Ogolnie cala ta nasza podroz (bo Wyspa Wielkanocna i Polinezja byly niejako przy okazji, bo taka byla trasa) wziela sie z tego, ze po obejrzeniu niemieckiego odcinka Galileo o Pitcairn zachcialo mi sie tam pojechac.
Wtedy bylo to bardziej w kategorii zartu, takie no "musze sie tam koniecznie kiedys wybrac", a Stary pokiwal tylko glowa.
Do tamtej pory znalam w zarysie historie buntu na Bounty (wiedzialam, ze byl), a dokladniej poznalam ja przypadkiem, glownie dzieki Wojciechowi Piestrakowi i jego kanalowi Swiat Wciaga (5h absolutnie genialnego opowiadania, zreszta prawie kazda historia opowiedziana przez pana Wojciecha jest GE-NIAL-NA):
Dopiero wtedy polaczylam w sumie puzelki, ze to TA wyspa i to TA historia, a TA Brenda z programu to pra-pra-pra-i-jeszcze-kilka-wnuczka Fletchera Christiana.
W sumie krotko po tym, w lutym 2025 stal sie cud. Biuro podrozy, ktore organizuje podroze geocachingowe, wyslalo reklame swoich kolejnych celow.
Bylismy wtedy akurat w Hiszpanii, w polowie drogi miedzy Walencja a Torreblanca (pierwsza podroz 2025). Przyszedl mail, zobaczylam tresc, pobladlam i wykrzyknelam do Starego "CacherReisen maja Pitcairn w ofercie! Musimy tam jechac!".