wystawa / exhibition Ladies of Love / Fotofestiwal 2016 miejsce / place OFF Piotrkowska Center, Łódź, 09.06—19.06.2016 artysta / artist Hubert Humka
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz strony autora: huberthumka.com

#extradirty

roma★

shark vs the universe
No title available
The Bowery Presents
EXPECTATIONS
Doug Jones
$LAYYYTER
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

ellievsbear
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
𓃗
Not today Justin
No title available
almost home

No title available
🩵 avery cochrane 🩵
Lint Roller? I Barely Know Her
Phantogram Three
The Stonewall Inn
seen from Spain
seen from Philippines

seen from United States

seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Japan
seen from United States

seen from Malawi

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Slovakia
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
@plamkikropkikreski
wystawa / exhibition Ladies of Love / Fotofestiwal 2016 miejsce / place OFF Piotrkowska Center, Łódź, 09.06—19.06.2016 artysta / artist Hubert Humka
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz strony autora: huberthumka.com
wystawa / exhibition Romek Marber: Grafiki miejsce / place Żydowskie Muzeum Galicja, 18.11.2015—01.04.2016 artyści / artists Tomasz Liboska, Michał Solarski
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz strony: thinkingform.com
Na początku września z mocną ekipą żądną fotograficznych wrażeń wybraliśmy się do Wrocławia, gdzie przyciągnął nas, organizowany tutaj od 2012 roku, TIFF Festival. W tym roku wrocławski przegląd łączył jego główne i towarzyszące wydarzenia pod hasłem „Rivers & Roads”. Pomimo, jakby się mogło wydawać, dosłownego hasła, nie stwarzało ono żadnych ograniczeń dla interpretacji dzieł prezentowanych autorów oraz odbywających się wydarzeń. Być może tytuł miał zachęcić większą ilość odbiorców do zapoznania się z programem festiwalu, co mamy nadzieję nastąpiło.
TIFF Festival od początku istnienia cechowała otwartość jego organizatorów na róże rodzaje artystycznych działań, która z roku na rok intryguje i przyciąga. W porównaniu z wcześniejszymi edycjami zwiększona została ilość miejsc ekspozycyjnych, znacznie rozbudowano program, ale największy entuzjazm budzą zmiany takie, jak rezygnacja z wernisaży na rzecz spotkań z autorami oraz kuratorami wystaw. Zamiast Debiutów, pojawia się ProfiLab TIFF Open, który nie skupia się wyłącznie na autorach początkujących. W tym roku zaistniał dodatkowo TIFF HUB, czyli doskonała przestrzeń mająca na celu łączyć, zachęcać, kojarzyć ludzi nawiązujących ze sobą realne relacje.
Książka fotograficzna to temat, do którego organizatorzy podeszli kolejny raz z dużą dozą szacunku. Na wystawach można było zobaczyć m.in. sekcje widziane z perspektywy wydawców („Meet the Publisher”), kuratora – Marcina Grabowieckiego – „Drogi mniej uczęszczane”, osób posługujących się alternatywną produkcją publikacji („Zines of the World”) czy po prostu pasjonatów tego rodzaju wydawnictwa („TIFF x FPP Photobook Dummy Review”). W trakcie trwania festiwalu można było również zapoznać się z zaproponowanymi przez organizatorów publikacjami w bibliotece, na podwórzu Centrum Festiwalowego przy ul. Ruskiej 46a.
Warto również zwrócić uwagę na dopracowane i przemyślane formy wystawiennicze, które zostały przygotowane w salach ekspozycyjnych. Od pewnego czasu wystawiennictwo fotograficzne coraz częściej posługiwało się podklejanymi do różnorakich podłoży fotografiami, fototapetami, czy nawet przypiętymi bezpośrednio do ścian płachtami papieru fotograficznego, co niejednokrotnie zamiast świeżej formy ekspozycji, zaczynało kojarzyć się z niedopracowaniem. We Wrocławiu ekspozycja zdjęć stanowiła pięknie przygotowaną bazę dla fotografii, była dopełnieniem całości, a nie utrudnieniem odbioru. Wystarczy choćby wspomnieć: „Teraz jestem tutaj. Albo może raczej nigdzie.”, emigracyjne fotografie Stanisława Cata-Mackiewicza, „Found Photos in Detroid”, „Ćwiczenia bezwysiłkowe”, European Eyes on Japan” i inne. Wykorzystanie przestrzeni, dobór wielkości sal do konkretnych cykli, operowanie kolorem ścian, budowanie wydzielonych przestrzeni to elementy, które wspierały ciekawość i chęć zwiedzania.
Przebieramy nogami czekając na kolejną edycję wydarzenia. Cieszymy się, że Wrocław to kolejne miejsce, do którego możemy jeździć i cieszyć się fotografią. Więcej detali na temat wystaw i całego festiwalu można przeczytać na intuicyjnej stronie TIFF Festival.
wystawa / exhibition TIFF Festival miejsce / place Wrocław, 01.09—11.09.2016 fotografie pochodzą z archiwum własnego
wystawa / exhibition Postrzyżyny miejsce / place ZPAFF Gallery 05.03—03.04.2016 artyści / artists Tomasz Liboska, Michał Solarski
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz strony: http://www.fotopolis.pl / photographs came from my archives and the artist’s web site: http://www.fotopolis.pl
wystawa / exhibition Marek Rachwalik "Panzer Division Marek" miejsce / place Rondo Sztuki, Katowice, 8—29.01.2016
fotografie pochodzą ze strony autora / photographs came from the artist’s web site: www.marekrachwalik.blogspot.com
Osobiste historie.
“Play back (of Irenè)" to jedna z prac prezentowanych podczas przekrojowej wystawy Anny Konik w Warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. “Play back (of Irenè)" jest videoinstalacją będącą wizualną reminiscencją alpinistki, która przeżyła upadek w wysokich górach. Irenè opowiedziała Konik o obrazach, emocjach jakie wytwarzają się w jej głowie podczas wspominania wypadku. Materiały filmowe znajdujące się na ekranach są zdefragmentaryzowane, trudno zlokalizować początek i koniec opowiadanej historii, wszystko za sprawą 16 monitorów które, równolegle emitują obrazy.
Odbiorca musi również fizycznie zmierzyć się ze wspomnieniami Irenè, przemieszczając się między monitorami, przechodząc uważnie od jednego do drugiego obrazu. Nasze zadanie to nie tylko obserwacja – Konik wymusza zbliżenie się do monitora, przez dość ciasną aranżację obiektów względem siebie. W sali panuje mrok – dzięki niemu czujemy się swobodnie, możemy bezwstydnie “zbliżać się do Irenè“ i wsłuchiwać się w każde słowo. Możemy stać się powiernikami intymnych historii.
wystawa / exhibition Anna Konik, ZIARNO PIASKU W ŹRENICY OKA. WIDEOINSTALACJE 2000–2015 miejsce / place CSW, 4.12.2015–14.02.2016 kuratorzy / curators Ewa Gorządek artystka / artist Anna Konik
fotografie pochodzą z archiwum własnego/ photographs came from my archives
wystawa / exhibition Artyści z Krakowa. Generacja 1980–1990 miejsce / place MOCAK, 16.10.2015–27.03.2016 kuratorzy / curators Delfina Jałowik, Monika Kozioł
wystawa / exhibition Artyści z Krakowa. Generacja 1980–1990 miejsce / place MOCAK, 16.10.2015–27.03.2016 kuratorzy / curators Delfina Jałowik, Monika Kozioł artyści / artists Marta Antoniak, Tomek Baran, Monika Chlebek, Dawid Czycz, Viola Głowacka, Justyna Górowska, Mateusz Hajdo, Kornel Janczy, Ewa Juszkiewicz, Irenka Kalicka, Emilia Kina, Kamil Kukla, Agata Kus, Mikołaj Małek, Agnieszka Piksa, Tomasz Prymon, Grzegorz Siembida, Michał Stonawski, Łukasz Stokłosa, Mateusz Szczypiński, Jakub Woynarowski, Michał Zawada, Jakub Julian Ziółkowski
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz ze strony MOCAK’u / photographs came from my archives and MOCAK web site: mocak.p
Zed Nelson — Dzisiaj ściągamy skórę.
Wyobraźmy sobie osobę P. Czy P. w podeszłym wieku będzie oglądać się za siebie i zastanawiać czy przeszła drogami, którymi nie chciała iść? Czy pomyśli sobie, że kierowało nią tchórzostwo, dobra wola, niewiedza, a może nie miała wyboru, podejmowała decyzje z rozsądku? Czy w ogóle będzie się zastanawiać. Przecież to wszystko co było i tak już się wydarzyło? A może będzie z siebie dumna i powie – “Nigdy nie cofnęłabym tego, co się do tej chwili w moim życiu wydarzyło.” Może będzie dumna, że to ona stworzyła siebie i swoją przestrzeń.
To cudowne tworzyć własną przestrzeń, sprawiać żeby była piękna, to cudownie czuć się pięknym – w każdym aspekcie – przecież jesteśmy częścią otaczającej nas przestrzeni. To cudownie spędzać czas z sobą samym nad refleksjami dotyczącymi tego co jest piękne i ile tego piękna jest na świecie... i w nas.
Jedną z dróg Zeda Nelsona było skupienie się na pięknie. Drogę tą dokumentuje jego praca “Love me”.
Nelson wyruszył autostradą “człowiek”, potem postanowił skierować się w drogę piękno, następnie w dróżkę “miłość”, a z tej w jeszcze węższą “moje piękno–moja miłość” skupiając się już tylko na osobach, które chcą dzięki pięknu kochać siebie, a co za tym idzie – być kochane przez innych.
Rzeczywiście, na akceptację trzeba sobie zapracować, jeśli nie pojawia się samoistnie – starając się o nią, a są na to różne sposoby.
Historie ulatniające się z obrazów Nelsona to w większości historie osób poszukujących akceptacji, sięgających po noże, osób które robią to co kadży z nas – czyli to co ich koledzy, przyjaciele. Część bohaterów chce posiąść swoje ciało sprzed jakiegoś tragicznego dla nich wydarzenia. Zdarzają się osoby, które dowiedziały się z gazet, tak samo jak dowiadujemy się o nowch pampersach na rynku – o możliwości zmiany, nosa, piersi. Niektóre postacie po prostu uważają się za piękne, bez dodatkowych zabiegów.
Czy decyzje ingerencji w swoje ciało powinno być negowane? Przecież codziennie w nie ingerujemy: pochłaniając z apetytem i radością przetwarzane, nieznane nam produkty, ale też wyhodowane w swoim ogrodzie warzywa, kłócąc się z kimś bez sensu, wytrwale – to też wpływa na nasze ciało, spacerując na ciepłym powietrzu, wśród drzew – to też ma na nas wpływ. To cały czas sprawa otaczającej nas przestrzeni.
Ale czy dążenie różnymi drogami do bycia pięknym/zaakceptowanym to poważna sprawa? Może to gra? Przecież życie wypełniać można ogromem realizacji, zadań, spełnień – jeśli umiemy dobrze zagospodarować czasem. Dlaczego jednym z zadań, planów na siebie nie mogą być p. operacje plastyczne? sposobem na życie? jak w przypadku Orlan, która budowała interesującą narrację za pomocą modyfikacji swojego ciała.
Może fotografie Zeda Nelsona rozwieją czyjeś wątpliwości.
Chyba nie na miejscu byłaby negacja operacji plastycznych, dążenia ponad siły do bycia zaakceptowanym. Wielości powodów tych działań nigdy nie zliczymy, znacznej ilości nie będziemy w stanie zrozumieć... bo jesteśmy w innym ciele. Zastanawiam się tylko do jakiego stopnia P. może nie akceptować człowieka?
wystawa / exhibition Zed Nelson (UK) „Love ME” miejsce / place Galeria B&B, 16—30.10.2015 kuratorzy / curators Inez i Andrzej Baturo wydarzenie / event 6. Foto Art. Festiwal
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz ze strony autora / photographs came from my archives and the artist’s web site: www.zednelson.com/
Ruud Van Empel. “Nie wchodzimy — tam to malarstwo”
Tegoroczny (szósty już) Foto Art Festiwal w Bielsko-Białej gości wielu docenionych na świecie fotografów. Ich opowieści o zastanych przez nich sytuacjach mają charakter z założenia dokumentalny. Jedynym twórcą prezentowanym podczas wydarzenia, który opowiada o sytuacjach pojawiających się wyłącznie w jego własnyej głowie jest Ruud Van Empel. Na jego wystawę chciałam zwrócić uwagę.
Narzędzie, które pozwala Van Empelowi na wypowiadanie się w sposób, który uznał za właściwy jest transformacja komputerowa. Jej bazą są (nawet) setki wykonanych wcześniej zdjęć. Fotografie prezentowane na wystawie to linearnie ułożone pojedyncze historie, które wspólnie składają się na cykl zatytułowany „Świat”. Prace powstawały w 2005 roku, żmudnie i szczegółowo dopracowywane w zaciszu domowym. Autor poszukujący w tym cyklu historii uniwersalnych, za pomocą dziecięcych twarzy (które są według niego jeszcze czyste charakterologicznie — bo jeszcze nieukształtowane) opowiada miedzy innymi: o drobnych gestach, które mogą wzbudzić najwięcej emocji, o spokojnych momentach, o wrażeniach… które nigdy nie miały miejsca, ale tylko w dosłownym tego pojęciu.
Stojąc przed wystawą Ruud Van Empela podsłuchałam pewnych odwiedzających, którzy z lekkim grymasem pośpieszyli na drugie piętro galerii „obawiając” się, że będą musieli oglądać malarstwo zamiast fotografii. Być może ma to znaczenie z jakim medium mamy do czynienia?
Wystawę można oglądać do końca października.
Ruud Van Empel. “We are not going there — it is painting!”
It is the sixth’s already Photo Art Festival in Bielsko Biała this year, which hosts many worldwide renowned photographers. Their stories about current situations have assumedly documental character. Only one artist presented here, Ruud Van Empel, shows exclusively about situations of his own world of fantasy and imagination. It is his exhibition, that I would like to focus on.
A tool which enables Ruud Van Empel to express himself, which he acknowledged as the relevant one is a computer transformation based on hundreds taken earlier pictures. The photographs presented at the exhibition are individual stories put in linear order which all together make a series he entitled “World”. The works were accomplished in 2005, arduously and precisely refined in the privacy of his home. The author is looking for universal stories trough children’s faces ( which according to him are still pure in character- because still “unformed”). He tells us among others about slight gestures which can arouse the strongest emotions, peaceful moments, impressions…which have never occurred literally, but figuratively.
When I was standing in front of Ruud Van Empel’s exhibition I overheard some visitors, who with a slight scowls rushed to the second floor of the gallery, afraid of being forced to look at painting instead of photography.
Maybe it matters: what medium we are dealing with ?
wystawa / exhibition Ruud Van Empel (NLD) „Word” miejsce / place Galeria Bielska BWA, 16—30.10.2015 kuratorzy / curators Inez i Andrzej Baturo wydarzenie / event 6. Foto Art. Festiwal
fotografie pochodzą z archiwum własnego oraz ze strony autora / photographs came from my archives and the artist’s web site: web.ruudvanempel.nl
Sylwia Doli Doliszna (translation: Aldona Doliszna)