Kradną rowery nawet pod centrum onkologii...
Jeśli chodzi o ofiary kradzieży, nie ma świętości. Jak podaje Gazeta Wrocławska, pracownicy Wrocławskiego Centrum Onkologii w tym roku stracili w wyniku kradzieży co najmniej dziesięć rowerów. Praktycznie w każdym przypadku policja umarzała postępowanie po kilku tygodniach ze względu na niemożliwość wykrycia sprawcy.
Niestety nie jest to nic nowego. Wraz ze wzrostem liczby rowerów w polskich miastach zwiększa się liczba kradzieży zgłaszanych na policję. Nie tylko na Dolnym Śląsku. I nie ma żadnej reguły - kradzione są zarówno rowery miejskie, górale, czy rowery trekkingowe. Sytuacja zdecydowanie wymaga większego zaangażowania władz.
W Gdańsku problem jest tak poważny, że miasto zaczęło szukać niewłaściwie przypiętych rowerów i przekazywać właścicielom kupony na lepszej jakości zabezpieczenia. Aż do końca września pracownicy do tego wyznaczeni chodzić będą z aparatami po mieście i fotografować nieumiejętnie przymocowane rowery. Miasto ma rozdać blisko 200 zabezpieczeń typu U-lock (podobne do tego na zdjęciu).
Polecamy wszystkim takie zabezpieczenia, ponieważ są najtrudniejsze do sforsowania. Jak wiadomo nie od dziś, popularne linki z plecionki to dla obytego w złodziejskim fachu bardziej rozgrzewka, aniżeli jakiekolwiek wyzwanie. Dlatego też warto wspominać do znudzenia o tym, jak należy mocować rower. Nawet najlepsze zabezpieczenie nie da nic, jeśli przymocujemy rower za koło. Na zabezpieczeniu nie ma co oszczędzać - zwłaszcza jeśli mamy naprawdę drogi rower to oczywiste jest, że powinniśmy go zabezpieczać ze starannością wprost proporcjonalną do jego wartości. Niestety wciąż nie każdy to rozumie.















