nct 127 // touch
★
noise dept.
𓃗
Color Me Curious
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

#extradirty

Origami Around
Not today Justin
NASA
🩵 avery cochrane 🩵

shark vs the universe
occasionally subtle

Love Begins
d e v o n

Discoholic 🪩

❣ Chile in a Photography ❣
Monterey Bay Aquarium
Lint Roller? I Barely Know Her
The Stonewall Inn
Doug Jones

seen from Singapore

seen from United Kingdom
seen from Philippines
seen from Uruguay
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from Bangladesh
seen from United States
seen from Indonesia
seen from Colombia

seen from United States
seen from Brazil
seen from United States
seen from Poland
seen from Pakistan
seen from Philippines
seen from United States

seen from Iraq

seen from United States
@sxnsitve-blog
nct 127 // touch
~NIE TAKIE ŁYSE! pole pełne hobsów dla mistrzyni żarcików instant~
hej wszystkim!!
kłaniam się w pas i z uśmiechem na buzi macham do was rączkami, nie pomijając ani jednej osoby. nazywam się lee taemin, maknae zespołu SHINee oraz solowy artysta spod skrzydeł sm entertainment i pragnę cichutko szepnąć, iż jestem niezmiernie podekscytowany pobytem w tym miejscu, a również, co za tym idzie — przeogromnie liczę na waszą pomoc w zadomowieniu się. aby mi to znacznie ułatwić, gorąco zachęcam każdego z osobna do pozostawienia po sobie śladu tuż pod tym postem:
serduszko równa się z przydreptaniem moich niespełna stu osiemdziesięciu centymetrów prosto na wasz chat, gdzie obiecuję mruczeć do każdego jak najczęściej
komentarz = krótki, najprawdopodobniej jednozdaniowy starter, który prędko wyląduje na dashu. w przypadku chęci otrzymania czegoś nieco dłuższego, proszę zostawić w komentarzu głośny wykrzyknik
natomiast reblog, oznacza nieograniczoną ilość miłości prosto od mojej osoby bądź szansę na pogłaskanie któregoś z moich piesków i zapewniam, że n i k t nie zostanie pominięty!
dziękuję najładniej za dotrwanie do samego końca i mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do grona eclipse jak najcieplej!
(¸.·´ ˢᵗᵃʳᵗᵉʳ ᶜᵃˡˡ @maeuvm・゜゜・.
od małego przestrzegano ją przed wyjściami na groźne i szemrane ulice nocnego Seulu. nie raz słyszała milion zakazów dotyczących spacerów po godzinie nocnej, pouczeń o chodzeniu głównymi ulicami oraz plotkami o wszelkiego rodzaju gwałcicielach, którzy czaili się za każdym rogiem. rozumiała to doskonale i zwykle na takie słowa kiwała głową, jednak t e ra z była już dorosła i ani matka ani ktokolwiek inny nie mógł jej zatrzymać. sytuacja wcale nie wyglądała w ten sposób, że Minari lubiła ryzyko i chciała aby stała jej się krzywda. nic podobnego.
ona po prostu lubiła nocne spacery.
jakkolwiek absurdalnie to nie brzmiało, gdy przychodziło co do nocnych wyjść to dziewczyna czuła, że dopiero wtedy może w odpowiedni sposób odpocząć. z dala od zgiełku i pracy uwalniała swoje myśli i krążyła chowając w nich głowę w taki sam sposób w jaki zakrywała uszy słuchawkami, przez co jakiekolwiek odgłosy imprez czy popijaw nie szkodziły jej błonom bębenkowym. nie przemyślała jednak, że po dłuższym czasie takiego spacerowania może skręcić tam gdzie nie powinna i wylądować w całkiem innej okolicy niż początkowo zamierzała.
• • •
jak można się oczywiście spodziewać, doszło do tego i gdy szatynka zorientowała się, że miejsca wokół których się przemieszczała prezentowały się zgoła inaczej niż teoretycznie powinny, obleciał ją strach. mieszkała w tym mieście już dobre kilkanaście lat a wciąż nie była zorientowana w terenie na tyle ile powinna. w tym miejscu latarnie drgały niepokojąco, sugerując słabe dostawy prądu w okolicy a dookoła nie było żywej duszy, której mogłaby się poradzić o pomoc. no.. przynajmniej tak początkowo podejrzewała.
jej wątpliwości zostały rozwiane gdy wyciągnęła słuchawki z uszu i uważnie nasłuchując zaczęła przypatrywać się każdemu możliwemu kątowi. przez myśl jej nawet przeszło aby odtworzyć swoją trasę, ale przyniosłoby to dośc marny skutek biorąc pod uwagę to jak daleko odleciala myślami z dala od szemranej uliczki. miała już chwycić za telefon i zadzwonić po sąsiada, gdy odwracając się stronę wcześniej obieranego kierunku wpadła na obcą personę, powodując tym samym wysunięcie telefonu z dłoni i niezręczny upadek na pośladki.
"wybacz mi, ja po prostu- " zaczęła, jednak nagle umilkła. zdała sobie sprawę z tego, że nie musiała się wcale nikomu tłumaczyć. zamiast tego nabrała milionów podejrzeń, których nie raczyła w sobie skrywać.
"czemu podszedłeś aż tak blisko?"
「 ☽. DZIŚ SWOJE URODZINY OBCHODZI @uwung !! 」
👀 + co sądzisz o miłosnych listach?
(¸.·´ @bigmio ╯ source ╰ not accepting!・゜゜・.
uważam je za słodkie, ale nie wydaje mi się abym była w stanie kiedykolwiek takowy naskrobać.
👀 + na jakie tematy najbardziej lubisz rozmawiać?
(¸.·´ @svngkvu ╯ source ╰ not accepting!・゜゜・.
może wydać się to głupie, ale bardzo lubię filozofować i gdybanie o całym wszechświecie jest dla mnie idealne do dyskusji - zaraz po rozmowie o zwierzakach.
walkman
faint sounds of static, peacefully buzzing
👀 + najgorszy komplement, jaki usłyszałaś?
(¸.·´ @venvste ╯ source ╰ not accepting!・゜゜・.
“jak zamknę lewe i prawe oko to wyglądasz całkiem k o b i e c o.”
👀 + jaką cechę lubisz w sobie najbardziej?
(¸.·´ @nvptine ╯ source ╰ not accepting!・゜゜・.
po dłuższym zastanowieniu chyba mogłabym uznać spostrzegawczość za cechę, która jest mi szczególnie przyjazna i pomocna - szczególnie w moim zawodzie.
I'’m a quiet person. I spend time observing, not speaking.
Norman Reedus (via thelovejournals)
Send me a “👀 + a question” and my muse has to answer honestly!
s p r z e d a n a
(¸.·´ @nvptine ・゜゜・.
definitywnie powinnaś mi to napisać markerem na czole aby !nikt! w to nie zwątpił. co ty na to?
(¸.·´ ˢᵗᵃʳᵗᵉʳ ᶜᵃˡˡ @venvste ・゜゜・.
wszyscy dobrze wiedzą, że historia lubi się powtarzać. w życiu Minari powtarzała się wyjątkowo często - prawdopodobnie przez to, że nigdy nie zależało jej na ogromnych zmianach i zadowalała się tym co ją otaczało, nawet jeśli popadało to w pewnego rodzaju rutynę. miała swoje ukochane miejsca, ulubione krzesła a nawet widoki za oknem do których się przyzwyczajała. tak również było w wypadku ulubionej kawiarni, bo mimo iż jej studenckie czasy przeminęły lata świetlne temu, to nadal co drugi dzień grzała miejsce na wybranym przez siebie dekadę wcześniej siedzeniu w lokalu należącym do nikogo innego jak do Lee Donghae, którego twarz też nie była już żadną niespodzianką.
marcowy poranek również nie należał do wyjątków. różnicą w scenariuszu były czasopisma, którym daleko było do kilogramowych podręczników i pełnych zapisków zeszytów utrzymywanych w pedantycznym porządku - jednak to było na tyle jeśli chodziło o różnicę lat. nawet kawa zamawiana przez dziewczynę nie zmieniła się ani trochę, bo mimo wielu okazji wciąż dobierała ulubioną kawę latte z mlekiem bez której funkcjonowanie przez resztę dnia przychodziło jej z trudem. z zadowoleniem zdążyła odebrać swoje zamówienie i trzymając je przez tekturkę ruszyć w swoją stronę nim zwykle dopingujący jej los postanowił wywinąć poważnego psikusa. gumowa podeszwa trampek zapiszczała na świeżo umytej podłodze a równowaga dziewczyny znalazła się pod wielkim znakiem zapytania. od tamtej pory sprawy potoczyły się niesamowicie szybko, bowiem Minari w obronie własnego ciała zdecydowała oprzeć o najbardziej stabilny element pomieszczenia.. co okazało się niebywałą wpadką, ponieważ gorący napój z jej kubeczka efektownie wylał się na białą koszulę przerośniętego mężczyzny, którego już gotów była przeprosić nim zobaczyła z kim ma do czynienia. niemalże natychmiast wyprostowała się, uśmiechając nieco niemrawo i marszcząc przy tym nos.
"Lee Donghae, następnym razem informuj mnie o swoich wizytach to będę zamawiać.. tańszą kawę."
Dobry wieczór
W przypływie natchnienia oraz prawdziwej chęci działania postanowiłem wychylić nosa spomiędzy książek i kalkulatora, tylko po to aby móc się z wami zapoznać. W związku z tym witam wszystkich bardzo uprzejmie i pozwolę sobie przedstawić się światu - nazywam się Jeo Woong, a problemy matematyczne są jedynymi jakich potrzebuję.
Skoro już udało mi się niezręcznie powitać, przejdę do sedna sprawy komentarz, nieważne jakiej treści, zmotywuje mnie do napisania kilku zdaniowego startera, zamalowane serduszko sprawi, że w niedługim czasie wykalkuluję sobie drogę do waszego dm. (Nie pogniewam się, jeśli ktoś samodzielnie zaczepi mnie na czacie)
mun’s note ↷
Czytaj dalej
mimo iż dostałaś już ode mnie życzenia, to publicznie jeszcze raz chciałbym życzyć Ci wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia i cierpliwości do mnie. żebyś zawsze była pogodnym szkrabem i nie dała się rozdeptać. dbaj o siebie i zwierzaki. 𝒂𝒍𝒍 𝒕𝒉𝒆 𝒍𝒐𝒗𝒆, 𝒋𝒕.
(¸.·´ @jitxe ・゜゜・.
przyznaję ci bonusikowe centymetry w kapeluszu za najlepsze życzonka jakie dostałam w dniu dzisiejszym. ur the best, buziaczki w nosek.
(¸.·´ ˢᵗᵃʳᵗᵉʳ ᶜᵃˡˡ @jitxe ・゜゜・.
nic nie irytowało Minari bardziej od spóźnień. nie trawiła uczucia zmarnowania czasu oraz irytacji towarzyszącej jej przy oczekiwaniu na osoby, których przybycie opóźniało się z każdą sekundą. w końcu skąd mogła wiedzieć, czy ten ktoś aby na pewno przyjdzie? czy nie wystawił jej do wiatru a ona na darmo czeka, podczas gdy mogła już dawno zajmować się czymś znacznie bardziej pożytecznym lub chociażby przyjemniejszym dla niej samej.
tym razem nie było inaczej. absolutną ciszę w gabinecie przerywał jedynie głośny tykot zegara, który po pewnym czasie zaczął doprowadzać ją do skrajnej irytacji niżeli teoretycznego uspokojenia, winnego nastąpić już jakiś czas temu. kto wymyślił tak głośne ustrojstwa i po co? prawdopodobnie udałoby się tym zbudzić nawet umarłego, nie mówiąc już o nerwach brunetki, zdecydowanie niszczonych przez dodatkowe odgłosy. nawet skrzypnięcie krzesła nie wydawało się w tamtej chwili równie irytujące co świadomość możliwej porażki i napięcia towarzyszącego jej w tak trudnych chwilach. poza nią w klinice nie było już nawet sprzątaczki, którą specjalnie na tę okazję szybciej zwolniła do domu, wymigując się wieloma papierkowymi sprawami. w rzeczywistości jednak wykonywana przez nią praca mogła co najmniej pozbawić ją wykonywania zawodu a nie zapewnić ogromny atut w imię przychodni i chociaż znacznie łatwiej byłoby jej załatwiać interesy w swoim własnym mieszkaniu, nie chciała przenosić tam tego rodzaju interesów. sama zmusiła się do pozostania w takiej sytuacji i ostatecznie nie mogła nic na to zbytnio poradzić.
co jeśli on faktycznie nie przyjdzie?
nim ta myśl zdołała zakotwiczyć się w jej głowie na dobre, jej dobry słuch zdołał uchwycić kroki na korytarzu, zbliżające się do drzwi gabinetu. wpatrywała się w nie z uwagą, oczekując aż klamka drgnie.. i wtedy spuściła wzrok na papiery, udając szalenie zajętą swoimi sprawami. od niechcenia potraktowała swojego gościa, unosząc kącik ust w geście przywitania i kiwając krótko głową. tym razem umieściła spojrzenie wprost na niego, czekając aż usiądzie naprzeciwko.
" pomyślałabym, że się stęskniłeś, ale to byłoby szalenie naiwne. potrzebujesz recepty na szczęście czy inteligencję?"