Jak za 689 zł, wykorzystując tylko organiczną pietruszkę z Boliwii zrobić pyszną i zdrową kolację dla 3 osób.
Cześć dziewczyny! Przepraszam za opóźnienie w poście kolacyjnym, ale byłam na jodze, a potem pojechałam na Targówek z 4 przesiadkami na smoothie z wody, lodu i białego sera.
Ale już jestem i podaję przepis na kolację. Zacznę od tego, że pietruszka boliwijska jest ciężko dostępna poza Boliwią, dlatego też mój pęczek przewiozłam z tego pięknego kraju wracając z nart (jak na deski to tylko do Boliwii ;) ;) ;) ). Przetrwał podróż samolotem i po wstawieniu w krzyształowy wazon i 268 ml Cisowianki (nie Perlage!) doczekał do tego wyjątkowego dnia, kiedy zaprosiłam oboje moich znajomych na kolację, aby świętować mój powrót z nart w Boliwii.
Przepis: delikatnie obrywamy listki pietruszki od łodyżki (nie wyrzucajcie łodyżki, zamroźcie ją, w jednym z kolejnych wpisów opiszę jak zrobić z niej pyszny i zdrowy syrop do herbaty!). Napełniamy garnek ze stali nierdzewnej 895 ml wody (tzw. “litr boliwijski”) destylowanej. Listki delikatnie kładziemy na powierzchni wody i niepostrzeżenie włączamy pod garnkiem gaz (lub prąd, gdy jak ja macie już nowoczesną płytę grzewczą), powoli zwiększając płomień (lub siłę palnika, gdy jak ja macie już nowoczesną płytę grzewczą) aby listki nie poczuły nagłej zmiany temperatury płynu.
Gotujemy 9 godzin.
Kiedy listki rozpłyną się w wodzie (której po 9 godzinach gotowania powinno pozostać ok, 100 ml, tak zwana “seta”) i staną się niewidoczne dla Waszego oka, szybko zdejmujemy garnek z gazu (lub prądu, gdy jak ja macie już nowoczesną płytę grzewczą). Zanim kolacja wystygnie, rozlewamy ją do pucharków (po 33 ml dla 2 gości i 34 ml dla Was, bo zasłużyłyście). Gotowe! Możecie rozkoszować się pyszną zupą boliwijską!
Jesli tak jak nam, nie było Wam jeszcze dość tych dobrości i świętowania możecie zamówić kebaby, tak jak my! Smacznego!















