„Potrzeba dwóch lat, aby nauczyć się mówić; pięćdziesięciu, aby nauczyć się milczeć.”
Ernest Hemingway
seen from Switzerland
seen from China
seen from United States
seen from China
seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Türkiye

seen from Russia
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Germany
seen from Italy
seen from Russia
seen from United States
seen from Japan
„Potrzeba dwóch lat, aby nauczyć się mówić; pięćdziesięciu, aby nauczyć się milczeć.”
Ernest Hemingway
Jesteśmy ze sobą ponad 2 lata, a ja kocham Cię tak jakbym właśnie się w Tobie zakochała. Kiedy jesteś przy mnie czuję się tak kochana, tak piękna i tak bardzo Twoja.
Łatwo powiedzieć “kocham”. Ale trudno jest być z kimś blisko. Trudno powiedzieć “tak, to Ciebie chcę każdego kolejnego dnia”. Trudno znosić kłótnie. Trudno poświęcać swój czas. Trudno otwierać się przed drugą osobą. Trudno złapać za rękę i powiedzieć “chodź, razem damy radę”. Bo to właśnie o to chodzi. O to RAZEM. Musisz być z drugą osobą blisko. Razem. Musisz wiedzieć, ze nie zaśniesz, dopóki nie będziesz miał pewności, że ona wróciła do domu; ze jest bezpieczna. Musisz umieć coś poświęcić. Czasem niewiele, a czasem sporo. To trudne. Trudno rezygnować z czegoś z dnia na dzień. Ale jeśli trafisz na właściwą osobę, będziesz wiedział. Że warto zrezygnować ze wszystkiego. Warto być razem. Bo w życiu pojawia się taki moment, kiedy przestają Cię bawić męskie wyjścia na piwo i zakupy z przyjaciółkami. Chcesz spokoju. Chcesz odpocząć. Trudno znaleźć kogoś, z kim będziesz mógł odpocząć. Nie mówić nic. Złapać za rękę. Zamknąć oczy. I pomyśleć “mam wszystko”.
Przez te dwa szalone,wspaniałe lata
Wpis o moich spostrzeżeniach i duuuże podziękowanie dla Was wszystkich ;)
Późnym popołudniem 20 listopada 2015 roku do naszego mieszkania wszedł pewien pies. Mój pierwszy, wymarzony, ukochany Pan Pies. Od tej pamiętnej chwili minęły dwa lata. Dwa szalone, wspaniałe lata. Najważniejsze dla mnie w życiu z psem jest relacja. Czworonóg może nie startować w zawodach, nie potrafić aportować ani ładnie chodzić na smyczy. Niech po prostu będzie obok, co jakiś czas na nas…
View On WordPress
Odeszłaś. Choć żyć bardzo chciałaś. Umarłaś. Choć marzeń miałaś wiele. Zniknęłaś. Chociaż wciąż żyjesz. Nie ma Cię. Nie ma mnie. Nie ma nas. Został wspomnień blask.
Bezwietrze
Dokładnie dwa lata temu moje myśli wyrzuciły na brzeg coś, czego nie chciałem oceniać. Szklana pojawiła się niby znikąd, niby ze mnie; zapewne z obu tych sfer, które mogą być przecież sobie tożsame. Nie miałem wobec niej żadnych planów czy oczekiwań, a i nawoływania przeszłości puściłem mimo uszu. Zacząłem szukać słów, samemu nie wypowiadając ich za wiele. Z perspektywy czasu dostrzegam, że nie mogłem przyjąć lepszej postawy. Gdybym wówczas podjął jakąkolwiek próbę pełnego zdefiniowania tego, co tutaj robię, i czemu ma to służyć, dziś ze szklanej zostałyby prawdopodobnie tylko ości.
Szklana ryba od początku swojego istnienia jest jedną z nielicznych części mnie, które się nie zmieniają. Ma swoje stałe miejsce gdzieś pomiędzy kolorem oczu, układem linii papilarnych, odwiecznym niezdecydowaniem a awersją do ostrych potraw. Pachnie białą czekoladą, benzyną i bzem, których aromaty uwielbiam od zawsze. A ilekroć ją odwiedzam, czuję się jak w domu, co jest istotne, biorąc pod uwagę fakt, że od kilkunastu miesięcy sypiam pomiędzy dwoma łóżkami, które dzielą od siebie dziesiątki kilometrów. Podczas gdy na co dzień niełatwo mi siebie gdziekolwiek przypisać, cieszę się, że chociaż tutaj nie jest mętnie. Widzę i poznaję wszystko. Pewnie tak miało być.
Mimo że nie ma szampana ani tortu z dwiema świeczkami, zamiast muzyki gra cisza, i zupełnie nie wiem, czego można dzisiaj szklanej rybie życzyć… aura tych urodzin daje mi bezcenne w swojej skromności poczucie spełnienia. Nie chciałbym nigdy go zapomnieć.
Dwa lata temu wydawało mi się, że wiem wszystko, wydawało mi się, że wypłakałam już z siebie wszystkie łzy. Dziś nie wiem nic, płacze wiecej, wciąż się krusze.
mellancholia