W co wierzą “katolicy” (typu pisowskiego) i przeciwnicy uchodźców?
Zastanawiam się w co wierzą ludzie bezwzględnie odrzucający możliwość przyjęcia przez Polskę uchodźców z Syrii, uciekinierów wojennych? Już któryś dzień słyszę w TV jak poseł, czy konserwatywny dziennikarz - zwolennicy PiSu mówią zdecydowanym głosem: ani jednego uchodźcy..! Co ważne, demonstracyjnie podkreślają (przy innych okazjach), że są chrześcijanami, katolikami!
Gdy ich spytać: dlaczego nie możemy przyjąć nikogo? Czy to postawa chrześcijańska? Odpowiadają najczęściej (rekonstruuję:) wychodzimy od reguły (tzw. “przekazanie miłości”): “Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mk 12, 29-31). To oznacza, że najpierw musimy zadbać o siebie i najbliższych, a dopiero potem, jak mamy ew. możliwość - o bliźnich (tak argumentowali w ostatnich dniach: poseł Czarnecki, były poseł: Giżyński oraz red. Lisicki i Pospieszalski).
Zastanówmy się - czy tak faktycznie jest?
W Katechizmie Kościoła Katolickiego, jako komentarz do “przekazania miłości” czytamy: “ Święty Paweł Apostoł przypomina o tym: "Kto... miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa" (Rz 13, 8-10)”.
A teraz rozważmy, podstawowy dla katolicyzmu przekaz Ewangelii, tzw. “Kazanie na górze”, czytamy tam tzw. “błogosławieństwa”:
- nr 5. “ "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią"(Mt. 5, 7);
- nr 7 - "Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami bożymi będą nazwani” (Mt. 5,9);
nr 8. Ponadto: "Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w piśmie i faryzeuszy, nie wejdziecie do królestwa niebios” (Mat. 5,20);
- „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt. 5,44)
- "Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie" (Mat. 5,43-45)
- „Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie” (Mt 6,25); „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,34);
- „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.” (Mt 7,12) -
- I jeszcze - podstawowa zasada chrześcijańska; chrześcijański fundament: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Cytuję tu komentarz dominikanów ze strony opoka.pl: “W Ewangelii Świętego Mateusza miłosierdzie dotyczy właśnie tych spraw, relacji ludzkich. Pan Jezus zawsze broni słabych, zepchniętych na margines życia. Dwukrotnie powołuje się na cytat z Księgi Ozeasza: „Chce raczej miłosierdzia niż ofiary” (Oz 6, 6). Bardziej chce się objawić przez miłość niż przez składanie ofiar. Miłosierdzie obejmuje współczucie bliźniemu, który znalazł się w trudnej sytuacji oraz skuteczną pomoc. Chrześcijanin ze swej natury winien być wrażliwy. Trzeba, żeby się poruszały w nas wnętrzności na widok ludzkiej niedoli. W życiu trzeba szybko reagować, bo pewne sytuacje, konkretni, potrzebujący ludzie są dla nas wielką, być może jedyną szansą na uczynki miłosierdzia. (podkreślenie: A.S.).
Cokolwiek zatem sądzić o chrześcijaństwie, jego najważniejszym przesłaniem jest wzajemna miłość ludzi do siebie, tym większa, im człowiek biedniejszy, w trudniejszej sytuacji (reguła miłosierdzia). Strach o własne bezpieczeństwo i zapobiegliwość o własne dobro (np. materialne) - trzeba bezwzględnie poświęcić na rzecz dobra bliźniego. Bo wszak katolik w każdym bliźnim winien widzieć Chrystusa. "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" Mt 25, 40. Ba, powinien pomagać innym (nawet wrogom!, czy obcym!), i nawet o tym nie wspominać, mieć tylko to w sercu: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.” (Mt. 6,1). To wręcz jawi się jako rdzeń przesłania chrześcijańskiego: jak nie będziesz pomagał innym, nie okażesz miłosierdzia, będziesz myślał tylko o sobie - nie zasłużysz na miłość boga, nie wejdziesz do “królestwa niebieskiego”!
Czyż w tym kontekście nie jest szokujące to, co głoszą konserwatyści pisowscy?! Mam na myśli jakąś ich wersje religii, na pewno nie katolickiej. Oni wszak mówią: najpierw nasze (moje) dobro - a potem dobro innych (może kiedyś, w dalekiej przyszłości). Bliżej takiemu stanowisku do radykalnego egoizmu (w wymiarze indywidualnym), oraz nacjonalizmu (w społecznym), niż prawdom głoszonym w Ewangelii. Przy czym mówię to delikatnie, bo wielu nawet tego nie głosi. Mówią: liczy się tylko nasze dobro - a inni niech giną (lub sami by ich pozabijali - poczytajcie np. wpisy na portalach prawicowych po ostatnim spłonięciu wieżowca w Anglii lub z wojny w Syrii). Tu przejawia się jawnie faszyzm, a nie katolicyzm!
Wypada znowu zapytać: w co wierzą wszyscy ci ludzie, którzy ulegają pisowskim dezinterpretacjom? Jak nazwać kogoś, kto demonstracyjnie powołuje się na daną religię, w jej imię tłamsi tych, którzy jej nie uznają, a jak przychodzi co do czego - pokazuje, że ma przekonania dokładnie przeciwne?! Mi przychodzą na myśl określenia: “kanalia”, moralny nihilista...
OK, boisz się paruset uchodźców - bądź uczciwy. Mów jasno: czuję się na tyle niepewnie w swoich przekonaniach, że kilkuset uchodźców może im zagrozić; może zachwiać moją tożsamością... Tym bardziej, że nie uznaję żadnego miłosierdzia, tylko egoizm osobisty i państwowy: jestem nacjonalistą lub faszystą...
Przy okazji, dziwię się prawdziwym katolikom, że nie stają w obronie własnej wiary.. A skoro tego nie robią - ja który niewiele mam wspólnego z katolicyzmem - wypełniam tą lukę :-)