We, the flowers.

seen from United States
seen from Russia
seen from United States
seen from Iraq
seen from China
seen from China
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from T1

seen from Malaysia
seen from Russia

seen from United States

seen from Malaysia

seen from Malaysia
We, the flowers.
New Post has been published on Budowa i remont
New Post has been published on https://remont.biz.pl/encyklopedia/symbole-i-oznaczenia-wylacznikow-nadpradowych/
Symbole i oznaczenia wyłączników nadprądowych
Symbole i oznaczenia wyłączników nadprądowych.
Wyłącznik nadprądowy to urządzenie, który zapewnia bezpieczeństwo działania nowoczesnych instalacji elektrycznych. Aby mógł spełniać swoje zadanie, powinien być odpowiednio dobrany pod względem najważniejszych parametrów. Co oznaczają symbole w nazwach poszczególnych wyłączników nadprądowych? Gdy odkryjesz ich znaczenie, będzie Ci znacznie łatwiej wybrać właściwy produkt.
Witam, Sprzedam 4 tomy Encyklopedii Powszechnej PWN – wydanie III, wydanej przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa w latach 1984 – 1989. Dyrektor i Redaktor Naczelny PWN: Rafał Łąkowski. Redaktor Naczelny Encyklopedii i Słownik
Encyklopedia Powszechna PWN 4 tomy, wydanie III
mała encyklopedia pieniądza
mała encyklopedia pieniadza, a właściwie to mini encyklopedia pieniądza https://encyklomap.blogspot.com/p/maa-encyklopedia-pieniadza-encyklomap.html
Америка - это страна оригиналов. Одним из самых интересных людей такого рода можно, пожалуй, назвать Джозефа Кэтрина из штата Огайо, который 30 лет работал над созданием энциклопедии по искусству. Это не рукописный, а печатный труд: Кэтрин вырезает и наклеивает на бумагу разные статьи о художниках. Каждому художнику посвящен отдельный том, обычно начинающийся портретом и биографией, далее идут разные критические статьи и репродукции картин, рассказы о деталях личной жизни автора и автографы, если их удалось получить. Кэтрин посвятил своей любопытной энциклопедии, состоящей из 50 000 страниц, 30 лет жизни, но еще не закончил свой труд, а лишь довел его до буквы Т. Будем надеяться, что этому необычному исследователю удастся довести работу до конца.
Książka 2 "Encyklopedia"
Książka 2 “Encyklopedia”
Przeskok między pierwszą książką, którą Wam polecałam a Encyklopedią jest dosyć duża, ale ja jestem osobą otwartą na wszelkie idee.
(more…)
View On WordPress
Fragment pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej z połowy XVIII w.
Książka, do której powracam
W poszukiwaniu natchnienia do napisania felietonu o książce, do której powracam, zajrzałem do encyklopedii, żywiąc nadzieję, że gdzieś między kartkami poniewiera się może jakiś zasuszony kawałeczek weny. Przebiegłem wzrokiem po hasłach i nagle zdałem sobie sprawę, jak często zaglądam do tego właśnie kompendium wiedzy na wszystkie niemal tematy. I uświadomiłem sobie: to encyklopedia jest książką, do której powracam. I to częściej chyba niż do jakiejkolwiek innej.
Cywilizację dzisiejszą nie bez przyczyny nazywa się cywilizacją informacyjną. Taki sam przymiotnik dodaje się również do nazwy nowoczesnego społeczeństwa. Społeczeństwo informacyjne oparte jest na wiedzy, na informacji. Informacja na ten czy inny temat stała się zasobem podstawowym i niezbędnym do trwania i rozwoju, tak jak niegdyś były nim złoto, żelazo czy odpowiednio liczna armia. Ludzie zawsze potrzebowali wiedzy, a w ostatnich wiekach jej znaczenie niezmiernie wzrosło. Jej upowszechnienie, coraz szerszy dostęp dla wszelakich grup społecznych, a więc i możliwość podnoszenia poziomu swojego wykształcenia, były, jak można mniemać, jednym z głównych czynników postępu i niezmiernego rozwoju naukowo - technologicznego w ciągu ostatnich kilkuset lat. Owo upowszechnienie wiedzy musiało i musi wiązać się z poszukiwaniem jak najlepszych sposobów gromadzenia i docierania do niej, aby była łatwo dostępna i przejrzyście uporządkowana.
Uważam, że idea uporządkowania informacji mogła przyświecać francuskim intelektualistom z XVIII wieku, którym udało się znaleźć jeden z takich sposobów. Zgromadzili i poukładali wiadomości na najróżniejsze tematy w jednym miejscu - stworzyli "Encyclopédie, ou dictionnaire raisonné des sciences, des arts et des métiers" - pierwszą encyklopedię powszechną. Choć dzieła pod pewnymi względami podobne powstawały już od starożytności, to jednak stało się pierwszym tak sławnym i znanym uniwersalnym kompendium. Koncept encyklopedii pozostał do dziś jednym z najlepszych rozwiązań problemu opracowywania danych. I czy jest coś łatwiejszego niż zajrzenie do niej, aby od razu znaleźć informacje na temat interesującego nas hasła?
Oczywiście, ludzie zawsze uwielbiali nowinki technologiczne. Pojawienie się komputerów, a następnie Internetu zapoczątkowało rewolucję w gromadzeniu i udostępnianiu danych, których wciąż przybywa. Internet stał się największą bazą danych w dziejach, jednak nie do końca uporządkowaną. Dziś, aby dowiedzieć się czegoś, wyszukać informacje na dowolny temat, ludzie posiadający komputery z dostępem do sieci (a tych jest coraz więcej) preferują korzystanie z zasobów Wielkiej Pajęczyny - wolą wpisywanie haseł w wyszukiwarki lub encyklopedie internetowe (do których należy słynna, tworzona przez wszystkich internautów Wikipedia, stwarzająca jednak czasem zagrożenie niekompetencji i niemożności potwierdzenia prawdziwości zawartych w niej informacji) niż tradycyjne sposoby - zaglądanie do książek, uważanych niestety przez wielu ludzi za nudne i przestarzałe i absorbujące zbyt dużo czasu na ich przeszukiwanie. Czy jednak na pewno poszukiwanie wiedzy w formie elektronicznej jest szybsze i łatwiejsze niż tzw. "tradycyjne metody"? Mógłbym polemizować z tym twierdzeniem. Otóż, wydaje mi się oczywistością, iż kiedy jesteśmy zainteresowani określonym tematem bądź jesteśmy zmuszeni z tych czy innych powodów do znalezienia potrzebnych wiadomości, szybkość ich uzyskania ma decydujące znaczenie. A żeby pozyskać te wiadomości z Internetu lub na przykład płyty CD, należy włączyć komputer, monitor (i poczekać kilka minut zanim będą gotowe do użytkowania), zalogować się (czas na wpisywanie hasła i załadowanie się wszystkiego), podłączyć do sieci (kolejne minuty na łączenie), włączyć przeglądarkę (i jeszcze trochę czasu na załadowanie się strony). Tracimy cenne sekundy i minuty, a zainteresowanie maleje wraz z przyrostem oczekiwania. Hasła w wyszukiwarkach wpisujemy więc, gdy komputer jest już włączony, ale i tak jesteśmy najczęściej wtedy od razu zajęci i rozpraszani mnogością innych rzeczy (ach, tyle stron, portali, kont, blogów i filmików do sprawdzenia i obejrzenia...). Można oczywiście mieć komputer włączony non stop, od rana do nocy, nie trzeba by więc powtarzać tych wymienionych czynności związanych z jego uruchamianiem. Wiąże się to jednak z olbrzymimi stratami energii, wysokimi rachunkami i jest nieekologiczne. A wystarczy tylko przecież podejść do półki, sięgnąć po książkę (w tym przypadku właśnie encyklopedię) i ją otworzyć. Od razu, wraz z szelestem białych kart otwiera się przed nami różnorodny i ciekawy świat wiedzy, w formie przystępnej, jasnej i uporządkowanej. Czegóż chcieć więcej? Trzymamy w rękach bibliotekę zawartą w książce. Tyle możliwości przed nami. Od van Gogha do siateczki śródplazmatycznej, od architrawu do żyroskopu. To swoiste kompendium człowieka ciekawego świata, świata pod wszystkimi możliwymi postaciami. Zagłębiamy się niczym ów barbarzyńca w ogród, pełen najróżniejszych roślin, drzew i krzewów, który z każdym krokiem naprzód staje się coraz bardziej fascynujący i coraz wspanialszy. Tak, prawdą jest, że im więcej człowiek wie, tym więcej chce wiedzieć i dowiadywanie się sprawia mu coraz więcej przyjemności.
Dla mnie osobiście jest to nadzwyczaj intrygujące. Nie przeczę, jest to może fakt nieco dziwny (wprawił w konsternację moich kolegów, gdy się o tym dowiedzieli), ale lubię czytać encyklopedię. Nie czytuję jej, rzecz jasna, systematycznie, "od deski do deski", ale czasem, przy sprawdzaniu jakiegoś hasła zaczynam czytać inne, kartkuję, zaczynają przychodzić mi do głowy inne interesujące zagadnienia, szukam ich, następnie wynikają z nich inne, i tak dalej. Czasem też, po prostu, biorę ją bez powodu i ot, tak sobie przeglądam, przeczytam coś tu, coś tam. I proszę mi wierzyć lub nie, przynosi mi to prawdziwą przyjemność poznawania. I tak, powoli, z czasem, może stanę się kimś, kogo ludzie określają szlachetnym mianem erudyty. Ach, to jedno z moich największych marzeń. Daleka droga jeszcze przede mną. A encyklopedia jest, można rzec, czymś w rodzaju podręcznika "początkującego" erudyty. Choć nie można zapominać, że informacje w niej zawarte mają charakter skondensowany, ich ilość jest ograniczona wielkością książki. Jedna taka książka nie da całej wiedzy o świecie. Można ją traktować jak nasze rodzinne miasto, z którego wyjeżdżać będziemy na wycieczki do innych miejsc, jak główny hol w olbrzymiej bibliotece Wszechświata, jak macierzystą przystań, z której wypływać będziemy na Morza Poznania, gdzie czekają nowe, nieodkryte lądy i nowe przeżycia. Jak to dobrze, że jest taka przystań.