Koniec pewnego rozdziału
The end of a certain chapter
You know the drill, for English scroll down
Heyo, jeśli kojarzycie moją twórczość to możecie znać mój blog jako miejsce, w którym próbowałam zaistnieć jako autorka swojej własnej, oryginalnej serii, która od początku miała być projektem anime, "Mój Gwiezdny Dziennik".
Od 25 stycznia tego roku starałam się odnaleźć swoje miejsce w internecie i stworzyć swoją własną społeczność, z którą mogłabym rozmawiać na temat swojej twórczości i się przyszłościowo rozwijać. Niestety nie było mi dane uściskać choćby dwóch osób, bo moje publikacje kompletnie nie odnajdywały rozgłosu. Zaczęłam od Tiktoka, a potem skupiłam na Tumblerze, na którym teraz z wami jestem. Od 7 miesięcy próbowałam, ale z każdym dniem czułam, że moja kreatywność nie jest doceniana. Zdążyłam się wypalić zanim mogłam naprawdę zaistnieć w oczach ludzi. Zdałam sobie sprawę, że może teoria martwego internetu jest faktycznie prawdziwa, a ja po prostu gadam do ściany pustych użytkowników, a nie z żyjącymi ludźmi.
Trochę mnie to boli, że kończę w taki sposób. Może za szybko się poddaje, może jestem za bardzo zadufana w sobie przeliczając swój marny potencjał. Jeśli to czytasz, to dzięki, że byłeś za ekranem choć tego nie wiedziałam. Nie wiem czy na pewien czas czy na zawsze, ale kończę z upublicznianiem i dzieleniem się swoją twórczością. Muszę sobie przemyśleć pewne rzeczy.
Heyo, if you're familiar with my work you may know my blog as a place where I tried to exist as an author of my own original series, which were supposed to be from the start an anime project, "My Starlit Journal".
Since January 25th this year, I tried to find my place in the internet and create my own community, with whom I could talk about my creation and expand in the future thanks to it. Sadly, I couldn't even welcome with a smile at least a pair of people, because my publications did not meet the results I initially wanted and yearned for. I started with Tiktok, and then I focused on Tumblr, which right now I am on with you guys. Sorry to break it to you, but I have burn out before I could even shine and exist in people's eyes. I've come to realize, that maybe the dead internet theory is true after all, and I am just talking to a wall full of empty users, and not alive humans.
It hurts me a bit, that I'm ending things this way so quickly. Maybe I'm giving up too quickly, maybe I was too full of myself. If you're reading this at all, thank you that you were behind the screen even if I wasn't aware of it. I don't know if this will be for a while or forever, but I am ending with sharing my creations and work publicly on internet. I have to think some things through.














