- Cztery - powiedziała. - To taki eksperyment, w którym sprawdzamy jak zachowują się ludzie, którzy nas czytają.
- Czyli, że co? - spytał.
- Ano, dowiemy się w trakcie. Przy okazji również poćwiczymy pisanie - odpowiedziała.
- Przecież to samo się pisze.
- Noooo... dobra. W takim razie mamy to z głowy. Pozostanie obserwacja.
- Co dokładniej masz na myśli? Oczy mnie już zaczynają szczypać, od tego mroku.
- Już? Tak szybko? Nawet nie zaczęliśmy... - mówiąc to zwróciła głowę w dół, pochmurniejąc.
- Ja nawet nie wiem, o co chodzi! - niemalże wykrzyknął. - Kiedy mamy zamiar w takim razie zacząć? - niecierpliwił się.
- Mogłam Ci nic nie mówić, wtedy byś nie marudził - mówiąc to, pociągnęła za sznurek zwisający z sufitu, po czym rozbłysła żarówka. - O, masz swoje światło. Przy okazji zwróć uwagę, jak duże odstępy wychodzą pomiędzy naszymi wypowiedziami.
Spojrzał na nią wzrokiem niezrozumienia, pomieszanym z irytacją.
- No co? - wyrzuciła z siebie.
- Nie będę dłużej brał w tym udziału, wychodzę - odrzekł, ruszając w stronę drzwi. Pociągnął za klamkę i... nic. Zaczął ją szarpać, jednak nadal bez skutku. Odwrócił się w jej stronę, z wyrazem zapytania na twarzy.
- Przewidziałam to - powiedziała z uśmiechem. - Nie opieraj się, w obecnej sytuacji... - nie zdążyła dokończyć, gdy zaczął rozpinać spodnie. - Chyba nie masz zamiaru... ooch! - tyle zdołała z siebie wydobyć, otwierając szerzej oczy i po chwili przysłaniając je otwartymi dłońmi, wyciągniętymi przed siebie. - Dobra, klucz... - nie dał jej dokończyć, pociągnął ją za włosy w swoją stronę, a ona zawyła z bólu.
- To też przewidziałaś?! - kipiał ze złości. - Mam nadzieję, że tak, bo zaraz wpakuję ci mojego kutasa prosto w gardło! Chwycił jej głowę obiema dłońmi i...
- Kurwa, znów mu nie stoi! - rozległ się głos, gdzieś zza pomieszczenia. W tym momencie zapaliło się więcej świateł, ktoś wrzasnął: "CIĘCIE" i pojawiło się w więcej ludzi. W tle było słychać westchnienia i stwierdzenia typu: "powinni wymienić go na Johnsona" albo: "no to jej wpakował, ale nie to co trzeba".