Co się zaczęło w niezwykły sposób, musi tak samo się skończyć.
Michaił Lermontow “Bohater naszych czasów”
seen from Pakistan

seen from Canada

seen from Malaysia
seen from Honduras

seen from Canada

seen from China

seen from Canada
seen from Venezuela

seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from Canada
seen from China

seen from Türkiye

seen from Australia
seen from United States
seen from Brazil
seen from United States
seen from United States

seen from United States
Co się zaczęło w niezwykły sposób, musi tak samo się skończyć.
Michaił Lermontow “Bohater naszych czasów”
Mai/y.
Suche nach einem passenden Titel mit einer Assoziation zum Mai für den nächsten Eintrag. Erinnere mich an D., der im Nachnamen diesen Monat trägt. Er ist Luxemburger. Wir schrieben uns vor vielen Jahren eine Zeitlang, über Literatur, lernten uns aber nie persönlich kennen. Auf seine Empfehlung las ich Gontscharow und Lermontow. Im Buchumschlag von “Ein Held unserer Zeit” steckt noch immer ein Foto von ihm. Darauf sitzt er vor einem indischen Wandteppich und blickt melancholisch in die Kamera.
Er suchte ruhelos nach Stürmen, als ob in Stürmen Ruhe wär
Zważ drogi doktorze, że bez głupców byłoby na świecie bardzo nudno... Niech pan pomyśli, jest nas tu dwoje mądrych ludzi; wiemy z góry, że o wszystkim można dyskutować do nieskończoności, i dlatego nie dyskutujemy; znamy wzajemnie prawie wszystkie nasze tajemne myśli; jedno słowo to dla nas cała opowieść; widzimy zalążek każdego naszego uczucia poprzez potrójną łuskę. To, co smutne, jest dla nas śmieszne, to, co śmieszne - żałosne, a w ogóle prawdę mówiąc, wszystko jest nam dość obojętne prócz nas samych. A więc nie może być między nami wymiany uczuć i myśli: wiemy nawzajem o sobie wszystko, co chcemy wiedzieć, i więcej wiedzieć nie chcemy; pozostaje nam jedno: dzielić się nowinami. Niechże mi pan powie jakąś nowinę.
BOHATER NASZYCH CZASÓW/ Michaił Lermontow
A jednak władanie młodą, ledwie rozwijającą się duszą daje niezmierną rozkosz. Dusza jest jak kwiat, który najpiękniejszy zapach śle na powitanie pierwszego promienia słońca; kwiat należy zerwać w owej chwili i nawąchawszy się do syta rzucić na drogę: a nuż ktoś podniesie? Czuję w sobie tę nienasyconą chciwość pochłaniającą wszystko, co spotyka na drodze: patrzę na cierpienia i radości innych jedynie w odniesieniu do siebie, jak na pokarm podtrzymujący moje siły duchowe. Sam nie jestem już w stanie szaleć pod wpływem namiętnych uczuć; okoliczności zdławiły we mnie ambicję, ale ujawnia się ona w innym kształcie, gdyż ambicja to nic innego jak żądza władzy, a największą przyjemnością dla mnie jest podporządkowanie mojej woli wszystkiego, co mnie otacza; wzbudzać w kimś uczucie miłości, oddania i lęku - czyż to nie jest pierwsza oznaka i triumf władzy? Być dla kogoś powodem cierpień i radości nie mając do tego żadnego pozytywnego prawa, czyż nie jest to najsłodszy pokarm dla naszej dumy? A cóż to jest szczęście? Nasycona duma. Gdybym uważał siebie za najlepszego, najpotężniejszego ze wszystkich na świecie, byłbym szczęśliwy; gdyby mnie wszyscy kochali, znalazłbym w sobie nieprzebrane źródła miłości. Zło rodzi zło; pierwsze cierpienie daje pojęcie, jaką przyjemnością jest męczyć innego człowieka; idea zła nie może się pomieścić w głowie ludzkiej bez tego, żeby człowiek nie chciał zastosować jej do rzeczywistości: idee to twory organiczne, powiedział ktoś: ich narodzenie już im nadaje kształt i tym kształtem jest działanie; ten, w czyjej głowie zrodziło się więcej idei, więcej działa; dlatego geniusz przykuty do urzędniczego biurka musi umrzeć lub zwariować, tak samo człowiek potężnej fizycznej budowy, który prowadzi siedzący i stateczny tryb życia, umiera na apopleksję. Namiętności to nic innego jak idee w pierwszej fazie ich rozwoju: znamionują młodość serca i głupcem jest ten, kto zamierza przez całe życie przejmować się nimi: wiele spokojnych rzek bierze początek w burzliwych wodospadach, a żadna nie burzy się i nie pieni do samego morza. Lecz ten spokój jest często oznaką wielkiej, choć utajonej siły; pełnia i głębia uczuć i myśli nie dopuszcza szaleńczych zrywów: dusza cierpiąc i rozkoszując się, zdaje przed samą sobą surowy obrachunek ze wszystkiego i przekonywa się, że tak być powinno; wie ona, że gdyby nie było burz, ciągły żar słońca by ją wysuszył; zagłębia się we własne życie - pieści i karze siebie jak ukochane dziecko. Tylko osiągnąwszy ten wyższy stan poznania samego siebie człowiek może ocenić sprawiedliwość bożą.
BOHATER NASZYCH CZASÓW / Michaił Lermontow