Cisnę z Cisnej na Komańczę, czyli czemu to żubr jest królem Bieszczad
Gdzieś zaraz za Rzeszowem zatrzymałem się, by w spokoju pokontemplować pobocze i uderzył mnie oszałamiający świergot ptaków – znak, że nadeszła wiosna. U nas jej jeszcze nie widać – stoją dwa czy trzy zmarznięte żurawie i klekoczą z zimna dziobami. Jeszcze z trasy wykonałem telefon do Bacówki pod Honem – od stycznia dzierżawcą jest Sebastian, mieszkał do niedawna na gdańskiej Zaspie, na…
View On WordPress













