Cyfrowi egzorcysci z Magdalenki †††
Jak podaje Tygodnik Warszawa (dodatek do Gazety Wyborczej) z 27 Grudnia. Księża z Magdalenki mają diabelnie wirtualny problem. Eterem na terenie parafii zawładnął sam książe ciemnosci Lucyfer. Co prawda zły włada tylko w zakresie 2,4 lub 5 GHz ale wyświetla się on w smartfonach wiernych na terenie kościoła co może wodzić ich na pokuszenie a proboszcza w jego mniemaniu wystawia na pośmiewisko. O tym, że mieszkańcy podwarszawskiej Magdalenki nazwali sieć Wi-Fi „Lucyfer”, możemy dowiedzieć się z listu, który księża tamtejszej parafii skierowali do sąsiadów. Jak widać ciemnogród wszedł do ery cyfrowej i tu też domaga się swojego miejsca, przy okazji terroryzując okolicznych mieszkańców.
Proboszczowi udało się nawet ustalić, że router z diabelską nazwą sieci znajduje się w domu tuż obok kościoła (sic!). Ciekaw jestem czy pod drzwiami czuć siarkę.
"Parafia św. Marii Magdaleny i zwraca się on do sąsiadów z żądaniem zmiany nazwy sieci WiFi na inną. Ze względu na to, że Państwa zabudowania graniczą bezpośrednio płot w płot z parafią, nazwa sieci WiFi jaka została nadana routerowi jest widziana w urządzeniach aktywnych osób przebywających w parafii, jak i w domu rekolekcyjnym" — zauważa w oficjalnym piśmie
Jak dodaje proboszcz, rozmowa z mieszkańcami domu została już wcześniej przeprowadzona, ale bez skutku.
"Martwi nas fakt że mimo rozmowy, jaką przeprowadził z Państwem jeden z naszych parafian, nazwa szkodliwa dla uczuć religijnych osób przebywających w parafii nie została zmieniona” - czytamy.
W związku z brakiem reakcji sąsiadów proboszcz zdecydował się na napisanie tego listu. Liczy na to, że mieszkańcy domu sami zmienią nazwę, a sprawa „zakończy się polubownie”. Oferuje też „pomoc technicżną”, jeśli taka będzie potrzebna do zmiany nazwy sieci. Pod listem, poza proboszczem, podpisali się też wszyscy księża podwarszawskiej parafii. Jak widać kler jak już wszedł w epokę smartfonów i w tej sferze załatwia sprawy w znany z choćby z TV Trwam sposób. Mieszkańcy pobliskiego budynku nie mają prawa nadać swojej sieci takiego SSID na jakie mają ochotę, a gdy nazwa przeszkadza proboszczowi ma być (jak widać) zmieniona i basta. Zapewne ID sieci powinno być też przed ustawieniemn konsultowane z parafią. Tak naprawdę to nazwa nie jest obraźliwa ani wulgarna, zatem całe zamieszanie świadczy o braku dystansu Proboszcza i nadaktywnych parafian. Ja od siebie zalecam cyfrowym talibom mniej grzebać w telefonach na terenie koscioła, a skupić się na tym po co do koscioła się zwykle chodzi - na mszy, kazaniu, rekolekcjach itp aktywnosciach, problem rozwiązany bez wchodzenia z butami w sferę wolości sąsiadów parafii. W Polsce gdzie kler zawłaszcza każdy skrawek przestrzeni publicznej - nie wolno się teraz dać zastraszyć i dokonać zmiany nazwy. Lub o zgrozo przyjąć propozycję pomocy technicznej ze strony proboszcza, co może być niebezpieczne dla wszystkich stron z routerem włącznie. Bo czy proboszcz poza proboszczowaniem zajmuje się też pracą na helpdesku IT lokalnego dostawcy internetu? Czy reset routera poprzedzony będzie egzorcyzmami? Obawiam się, że polewanie urządzena wodą święconą może być równie skuteczne w wypędzaniu Lucyfera z eteru, co mordercze dla routera. To że przy okazji prawdopodobnie Lucyfer kopnąłby księdza elektrycznym kopytem - nie byłoby wcale złe, ale szkoda niszczyć sprzęt. Soundtrack: https://youtu.be/QBN-1Q0_Fiw
- zródło informacji Zuzanna Bukłaha / Gazeta Wyborcza / Tygodnik Warszawa