stabat mater dolorosa
Boże, cóż Ty uczyniłeś
tak mojego synka zbiłeś
usłyszałam że to koniec
więc ujęłam chłodne dłonie
jego. palec niby sopel zimny
a on przecież jest niewinny...
całą noc myślałam
całą noc płakałam:
Jak to, nie zlitował się ni Gabriel,
ani żaden inny aniel
jak to, Bóg sam miłościwy
nie ratował mej dzieciny…?
takich jak on nie ma w niebie,
gdzie też synuś się podzieje?
czy modlitwa ma pomoże?
gdzie Ty byłeś, panie Boże?
msza. w kościele mnóstwo ludzi
płacz ich synka nie obudzi
cóż tak synulka skrzywdziło?
cóż zrobiło mu niemiło?
co sprawiło że się poddał?
że się w Twoje ręce oddał?
trumna ze szkła, widać wszystko...
znowu synek jest tak blisko
wciąż na rękach ma te blizny...
nie pomodli się już nigdy
tak synusia skatowałeś
Boże, gdzie się podziewałeś?
















