Game of Thrones Daily
Mike Driver
🪼
hello vonnie
Sade Olutola
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

No title available
d e v o n
occasionally subtle
I'd rather be in outer space 🛸

#extradirty

gracie abrams
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
trying on a metaphor

PR's Tumblrdome
Show & Tell

No title available
Today's Document

❣ Chile in a Photography ❣

tannertan36
seen from Germany
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Venezuela
seen from Chile
seen from Bangladesh

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Japan
seen from United States

seen from Singapore
seen from United States
seen from United States
seen from Georgia

seen from Germany

seen from United States
seen from Venezuela

seen from United States
@przepiekne
Tata mnie nauczył nie czuć nic, być bryłą lodu.
via @WeHeartIt
najbardziej nienawidzę, kiedy czuję się samotnie dlatego chcę ciebie obok mnie, zawsze
Przytul mnie, i zlep moje serce w całość.
Stałem się jakiś zimny, nie wiem, w którym momencie Stałem się jakiś dziwny, choć nie wiem w jakim sensie Czuję, że nie mam nic, nawet jeśli mam więcej Czuję, że miałem kiedyś coś, za czym teraz tęsknię
Ja tylko przypominam, że niezależnie od tego, w jakiej sytuacji teraz jesteś, musisz wierzyć, że dasz radę, nie opieraj całej swojej wartości na innej osobie, inni mogą odejść z naszego życia. Najważniejsza relacja to ta z samym sobą, dbaj o to, jak siebie traktujesz.
@sfinkss edit
to ciebie chcę łapać za rękę nad morzem
"Miłość jest nic nie warta bez przyjaźni. To tak jak niebo bez gwiazd.
Te wszystkie zauroczenia, pożądania, łóżkowe igraszki, to wszystko powszednieje. W miłości trzeba mieć pewność, że na tę drugą osobę możesz liczyć i bezgranicznie jej ufać. Możesz się zwierzyć, kiedy masz problem, lub pośmiać się do łez w chwilach największego szczęścia. Podnieść ją w chwili upadku i dźwigać na swoich plecach.
Miłość to nie poezja ani kwiaty, nie czułe słówka, to coś więcej.
To ona, lepiąca ciasto na pierogi i on dosypujący jej mąki. To on, który leży schorowany, i ona, która przynosi szklankę wody. W miłości nie ma tak, że jedna osoba bierze więcej, a daje mniej albo na odwrót. Aby miłość trwała latami, wszystko musi być rozdzielone po równo na dwie osoby. Sprawiedliwie..."
~ Gabriela Gargaś
Mały Książę: Gdzie są ludzie? Czuję się trochę osamotniony na pustyni...
Żmija: Wśród ludzi jest się także samotnym...
Kim jestem?
Ja po prostu już nie wiem co jest ze mną, z moją główką, psychiką, osobowością... Nie czuję się sobą... Odczuwam coś w stylu marazmu, anhedonii...
Dziwne rzeczy, sytuacje, nieprzypadkowość, sensownie następujące po sobie rzeczy, sytuacje bez logicznego wyjaśnienia... To dalej jest. Dalej się to zdarza. To się dzieje. Na czysto. Normalnie funkcjonując... Dużo zdołałam się dowiedzieć w tym kierunku, ale wiem, że moja wiedza jest nadal mała... Nieraz zaczęłam mieć myśli, że ludzie znają mój "zamysł" w sytuacji, zanim np. zaczęłam mówić, czy coś. Tak jakby... Jakby... Moja intencja była "wypisana na czole"...
Od początku roku moje myślenie strasznie się zmieniło, nadal zmienia. Jestem praktycznie cały czas zdystansowana w kwestii uczuć/odczuć/emocji. Do większości sytuacji podchodzą z "zimną krwią". Mam czasem wrażenie, że tylko obserwuję to, co jest przeze mnie robione czy mówione... Czasami mam myśli, że nie taka chciałam być jak dorosnę... Że ta wrażliwa dziewczynka, potrafiąca się wzruszyć przy głupim tekście w TV w stylu "jestem dumny/a" / "zawsze możesz na mnie liczyć"... Ta dziewczynka, po prostu, umiera.
Ja nie jestem sobą... Wspominałam Ci kiedyś, że bawiłam się w myślokształty... Jeden myślokształt przetrwał do dzisiaj... To, co C. G. Jung nazwał Cieniem. To zbiór wypartych cech, najczęściej tych gorszych...
“”Cień osobisty zawiera części osobowości , które zostały uprzednio: wyparte; odszczepione. Wskutek braku akceptacji środowiska w którym rozwój danej osoby zachodził.“”
Miałam nad tym kontrolę gdy się tym bawiłam, ale od pewnego etapu przy narkotykach... Wprowadzało mnie to w stan innego poglądu na świat, takiego... Wolnego od uprzedzeń, nie oceniającego, taki w chuj psychologiczny pogląd, połączony z tym, że na fazie brak emocji był standardem... W czasach tych faz, prawdopodobnie kształtował się w/w cień... Od jakiegoś czasu nie mam nad tym kontroli... Jestem, obserwuje, ale... Tak jakbym patrzyła na siebie z boku... Myslalam, że ostatnio to co mi się odszczepiło kiedyś to się po prostu skleja, ale nie... Czuję jakby coś we mnie umierało... Moim najczęstszym zajęciem jest siedzenie w głowie, w tym pierdolonym oceanie myśli... Cholernie się zatracam w swoim wewnętrznym świecie, myśląc, analizując, próbując zrozumieć coś.. Nie wiem sama co tak naprawdę..
Nawet pisząc to wszystko, sklejajac notatki w jedność.. Czuję że to moje myśli, ale nie ja to pisze...
Ujęłam to tak jak uznałam za stosowne, to mój pogląd na to... Nie traktuj tego jako mojej "jazdy" po lagach czy czymś co sama sobie wbijam w głowę...
To co nazwałam apogeum porycia... To moment, że nastrój zmienia mi się wręcz co zdanie... Czuję tą walkę w sobie między tą zdystansowaną do całego świata a tą, która była kiedyś... Ta normalna, wrażliwa, czuła...
W jednej chwili mam ochotę uciec od towarzystwa do wc, rozpłakać się nad samą sobą... A po chwili... Niewielkie zainteresowanie tym co wokół, tylko na tej wiadomości...
Ja bym chciała się teraz tylko rozpłakać, tak po prostu, jak małe dziecko, żeby ktoś mnie przytulił, pogłaskał po głowie, przekonał, że jest źle, ale w końcu będzie lepiej... Czuwał, aż nie zasnę tej nocy... Zimno.
19:18 08.03.2020
"- Wszyscy dziś w takim biegu, a Pani? Pani nigdzie się nie śpieszy?
- Nie.
- Czemu?
- Na mnie nikt nie czeka".
autor nieznany