Penelope.
Pierwsza noc po powrocie do domu była najgorsza. Z jednej strony, Penelope czuła duszność, a z drugiej wszechobecny chłód. Czuła się obco w tym budynku. Do tego miała wrażenie, że jej własna matka cały czas na nią spogląda, choć to wydawało się niemożliwe, bo zmarła zaledwie kilka miesięcy temu. Ojciec - Michael Rosever, już kilka godzin był poza domem, musiał załatwić ważne sprawy związane z przeprowadzką i jej powrotem do szkoły. W tym czasie, dziewczyna miała się rozpakować i odpocząć po wyczerpującej podróży, jednak po poukładaniu swoich rzeczy, nie miała najmniejszej ochoty tam pozostać ani minuty dłużej. Z lekkim zawahaniem przebrała się z wygodnych dresów na zwykłe jeansy i jasny sweter, a długie włosy rozpuściła, nawet ich nie czesząc. Zamknęła za sobą drzwi i poszła przed siebie.
Nagle poczuła mocne uderzenie i usłyszała jak ktoś głośno przeklął. Spojrzała przerażona na sprawę.
“Uważaj jak chodzisz” wybąknęła ledwo.

















