Cała ta samotność, porzucenie i bezład mnie wykańcza. Cały ten bezsens staje się mną. Niby wydaje się, że jest lepiej ale to ciągle jest w mojej głowie. Czemu nie mogę się pozbyć myśli o śmierci? Czuję się jakbym wszystkich okłamywała moim samopoczuciem.




















