Zawieszenie.
Osiągałem ten stan w przeciągu ostatnich dni kilka razy.
Najgorsze jest to, że wchodziłem w ten stan i wychodziłem z niego dokładnie z tą samą prymitywną myślą: “nie wiem”.
Na tyle jestem czegokolwiek, w tej swojej codzienności pewny.
Nie mam powrotu. Straciłem go już miesiące temu.
Nie mam(póki co) następnego przystanku, ktoś mi ciągle zmienia rozkład jazdy, tak bym nawet na chwilę nie wyłapal jakiegoś punktu stopu.
Latam jak glupi próbując cokolwiek odratować. I to jest żałosne.
A widać to dopiero po czasie, dopiero jak coś wyrzuci Cię w końcu za margines i możesz spojrzeć na to wszystko z boku.
#bedeskakal
#melomanianoca