Hejka, bylam na koncercie we wroclawiu 2 dni temu, xmal deutschland i closterkeller jako support (^.^) Slyszalam closterkeller juz wczesniej, ale teraz grali troche z nowego albumu i jak na poczatku jak go przesluchalam gdy wyszedl to nie spodobal mi sie jakos specjalnie to po uslyszeniu go na zywo naszla mnie jednak ochota na posluchanie jeszcze raz. Xmal bardzo mi sie podobalo, szkoda, ze nie umiem niemieckiego bo lubie podspiewywac na koncertach. Bardzo fajnie, tez plus, ze nie bylo tlumu ludzi, bylo w punkt, nie za malo i nie za duzo.
Po koncercie poszlismy z moim chlopakiem do baru, ktory byl w tym samym budynku tylko nizej, piwko za 7 zl ;p Tam juz akurat tlum byl, ale udalo sie zajac stolik. Przez ponad 2 godziny gadalismy z hindusem po angielsku i jestem w szoku, ze tak plynnie szla mi rozmowa po innym jezyku, bo mimo, ze umiem angielski to mam bariere przed mowieniem. Ostatecznie okazal sie creepem, mimo tego ze dobrze sie z nim rozmawialo, poszedl jak mu powiedzialam, ze no troche jestes gosciu dziwny no, nie chce sie wdawac w szczegoly. Schodzilam sporo na palarnie, musialam sama bez chlopaka, bo stolik by przepadl. Pierwszy raz jak zeszlam to zagadal do mnie gosc z niemiec, mowi do mnie czesc, ja mowie czesc po czym wylatuje z tym, ze no generalnie to nie umiem gadac z nikim za bardzo i pewnie bedzie niezrecznie ze mna gadac.. Swietne zaczecie rozmowy (T_T)" Glupio, ale to byla bardzo niespodziewana interakcja, ale ostatecznie gadalo sie okej. Generalnie to bylam zdziwiona, bo kilka osob do mnie zagadalo. Wrocilismy do hostelu okolo 4 i dopiero wtedy chlopak mi uswiadomil, ze wiekszosc tych osob do mnie zarywalo (~_~)" Ja nie umiem w takie rzeczy, raz wykrylam, ze gosc zarywa, zapytal czy sie dosiade, wyczulam i odmowilam, ale w innych sytuacjach w ogole tego nie ogarnelam, myslalam, ze ktos po prostu chce pogadac XD Jednak przeskok z wypizdowa na duze miasto jest dziwny. Chyba nadal jestem za glupia, zeby ogarniac kontekst i zamiary jesli chodzi o rozmawianie z ludzmi, kiedys sie naucze. Chlopak nie byl zly ani nic, po prostu smieszylo go, ze ktos probowal zarywac, a ja nawet tego nie ogarnialam XD Tez wiecie, nie spodziewalam sie, ze ktos moglby do mnie zarywac, bo nie wygladam najlepiej, mialam jakis tam outfit (dam zdjecia na dole, slabe, ale innych nie mam) i ten outfit nie byl najgorszy, ale twarz tez robi swoje, a ja zbyt ladnej nie mam, okej, mialam makijaz, ale jakim cudem moglam spodobac sie komus przez to jak wygladam? No nie wiem, nie bralam takiego scenariusza nawet pod uwage.
Poszlismy spac przed 6, a wymeldowanie bylo na 10... Wstalismy o 9;50, mimo budzikow od 8... Wyrobilismy sie do 10;15 nie biorac pod uwage toalety, tam zeszlo nam kolejne 15 minut, ale ostatecznie nikt nie robil nam z tego problemow. Chcelismy jakies sniadanie, znaczy moj chlopak chcial, ja chcialam tylko wypic kawe. Nie chcialo sie nam szukac niczego w poblizu, bo ilosc snu, alkoholu i pogoda robily swoje, wiec padlo na zabke XD Pierwszy raz pilam kawe z zabki i przy zamawianiu zrobilam z siebie debila. Widzialam, ze sa dostepne kawy mrozone, wiec chcialam czarna mrozona. Podchodze do kasy, mowie, okazuje sie, ze musze wziac z zamrazarki kubek z lodem, szybko po niego poszlam, zaplacilam i zostawilam na ladzie... OKAZUJE SIE ZE W ZABCE JESLI CHODZI O KAWY JEST SAMOOBSLUGA. Szybko wzielam i zrobilam, ale kasjerka mimo, ze nie byla niemila to wygladala na zirytowana (T_T)" absolutnie sie nie dziwie, dobrze, ze poza mna nie bylo w sklepie nikogo innego. Poszlismy jeszcze do galerii, tam zrobilo mi sie slabo i podczas, gdy moj chlopak poszedl do empika to ja musialam czekac na lawce w galerii. Za to kupil nam fugglery (^_^) Pierwszy moj i jest przecudowny. Pozniej poszlismy na pociag, ostatecznie u siebie bylismy prawie godzine pozniej niz powinnismy, ale spoko, przynajmniej dojechalismy.
Jedzeniowo wyjazd dobrze, mysle, ze podliczajac lacznie 2 dni to w deficycie, nawet liczac piwo. Chyba zaczne znowu liczyc dokladnie kcal, chwile sprobuje, chce to robic, ale wtedy bardziej skupiam sie na jedzeniu i zazwyczaj wychodzi wiecej niz jakbym nie liczyla, zobaczymy.