Czuje łzy napływające do moich oczu
Wiem że rymów nie trzymam
moje piękno spłyneło z pierwszymi łzami
Nie chce płakać i się użalać
Ale obrzydzenie do siebie czuje każdego rana
Te wcześniejsze było lżejsze, obrzydzenie fizyczne
Nie może równać się z psychicznym
Wystarczy że pomyśle o sobie i już mam łzy
Czuje się brudna i zmieszana
Ale sama się do tego doprowadzam
Pytasz kochanie co się dzieje
Nie odpowiadam bo nie tak wypada
Moje wartości lecą z łzami które ręka z policzka wycieram
Zagryzam policzek i pusto przed siebie patrzę
Katuje się w myślach a późnej płacze
Myśle o sobie w sposób paskudny
Czy inni też mnie tak postrzegają?
Dlaczego myśle o sobie w ten sposób
Żal zostawiając do siebie