Mmm l臋ki. Przebudzi艂am si臋, do toalety. Wr贸ci艂am. Impuls. Irracjonalny l臋k. Niby jest okay, z drugiej nie jest... Ehh dlaczego to wraca...
hello vonnie

Discoholic 馃
Lint Roller? I Barely Know Her
Alisa U Zemlji Chuda
Game of Thrones Daily
styofa doing anything

if i look back, i am lost

#extradirty
Monterey Bay Aquarium
noise dept.
ojovivo
Peter Solarz

Love Begins

blake kathryn
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

Kiana Khansmith

JBB: An Artblog!
Cosmic Funnies
RMH
Xuebing Du

seen from Germany

seen from Japan
seen from Singapore
seen from United States

seen from Netherlands
seen from South Africa

seen from Brazil
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from India

seen from United States

seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Netherlands
seen from United States
seen from United States
@pjb666
Mmm l臋ki. Przebudzi艂am si臋, do toalety. Wr贸ci艂am. Impuls. Irracjonalny l臋k. Niby jest okay, z drugiej nie jest... Ehh dlaczego to wraca...
Ostatnio mega du偶o si臋 dzieje.
Dzi艣 wr贸ci艂 nagle l臋k. Nie dosz艂o do ataku ale by艂y somaty. Nie by艂am w stanie p贸j艣膰 do pracy. B艂agam, 偶eby to by艂 po prostu jeden gorszy dzie艅. Nie znios臋 nawrotu...
Ostatnio zastanawiam si臋, czy jeszcze Go kocham. Czy ten dystans, kt贸ry teraz mam jest spowodowany ostatni膮 k艂贸tni膮 i tym, 偶e przesilenie si臋 zbli偶a a depresja si臋 nasila, czy jednak to co czu艂am ju偶 min臋艂o. Widz臋 co raz wi臋cej wad. Przestaj臋 widzie膰 nasz膮 wsp贸ln膮 przysz艂o艣膰. Ci臋偶ko mi j膮 sobie wyobrazi膰 i chyba nawet jej nie chc臋. Czy tamta ostatnia k艂贸tnia, zabi艂a wszystko co czu艂am? Podnosz膮c si臋 po niej, zabi艂am sw贸j b贸l i s艂abo艣膰 do niego, ale r贸wnie偶 mi艂o艣膰? Z dnia na dzie艅 czuj臋 mniej. Nie wiem czy og贸lnie 艂apie dystans i wpadam w pustk臋 i Oboj臋tno艣膰, czy to chodzi tylko o niego...
Kurwa. Stworzy艂am taki pi臋kny zarys moich my艣li. Mia艂o mnie to motywowa膰. Ale to przepad艂o. To tyle je艣li chodzi o to, 偶e b臋dzie lepiej. Nawet to si臋 spierdoli艂o xD
W poszukiwaniu szcz臋艣cia przeszed艂em przez piek艂o.
A tylko Twoja posta膰 sprawi艂a, 偶e nie uciek艂o.
Stoi na brzegu, a ja topi臋 si臋 w gor膮cej smole, do kt贸rej mnie wepchn膮艂e艣, okazuj膮c si臋 kolejnym zawodem
Nie ogarniam co mi jest
Wracaj膮c do tematu, kt贸ry porusza艂am jaki艣 czas temu. Dotyczy艂 pewnego chlopaka. Nie mam si艂y si臋 nawet rozpisywa膰. Mo偶e innym razem. Powiem tyle, zasn膮艂 dzi艣 przytulony do mnie, a ostatnio co chwil臋 dziwnie si臋 zachowywa艂 i ciagle przez to si臋 zamartwia艂am o co chodzi. Wi臋c bawi膮c si臋 jego telefonem stwierdzi艂am, 偶e, a dobra zobacz臋 偶eby si臋 upewni膰 ze wszystko w porz膮dku, 偶eby mnie to nie m臋czy艂o. My艣la艂am 偶e znajd臋 co艣 w stylu 偶e po prostu co艣 si臋 dzieje i on nie chve o tym ze mn膮 pogada膰. No i tak w sumie by艂o. Tylko nie spodziewa艂am si臋 takiego problemu.
Znalaz艂am co艣 takiego na jego wiadomo艣ciach. Jeste艣my razem od pa藕dziernika. Probowal mi wm贸wi膰 偶e to stara sytuacja. Ale data, czas tera藕niejszy i plus "JESTE艢MY BLISKIMI PRZYJACI脫艁MI JU呕 TRZECI DZIE艃"
Tak偶e xD
Ale jest wszystko ok...
Wigilia. Czas 艣wi膮t. Mi艂o艣ci czy co艣 tam. Pomijam fakt, 偶e tak to ju偶 nie wygl膮da. Niestety spotka艂o mnie co艣 strasznego w ten dzie艅. M贸j pies by艂 bardzo chory i rano trzeba by艂o jecha膰 do weterynarza. By艂 ze mn膮 10 lat. Mama z nim pojecha艂a, wr贸ci艂a ju偶 bez niego....
W mojej rodzinie ka偶dy facet, kt贸ry jest w twoim otoczeniu to "Zdzisiek" i nie ma 偶adnego znaczenia. Du偶o os贸b rzeczywi艣cie by艂o takich co mo偶na by艂o tak nazwa膰. Koledzy, kr贸tkie i p艂ytkie relacje, wyj艣cie par臋 razy i to tyle. Cz臋sto za mn膮 latali, a ja nauczona, 偶e ich si臋 nie szanuje, bawi艂am si臋 tym przez co si臋 nienawidzi艂am. Zmieni艂am to, wypracowa艂am w sobie. Nie traktuje ludzi jak "Zdzi艣k贸w", mam m臋skich przyjaci贸艂, kt贸rych bardzo szanuj臋 i mi na nich zale偶y, mog臋 na nich liczy膰 a oni na mnie. Najbli偶sze osoby i tak nazywaj膮 ich w ten spos贸b, czym mnie niesamowicie irytuj膮. Dla nich te "Zdzi艣ki" to takie pieski. Wkurwia mnie to. Mam du偶o zalet, a po za tym nie wybiera si臋 do kogo si臋 co艣 poczuje albo kto nam si臋 spodoba. Przez rodzin臋 i sw贸j brak uczu膰 czu艂am si臋 lepsza, wy偶ej ni偶 inni. Przesta艂am traktowa膰 tak innych. Traktuj臋 ich na r贸wni z sob膮 i z du偶ym szacunkiem. Ale oni nadal m贸wi膮 o osobach mi bliskich jak o psach. Kiedy powiedz膮 tak do osoby kt贸ra jest w danej chwili ze mn膮, nie odzywam si臋, bo nie chc臋 rani膰 drugiej osoby tym jakie podej艣cie maj膮 do tej osoby. Dla nich to 偶arty. Dla mnie no kurwa nie. Ale si臋 nie odzywam 偶eby nie robi膰 zadymy. Po prostu sama wewn臋trznie si臋 z tym m臋cz臋, ale dzisiejsza sytuacja...
W skr贸cie o sytuacji i jak to wygl膮da, 偶eby reszta by艂a zrozumiana.
Wczoraj by艂a u mnie osoba, z kt贸r膮 jestem bardzo blisko. Jest jak przyjaciel, ale mi si臋 bardzo podoba i oboje czujemy co艣 wi臋cej ni偶 tylko przyja藕艅. Idzie to wszystko w innym kierunku. Jeste艣my blisko nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Wczoraj byli艣my sami w mieszkaniu, bo rodzice wyszli i wysz艂o jak wysz艂o. I to nie jest tak 偶e to tylko zabawa, ale to rzeczywi艣cie ma dla mnie znaczenie. Tyle, 偶e m贸j ojczym nagle wr贸ci艂 i si臋 domy艣li艂, ale my艣la艂am 偶e przemilczy to bo przecie偶 jestem doros艂a. Jestem singielk膮. I wydawa艂o si臋 偶e tylko si臋 po艣mieje chwil臋 i tyle. Ale nie...
Dzi艣 ju偶 mia艂 wychodzi膰 i do mnie, 偶e powiedzia艂 mojej cioci "o pokazywaniu rybek w pokoju". I przy mojej mamie pad艂y s艂owa "Zdzi艣k贸w si臋 nie rucha". Czyli przekaz byl taki 偶e nie rucha si臋 z kim popadnie I 偶e najwidoczniej si臋 nie szanuje skoro upad艂am tak nisko.
M贸wi艂am mu o nim zanim go pozna艂. Gdy si臋 艣mia艂, 偶e kolejny do moich piesk贸w, to si臋 z nim pok艂贸ci艂am, 偶e nie mam 偶adnych piesk贸w i 偶eby tak nie m贸wi艂 o ludziach z kt贸rymi si臋 zadaje. I m贸wi艂am mu jak bardzo mi zale偶y na tej relacji, 偶e mi si臋 podoba, 偶e traktuje to powa偶nie. Wiedzia艂 jak to wygl膮da, a p贸藕niej zrobi艂 z tego co艣 takiego. I jeszcze innym kt贸rzy nie wiedzieli jak to wygl膮da nie do艣膰 偶e powiedzia艂, co si臋 wydarzy艂o to jeszcze w taki spos贸b, robi膮c ze mnie kogo艣 kto si臋 nie szanuje i puszcza
Milutko. Dzi臋ki, zajebiscie si臋 czuj臋 teraz. A musz臋 tu by膰 w mieszkaniu bo nie mam nawet jak i gdzie si臋 wyprowadzi膰 xD
Depresja, l臋ki, anemia i zjebany organizm? Osoby kt贸re powinny mnie wspiera膰 i cieszy膰 si臋, 偶e znalaz艂am kogo艣 przy kim艣 czuj臋 si臋 dobrze? Oj nie zr贸bmy sobie z niej kurwe. Tak si臋 w艂a艣nie przez to wszystko czuj臋. Jak mam znie艣膰 to wszystko kiedy w domu w kt贸rym musz臋 by膰 mi dopierdalaj膮?
Chuj 偶e zimno na dworze, zahartuj臋 si臋 tym, 偶e b臋d臋 lazic ca艂ymi dniami i nocami po dworze, 偶eby tylko z nimi nie by膰. Cytuj膮c "呕ycie jest pi臋kne. Tylko nie moje i nie wasze" xDDDD
Poczu艂am nagle inny zapach. Moje ca艂e cia艂o sta艂o si臋 w jednej sekundzie gotowe do ucieczki. Wyostrzy艂am zmys艂y, pr贸buje rozpozna膰 zapach. Wy艂apa膰 zagro偶enie. To chyba zapach farby. S膮siad dzi艣 co艣 malowa艂. Dlaczego pachnie tym u mnie i akurat teraz? Tryb gotowo艣ci. Analiza wszystkiego. Wyostrzenie w臋chu, 偶eby si臋 upewni膰, 偶e nic mi nie grozi, przez co ten zapach jest bardziej intensywny.
-Ratuj si臋!
-Obud藕 wszystkich, musicie ucieka膰!!
Pr贸buj臋 to zag艂uszy膰. Wm贸wi膰 sobie, 偶e to nic takiego. Czasami tak bywa i to nie znaczy, 偶e co艣 si臋 dziej臋. Cia艂o dalej napi臋te, w臋ch wyostrzony, pr贸buje wy艂apa膰 co艣, 偶eby potwierdzi膰 prawdziwo艣膰 moich l臋k贸w.
-Zamknij si臋. Zamknij si臋. Nic nam nie b臋dzie. Cicho, je艣li zacznie si臋 rzeczywscie co艣 dzia膰, zauwa偶臋 to i zareaguj臋. Prosz臋 cicho. Nie nakr臋cajcie mnie. L臋k mi nie u艂atwi ogarni臋cia sytuacji
-Ale czujesz zapach!! Jest inny, intensywny, zatrujesz siebie i innych jak ich nie obudzisz. Ratuj nas.
-Jeste艣 beznadziejna, przerasta ci臋 byle pierdo艂a. Ooo czy w艂a艣nie zaczynaj膮 pojawia膰 si臋 艂zy? Jeste艣 taka s艂aba. Porycz si臋 bo tylko to ci wychodzi
-Cicho! B艂agam cicho! Dajcie mi spok贸j prosz臋!
23.11.2022
Mia艂am odpu艣ci膰. Mia艂am zacz膮膰 od nowa. Wywalczy膰 sobie w ko艅cu to szcz臋艣cie o kt贸re tak d艂ugo si臋 staram. Pokona膰 depresj臋, zacz膮膰 偶y膰, a nie tylko byle by prze偶y膰 kolejny dzie艅. Mia艂am poradzi膰 sobie bez niego. Zacz臋艂am co艣 zmienia膰. Dawa膰 ludziom szans臋. Ale w g艂owie tylko on. Jest kto艣 kto mnie kocha i codziennie si臋 stara, by chocia偶 troch臋 polepszy膰 mi humor. Zrobi艂by dla mnie wszystko, ale ja nie potrafi臋, nawet wyobrazi膰 sobie mi艂o艣ci do niego. Moje serce ca艂kowicie ju偶 do kogo艣 nale偶y. Niby mia艂o by膰 nam tak lepiej. Mi osobi艣cie z dnia na dzie艅 gorzej. Min臋艂o par臋 miesi臋cy od ostatniej wiadomo艣ci. Powinno by膰 艂atwiej, a ostatnio co noc p艂acz臋, bo nie mog臋 wytrzyma膰 z t臋sknoty. Walczy艂am ze sob膮, 偶eby zostawi膰 go za sob膮. Dzi艣 przegra艂am, napisa艂am 偶e za nim t臋skni臋. Zrani艂am siebie i jego, i osob臋 kt贸ra tak bardzo pragnie mnie uszcz臋艣liwi膰. Nie umiem kocha膰, ani si臋 anga偶owa膰. Ale mu odda艂am siebie ca艂膮, a teraz nie potrafi臋 odwzajemni膰 uczu膰 osoby, z kt贸r膮 zgodzi艂am si臋 by膰 i spr贸bowa膰... Wszystko psuj臋, a depresja znowu mnie przygniata tak mocno, 偶e z trudem oddycham, a co dopiero funkcjonuj臋 przez ca艂e dnie.
Za艣piewaj mi do snu...
Nat艂ok my艣li.
Depresja:
-Do niczego si臋 nie nadajesz. Nic nie mo偶esz zrobi膰 bo jeste艣 tak poryta, 偶e sama si臋 nakr臋casz i potrafisz nawet przez to zwymiotowa膰
-Nie wychod藕 nawet z 艂贸偶ka i tak to nie ma sensu I tak nic nie zrobisz bo nie masz si艂y
-Jeste艣 偶a艂osna, nic si臋 nie dziej臋, a ty i tak czujesz si臋 do dupy i si臋 stresujesz
-Szukaj problem贸w tam gdzie ich nie ma, 偶eby艣 mia艂a wym贸wk臋 do takiego samopoczucia
-Jeste艣 pusta i martwa w 艣rodku
-Nigdy nie b臋dzie lepiej, zawsze przy Tobie b臋d臋 i b臋d臋 niszczy膰 wszystko co uda Ci si臋 uda zbudowa膰
-Odsu艅 od siebie wszystkich, nie zas艂ugujesz na to 偶eby kto艣 przy Tobie by艂.
-Zr贸b co艣 sobie, musisz cierpie膰. Przypomnij sobie jakie to uczucie. Pragniesz tego. Ucisz臋 si臋 na chwil臋 je艣li to zrobisz.
-Sko艅cz to, nic si臋 nie zmieni, tyle lat ju偶 jestem z Tob膮. Nigdy ci臋 nie opuszcz臋. B臋d臋 przy Tobie zawsze. Ludzie s膮 i odchodz膮. Ja b臋d臋 przy Tobie. Ode mnie nie uciekniesz. B臋d臋 ci臋 m臋czy膰 dzie艅 po dniu, a偶 w ko艅cu si臋 poddasz, bo zrozumiesz, 偶e walka ze mn膮 nie ma sensu, 偶e to tylko ci膮g艂y b贸l. Ale mo偶esz si臋 uwolni膰. Zr贸b to, te偶 ju偶 mam ci臋 do艣膰. Obie b臋dziemy mia艂y spok贸j.
L臋ki:
-Nie wychod藕 z domu. Tam s膮 ludzie
-Czujesz to? Kr臋ci ci si臋 w g艂owie, zaraz zemdlejesz
-Czujesz to, jak 艣ciska ci si臋 偶o艂膮dek? Zaraz zwymiotujesz. Nie wychod藕 nigdzie, 偶eby mie膰 blisko toalet臋
-Nie spotykaj si臋 z nikim. Co je艣li spanikujesz i kto艣 to zobaczy?
-Umierasz!! Czujesz to? Czujesz to? Skup si臋 na tym. Tw贸j 偶o艂膮dek wszystkiego chce si臋 pozby膰. Ledwo widzisz na oczy. Serce ci nawala. Czujesz? Nie mo偶esz nawet z艂apa膰 oddechu. Umierasz i nawet nie dasz rady poprosi膰 o pomoc, bo je艣li kto艣 do Ciebie przyjdzie to zwymiotujesz i nie wypowiesz nawet s艂owa.
-Czujesz ten zapach? Jest jaki艣 inny. Uciekaj, ratuj si臋.
-S艂yszysz ten d藕wi臋k? Co艣 si臋 dzieje. Uciekaj!!!
-Nie wychod藕, prosz臋. Co je艣li co艣 si臋 stanie?
-Nie rozmawiaj z nikim, co je艣li b臋d膮 potrzebowali pomocy a ty nawalisz
-Lubisz dzieci. Ale przy Tobie na pewno im si臋 co艣 stanie. Co je艣li spanikujesz, kto si臋 nimi zajmie, kiedy ty nie b臋dziesz radzi膰 sobie z sam膮 sob膮.
-Czujesz si臋 bezbronna. Kto艣 ci臋 skrzywdzi, uwa偶aj, nie dasz rady si臋 obroni膰
-Widzia艂a艣 k膮tem oka ten ruch? Masz przewidzenia, czy mo偶e rzeczywi艣cie co艣 si臋 dzieje. B膮d藕 gotowa.
------
-Co je艣li kogo艣 zrani艂a艣? Nie my艣lisz. Jeste艣 egoistk膮. To Ciebie powinno si臋 rani膰
-Siedzisz ca艂y dzie艅 w domu. Jeste艣 bezu偶yteczna. Jak ci nie wstyd. Jeste艣 paso偶ytem i do niczego si臋 nie nadajesz
-Okay jeste艣 艂adna i m膮dra, ale co z tego jak nie jeste艣 w stanie z tego korzysta膰, bo jeste艣 zje..na. Nic nie potrafisz
-Zauwa偶y艂a艣? Z dnia na dzie艅 jeste艣 g艂upsza. Siedzisz w tym telefonie zabijaj膮c czas. Zamiast si臋 wzi膮膰 za co艣 konkretnego. Nie masz si艂y? A kiedy masz? Nie ma humoru? A kiedy masz? Siedzisz tyle w telefonie, 偶eby szybciej zlecia艂 czas i 偶eby tylko po艂o偶y膰 si臋 spa膰. 呕a艂osne
-Masz ju偶 tyle lat. A niczego w 偶yciu nie osi膮gn臋艂a艣 II nie osi膮gniesz. Nie dasz rady. Ju偶 za p贸藕no. Nic si臋 nie zmieni, bo ty si臋 nie zmienisz. Ju偶 du偶o zmieni艂a艣? To dlaczego tego nie wida膰? Dlaczego dalej stoisz w miejscu?
Dzie艅 w dzie艅 to samo. Czasem wi臋cej vzasem mniej. Ale ci膮gle to samo....
Postanowi艂am zrobi膰 detoks od kawy. Mia艂am l臋ki mocniejsze i nast臋pnego dnia stwierdzi艂am 偶e lepiej jej nie pi膰. Wieczorem my艣la艂am 偶e g艂owa mi wybuchnie, ale m贸wi臋 trudno, wiedzia艂am jak to wygl膮da. Dzi艣 te偶 jest ci臋偶ko, ale nawet nie chodzi o fizyczne objawy, to da si臋 znie艣膰. Tyle 偶e to te偶 potrafi l臋kowo troch臋 dobi膰. Przy okazji czuj臋 si臋 depresyjnie. Ale musz臋 oczy艣ci膰 troch臋 organizm. Jutro jeszcze b臋dzie 藕le, p贸藕niej z g贸rki. Kto wie mo偶e ca艂kiem przestan臋 j膮 pi膰. Tylko co ja b臋d臋 mia艂a do rzucenia jak ja nic po za kaw膮 nie robi臋 hahaha
Nag艂y impuls. Ucisk w g艂owie. 艢cisk w 偶o艂膮dku. Tryb przetrwania. L臋k wr臋cz przera偶enie.
Pow贸d?
Brak.
Ani je艣膰. Ani pi膰. Ani nic zrobi膰. Cia艂o jest sparali偶owane. Czekasz na kolejny atak, nakr臋caj膮c si臋 na niego.
Chwila wytchnienia. Zjazd psychiczny. Depresja. Bezsilno艣膰. Zjazd fizyczny, ci臋偶ko nawet mie膰 otwarte oczy.
Zajmujesz si臋 g艂upotami, 偶eby my艣li znowu nie uderzy艂y, 偶eby znowu to nie wr贸ci艂o.
Niepok贸j. Depresja. Zm臋czenie. B贸l brzucha. Os艂abienie. Bezsilno艣膰. G艂贸d wymieszany ze wstr臋tem do jedzenia. Niepok贸j. Depresja. Zm臋czenie. B贸l brzucha. Os艂abienie. Bezsilno艣膰.
I tak w k贸艂ko i w k贸艂ko, bez ko艅ca.
Modlisz si臋 o 艣mier膰, byle to si臋 sko艅czy艂o....
Co do ostatniej sytuacji. Postanowi艂 zosta膰. Ale co je艣li go zniszcz臋?
Le偶臋. Jestem zm臋czona, wr臋cz wyko艅czona. Nic nie robieniem. Mam tak bardzo do艣膰 takiego stanu...