Spowiedź Chimerki :D
O wczorajszej randce, której nie było.
Ale może najpierw jakaś chronologia:
Pierwszą randkę z R. zaliczyliśmy na myjni i burgerach.
Drugą na Grunwaldzie z pergolami, potem jezioro.
Na trzecią R. zaprosił mnie do siebie. Wpadłam z winem, obejrzeliśmy jakiegoś gniota.
Na czwartą randkę R. zaprosił mnie do siebie na noc. Ja miałam wpaść z sajgonkami i winem, a on miał się zająć śniadaniem.
I wiecie kurwa co?! Już prawie wychodziłam z domu, ale coś mnie tknęło i pytam R. co ze śniadaniem i czy jutro pracuje, czy musimy wstawać o jakiejś chorej porze.
Okazało się, że śniadanie to ja sobie mam zrobić po powrocie do domu sama, bo on nic nie umie, a poza tym ciśnie do pracy.
O nie, ja się nie pozwolę tak traktować! R. to historia. Nie chcę go więcej widzieć.
autokorekta wie lepiej ;]














