Jazu i rzeczy mniej śmieszne
Żeby Was chuj nie strzelił.
Dobrze to już było.
Posłuchajcie:
Kuc zaczął rywalizować z Manekinem w "kto bardziej odpierdoli". Pewne gdyby mi to nie robiło pod górkę to bym olał, ale no, delikatnie rzecz ujmując, rozpierdala mi to robotę.
W kasie pusto i leży nadal faktura. Twierdzi, że był u pań przy kasie, ale kasy nie miały. Pytam co ściemniasz jak faktura leży? Twierdzi, że zapomniał, więc zjebałem go, że zostawił dług w kasie.
Puste skrzynki piętrzą się za sklepem jak na magazynie jakimś. Wiatr część spierdolił na schody. Pytam wprost - Byłeś rano, czemu nie oddałeś?! - "Kierowca nie chciał zabrać." Idioto jeden! Ty kierowcę pytasz? On nigdy nie będzie chciał! To się samemu składa i nikogo o nic nie pyta. No wyobraźcie sobie - czasu nie miał :/ Niesamowite.
Zastała mnie cała paleta wody i piwa. Do tego razem ze mną wjechała Cola. Kiero była jeszcze przez godzinę. Staram się ogarnąć magazyn, bo przecież zastosowano ulubioną metodę rozkładania towaru, czyli rozjebania wszystkiego bez składu i ładu po sklepie i magazynie. Kiero się drze, że towar a potem to co leży. Spytałem raz, jak mam przejść jak leży pod nogami, ludzie to kopią, a na magazynie nie ma gdzie położyć. Zamilkła i pomagała mi robić miejsce.
- Naprawdę mam szczerą nadzieję, że zrozumie kiedyś moje metody, i że to naprawdę lepiej niech towar jest w kupie na palecie a nie po całym sklepie. Weź, wyłóż, posprzątaj, weź kolejny.
KM jednak się złamała wiadomością, że ma szukać roboty. W sumie też uważam, że Kuc i Manekin powinni lecieć pierwsi. To, że jest niemiła dla ludzi... Cóż, nie ukrywam, że większości się po prostu należy.
- Tak czy siak już zlała sprawę i nie robi nic, skoro ma nie pracować.
Jutro święto, czyli dziś gołębiom odpierdala na maxa. Nie wiem jak przygotuję sklep, bo na bank od rana chleb schodzi dziesiątkami. Już wczoraj kupowali po 6-7. A nie samym chlebem, ponoć, człowiek żyje.
I wracając jeszcze do Kuca.
Zabrał do domu klucze do blaszaka i tych zjebanych automatów z kulkami. Dzwonię do niego żeby przyniósł. Nie odbiera, nie odbiera... Odebrał taki zły, że niby już w domu. Mówię mu, że kulki chłopie. I bez fochów, bo to twoja wina, żeś debil i nie odkładasz na miejsce tylko po kieszeniach kitrasz.
- Przyszedł oburzony, ale to już oburzyłem się i ja. Usłyszał 3 słowa i kazałem mu spierdalać. Dowiedziałem się, że on nie rozumie dlaczego nie dociera do mnie, że on nie ma czasu na te wszystkie rzeczy, skoro sam jestem rano i wiem jak to wygląda. Brakło mi słów na idiotę, więc powiedziałem, że mam więcej obowiązków, a i te co on zaniedbuje zawsze zrobione. Spuścił głowę i poszedł.
- Spytałem Nadię, żeby już nie Kiero. Były tylko dwie palety towaru (z czego jedna czekała na mnie), Kuc stał cały czas na kasie i nie był wcale po kasę. Po prostu nic nie robił. Udawał, że czeka na klienta, albo ganiał gdzieś bez celu, jak to ma w zwyczaju.