Najbardziej boli chwila, gdy samemu potrzebuje się czyjejś obecności. Wtedy okazuje się, że nie ma nikogo, kto chciałby wysłuchać, zrozumieć lub po prostu zostać na chwilę. Ci, dla których zawsze było się na zawołanie, nagle stają się obcy. A człowiek zostaje sam ze swoim bólem, czując się nieważny i zapomniany.


















