W pewnym momencie życia, zauważasz że zaczynasz znikać. Powoli się wycofujesz od tego całego zamieszania.
Najpierw udajesz że nie masz czasu dla znajomych, nie chcesz już chodzić w te same miejsca, do tych samych ludzi. Wolisz zostać w domu, lub przejść się samotnie po mieście.
Później przestajesz odbierać telefon, już nawet nie chcę Ci się tłumaczyć dlaczego się nie odzywasz, czekasz aż ktoś napisze sms'a, by odpisać na niego po kilku godzinach lub dniach, bo ‘telefon ci szwankuje’.
Powoli wychodzisz też z mediów spolecznosciowych. Nie dodajesz zdjęć, nic nie publikujesz ani nie udostepniasz. Nic nie komentujesz, bo wiesz że to rozpoczęło by dyskusje której chcesz uniknąć.
Jedyne oznaki Twojego życia to ta zielona kropka, mówiąca twoim znajomymi że jesteś aktywny.
Nikt nie dzwoni, nikt nie pisze.
Nikt nie zapuka do drzwi.
Ta zielona kropka wystarcza im by stwierdzić co z Tobą.
Przestaliśmy być ludzi, a zaczęliśmy użytkownikami.
I Tobie się to nie podoba.
Zaczynasz wychodzić z domu bez telefonu, i tak nikt nie zadzwoni.
Patrzysz wokoło, rozgladasz się i nie możesz uwierzyć że tak naprawdę jesteś sam.
Wszystko sztuczne, wszystko na pokaz.
Jestem jak my wszyscy, gapie się w ekran, jak nie od telefonu, to ten od telewizora. Klne pod nosem że nic tu nie ma, że po co. Mówię że nie rozumiem.
Bo ja naprawdę nie rozumiem, a chciałabym.
Chciałabym być jak ludzie w moim wieku, mieć znajomych, zainteresowania czy hobby.
Kiedyś ktoś mi powiedział, że skoro mam co jeść, dach nad głową i nie marzne, to mam wszystko czego potrzebuje.
Kilka lat żyłam tą myślą, odchodząc coraz dalej od ludzi. Wspomniena, te dobre, zacierają się z każdym dniem. Nie mam nowych i wiem że już ich nie stworze.
Też jestem człowiekiem, potrzebuje porozmawiać, nawet o błahostkach, przejść się i pośmiać.
Nie pamiętam już jacy są ludzie, nie pamiętam jak brzmi sarkazm ani gronki śmiech tłumu.
Chciałabym na nowo zakochać się w życiu, jak w czasie gdy sama zaczęłam go odkrywać.
Proszę, pomóż mi. Ja naprawdę nie chcę umierać, a w tych czterech ścianach czuje się jak w celi, skazana na śmierć, oczekujaca egzekucji.
Czuje się jakby klawisz codziennie przychodził pod drzwi, mówiąc “To jeszcze nie dziś”.
Coś mnie tu trzyma, pomóż mi to znaleźć.