
#dc comics#dc#batman#bruce wayne#dick grayson#tim drake#batfamily#batfam#dc fanart


seen from China

seen from Türkiye
seen from China
seen from Yemen
seen from Denmark
seen from Malaysia
seen from Germany
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from Malaysia

seen from Netherlands
seen from Australia

seen from United States

seen from Australia

seen from Türkiye

seen from Türkiye

seen from Sweden

seen from Malaysia
Wiecie co? Uważam, że branża beauty jest bardzo przesadzona, jeśli chodzi o koszt usług. I tak - ten post to wyłącznie cebulackie narzekanie na hurr durr piniendze i trochę ból dupy. Może nawet bardzo ból dupy.
Odniosę się tu głównie do branży makijażowej, bo sama w makijażu trochę siedzę i wiem mniej więcej, jakie są ceny produktów używanych w tym zawodzie.
Uważam, że makijaż wieczorowy i makijaż ślubny wyglądają zupełnie identycznie, a ceny są wysoce zróżnicowane. Wiem, że wizażystki próbują to tłumaczyć tym, że makijaż ślubny ma łączyć w sobie 3 różne rodzaje makijażu (z jakiegoś powodu dzienny - najpewniej dlatego, że z reguły delikatny, ale też wieczorowy i fotograficzny), wobec tego jest rzekomo bardziej skomplikowany. Argumentują różnice cenowe też tym, że makijaż musi być dopasowany do sukni i kreacji samej w sobie (krój, materiał, styl, zdobienia, chuj wie co jeszcze), ale jak przeglądam te profile wizażystek, to mam wrażenie, że wszystkie te makijaże ślubne wyglądają dosłownie identycznie - na powiekach brąz/herbaciany róż i złoto, subtelna kreska od połowy powieki - najczęściej brązowa (czasem też wyciągnięcie kącików wewnętrznych), na ustach z reguły delikatny, nudziakowy kolor (obecnie błyszczące wykończenie jest na topie, które moim zdaniem nie jest w ogóle trwałe, a więc niewarte swojej ceny, jeśli mówimy o ślubie), delikatne rzęsy z wyciągniętymi kącikami zewnętrznymi w stylu kociego oka, wyczesane i lekko podkreślone brwi, herbaciany lub chłodny róż podkreślający policzki, delikatny bronzer (choć w obecnych trendach bardziej podkreśla się różem, w sensie jest bardziej widoczny niż bronzer), naturalnie wyglądający rozświetlacz, podkład oczywiście świetlisty, korektor kryjący, acz lekki. I dekolt tak rozświetlony, że aż nienaturalny i widać go z kosmosu.
Makijaż wieczorowy wygląda kurwa identycznie, jest tak samo trwały, czasem jest po prostu mocniejszy, ale przecież to jest wyłącznie wybór Klientki i przy makijażu ślubnym też można postawić na mocniejsze oko/usta (gdybym ja miała brać ślub to mocne oko i wyraźne brwi to must have, nawet jeśli wizażystka by mi odradzała i nawet jeśli miałybyśmy się przez to pożreć).
Kosmetyki użyte w obu makijażach są prawdopodobnie takiej samej jakości/wartości, bo dlaczego klientka, która nie bierze ślubu, tylko jest gościem weselnym, ma mieć gorszej jakości kosmetyki? Jakość i trwałość wykonanego makijażu powinna być identyczna.
Nie rozumiem, dlaczego baby mają płacić więcej tylko dlatego, że makijaż jest użyty w innym celu, mimo że wygląda dosłownie tak samo i użyte są podobne produkty. A to nie są małe kwoty, bo różnica może być nawet koło 100 zł (mówię o cenach średnich, fancy salony na pewno mają te kwoty znacznie wyższe). Jedyny argument, który jestem w stanie przyjąć, to próbny makijaż ślubny wliczony w cenę całej usługi, ale nie w każdym salonie jest za free.
Dla mnie w ogóle wizja płacenia 270 zł za to, żeby wyglądać ładnie przez kilka godzin, jest w chuj abstrakcyjna. Wiem, że nie każdy ma dryg do makijażu i czas, nie każdy też to lubi. W takich chwilach doceniam to, że w czasach studiów zamiast chodzić na wykłady, siedziałam w domu i ćwiczyłam makijaże, bo zapewnia mi to potężne oszczędności XD
Dlatego myślę, że jeśli ktoś umie i lubi robić ładne makijaże, to znacznie lepiej jest po prostu kupić sobie dobre, trwałe kosmetyki, bo mimo że wyjdzie to drogo, to przynajmniej nie będą jednorazowego użytku. Bardziej opłacalnie mimo wszystko.
Albo ceny paznokci, które trzeba ściągać/uzupełniać 3 tygodnie po wykonaniu. Paznokcie kosztują dużo, osobiście robiłam za około 180 zł xD Później jeszcze koszt ściągnięcia tych paznokci. Tu jednak jestem w stanie trochę te ceny zrozumieć, dlatego że schodzi na tym w chuj czasu i stylizacje są naprawdę bardzo zróżnicowane, więc trzeba mieć szeroki wachlarz umiejętności. Korzystałam z tej usługi raz w życiu i prawdopodobnie zbyt prędko się nie zdecyduję, mimo że pazury były piękne. Szkoda mi kasy i czasu na coś, co trzeba ogarniać co 3 tygodnie. Naturalną płytkę po ściąganiu też miałam zjechaną i długo mi zajęło doprowadzenie jej do ładu.
Tak samo te doczepiane rzęsy. Drogie w chuj, po krótkim czasie trzeba ściągać/uzupełniać, a przy okazji w chuj uważać na to, żeby nie uszkodzić kleju przy zmywaniu makijażu, bo rzęsy mogą ulec zniszczeniu XD
Fryzjerstwo też bardzo droga sprawa, facet z krótkimi włosami płaci jakieś 70 zł miesięcznie za strzyżenie, żeby wyglądał przyzwoicie, baby płacą też potężne kwoty, tyle że nieco rzadziej (generalizując, bo osobiście nie znam kobiety, która korzysta z usług fryzjerskich regularnie co miesiąc), szczególnie jeśli dochodzi do tego farbowanie. I oczywiście jest to zależne od długości włosów (w strzyżeniu nie rozumiem różnic cenowych zależnych od długości). No i oczywiście, idąc do salonu fryzjerskiego, usługa strzyżenia dla mężczyzn z krótkimi włosami i usługa strzyżenia dla kobiet z krótkimi włosami też jest zróżnicowana cenowo xD Dlaczego?
A kursy w branży beauty to już w ogóle pojebana sprawa, 1000 zł za 1 DZIEŃ szkolenia (a w zasadzie jakieś 8 godzin z przerwą obiadową XD). Lekcja makijażu bez certyfikatu - 500 zł XD
I wiecie - ja zdaję sobie sprawę, że to nie są usługi pierwszej potrzeby. One nie są niezbędne do życia, jest to pewnego rodzaju przyjemność, którą sami chcemy sobie sprawić, ale nie ukrywam, że bardzo mnie zastanawiają te koszty.
Takie kwoty za godzinę pracy w zawodach powszechnych, to mają chyba tylko księża i dziwki.
Poszłam wyrzucić plastykową butelkę
i zobaczyłam starszą Panią grzebiącą w śmietniku. Wyrzuciłam, idę. Stanęłam. "Powinnam mieć jakieś drobne w drugim portfelu" - pomyślałam. "Chyba zapomniałam wziąć z domu". Ale mam kawałek chałki - nie było już kanapek a coś musiałam zjeść przed warsztatami - dam tej Pani. O, i mus z kaszą manną i płatkami owsianymi, o ile się nie mylę. Też dam. Mówiłam do Niej kilkakrotnie, chyba, jak i ja, Pani przygłucha, ponieważ nie reagowała. Delikatnie dotknęłam ramienia. Nieco się przestraszyła. Dałam Jej ten kawałek chałki (jadłam wcześniej w rękawiczce) i mus. Bardzo mi podziękowała. Odparłam, że nie ma za co. Idę. Zaglądam do torby. Biały ser. Wracam się. Ponownie mi podziękowała z uśmiechem, ja ponownie z uśmiechem odrzekłam, że nie ma za co. Szłam i rozmyśla(ła)m, dlaczego wielu starszych ludzi nie stać na jedzenie i są zmuszeni szukać go w śmietnikach.
:(
"Lenistwo idzie tak wolno, że bieda je dogania"
Benjamin Franklin
To tylko podręcznik do trzeciej klasy szkoły podstawowej. Nie martwcie się.
"Gdy problemy ludzi są następstwem biedy, korupcji, kiepskiego szkolnictwa, nierówności społecznej itd., terapia „po fakcie” nie jest żadnym rozwiązaniem, ponieważ przede wszystkim zmienić trzeba cały system społeczny." – Stephen Joseph "Autentyczność. Jak być sobą i dlaczego jest to ważne"
Czuję się jak ten koń w rekreacji
Który z całych sił stara się pokazać, że coś jest dla niego za trudne
Ale nikt nawet nie próbuje go słuchać
Gdy pokazuje, że bolą go plecy ludzie wrzucają na niego siodło i swój tyłek
Gdy się zatrzyma ze strachu przed przeszkodą dostaję bata i kopniaka
Im bardziej pokazuje, że nie daje rady
Tym bardziej dostaje po dupie
Dzisiaj jestem zły na ojca, tak jak nigdy
Mimo, że nigdy nas nie bił to wyrządził sporo krzywdy
Jeśli masz podobnie mordo, pamiętaj że jesteś silny
Składaj swoje dłonie w pięści, jeśli musisz
Jeśli nie, to do modlitwy.