Właściwe przeciążenie dzisiejszych księży tylko na pozór wynika z poszerzenia ich nieprzebranych zadań i obowiązków; na odwrót: ich zadania stały się tak różnorodne dlatego, że coraz bardziej muszą zabiegać o pojedynczych ludzi, którzy sami przez się już w ogóle nie przejmują się Kościołem. W istocie rzeczy chodzi tu o następstwa załamania się wszelkich dotychczasowych struktur, czyli o konieczność pogrzebania wreszcie stylu duszpasterstwa, opartego na tym, aby przez rytuał i prawo wymierzać w ludzi aparat Boskich dzieł zbawienia, uważanych za gotowy depozyt, który trzyma się w ręku; dzisiaj chodzi o to, żeby wszelkie formy, w jakich wyraża siebie chrześcijaństwo, przeobrazić w pakiet ofert, które ludzie sami odbierać będą jako pomocne i ważne. Nie chce się już wysłuchiwać, z jakich to powodów teologicznych Kościół rzymskokatolicki jest "nieodzowny do zbawienia" wszystkim ludziom na świecie, chce się po prostu zobaczyć, co da się począć z jego miejscowymi przedstawicielami w ramach ich organizacji.
E. Drewermann “Kler. Psychogram ideału”













