty jesteś odpowiedzialna za to, jakie myśli karmisz. I że to, co z nimi zrobisz, zależy tylko od ciebie. Tak, bywa trudno. Tak, mamy w głowie masę schematów, które były nam wkładane od dziecka: „musisz”, „powinnaś”, „nie wypada”. I czasami nie da się po prostu pstryknąć palcem i tego zmienić. Ale to nie znaczy, że to jest niemożliwe. Są rzeczy, które cholernie trudno przepracować. Są historie, których nie zamkniesz w stu procentach. I są drzwi, które otwierają się powoli, naprawdę powoli. Ale jeśli dasz sobie szansę, jeśli poluzujesz ten uścisk, w którym trzymasz siebie zbyt mocno, jeśli zrobisz miejsce na coś nowego, nawet małego, to w końcu zobaczysz, że życie nie przyszło cię karać. Te ciężkie rzeczy, które cię spotkały, nie były po to, żeby cię złamać. I choć czasem trudno odpowiedzieć na pytanie „dlaczego ja?”, to z czasem zaczynasz rozumieć, że możesz wziąć z tego coś więcej niż ból. Możesz zrobić krok w stronę życia, które nie boli. Nawet jeśli na początku będzie to bardzo mały krok”