„Można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.”
- Stanisław Jerzy Lec
seen from China
seen from United States

seen from Australia

seen from Australia
seen from Australia
seen from China
seen from Australia
seen from Australia
seen from Philippines
seen from United States
seen from China
seen from Netherlands

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Vietnam
seen from China
seen from Australia
seen from United States
seen from Australia
seen from United States
„Można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.”
- Stanisław Jerzy Lec
Shakira performing "Monotonía" at José Amalfitani Stadium in Buenos Aires, Argentina, on Night 1 of her LMYNL World Tour (Dec 8, 2025).
🎥: Credit to owner
Questa è una giornata nella quale mi pesa, come un ingresso in carcere, la monotonia di tutto. Ma la monotonia di tutto non è altro che la monotonia di me stesso.
Fernando Pessoa, da "Il libro dell'inquietudine"
Shakira — Última
like or reblog if u save
Kiedy zgasną wszystkie nadzieje, nic nie sprawia ci przyjemności, każdy dzień jest taki sam, monotonia życia cię przygnębia, dochodzisz do momentu kiedy życie ci się już znudziło i wszystko jest tak obojętne ze uczucia nie mają żadnego znaczenia, nie czujesz nic, żadne bodźce nie są w stanie wyprowadzić cię z tego stanu, a ciemność i szarość to najlepszy przyjaciel….
Hoje é dia 10/06 são 01:00 eu deveria já estar dormindo mas ainda não consegui, depois de uma bela crise existencial e de choro, me encontro aqui deitada pensando, e decidi vim aqui desabafar sobre o dia de hoje, foi um dia difícil aconteceu um problema no meu trabalho e não sei se vou continuar nele, não sei se fico triste ou feliz porque tudo o que eu queria era sair de lá, pois é um trabalho que vem me sugando não só fisicamente, como psicologicamente, mas confesso que sou covarde e não tenho coragem, porque sempre tive medo de arriscar, sempre preferi me manter na zona de conforto do que pagar pra ver, mas acho que chegou o momento, vi alguém falando na internet que quando tudo dá errado em um lugar que vc tá, é porque não é mais onde vc deveria estar, quem sabe né, vamos aguardar. Uma vez ou outra esbarro com o gatinho que conheci na academia, e confesso que isso torna minhas noites mais felizes nem que seja por alguns minutos *-*, hoje infelizmente não foi um desses dias :/ to pensando em criar coragem e me aproximar dele pra puxar assunto, perguntar o nome, já até pensei em derrubar uma anilha no pé dele só pra ter uma desculpa e falar com ele kkkk, mas sei lá insegurança é foda, logo penso que ele vai me achar chata, ridícula ou até mesmo oferecida e prefiro ficar na minha, afinal o que é pra ser nosso tá escrito certo? Faltam poucos dias pro meu aniversário e confesso que to muito desanimada, não queria ficar mais velha do que já to, sinto que os melhores anos da minha vida já passaram e nem sei por onde, nunca gostei do meu aniversário, mas faz parte, então eu finjo e aceno. Tentei guardar um dinheirinho esse mês, pra juntar pra minha tão sonhada viagem, mas novamente não deu ;( oh vida cruel, eu odeio ser pobre. Bom por enquanto é só, minha vida continua nessa monotonia, vou trabalhar volto e vou malhar e depois dormir e depois começa tudo de novo, queria tanto que algo novo acontecesse, queria viver um amor loucamente, ou simplesmente ter dinheiro pra sumir por aí e sair dessa rotina entediante que vivo.
"Oby moja śmierć miała więcej sensu niż moje życie"
- Joker
Na linie
Canon EOS 77D, Domiplan 50mm f/2.8
[EN] This week I’m on “online mode,” as my colleagues at work decided. They didn’t ask me. They didn’t even tell me — so I drove to an empty building only to realize something was off. And that proverbial rope tightens around my neck. I hate working online. I hate being tethered to a computer by a cable. The stillness. The monotony. I’m sick of it. And there are still two more days to go.
I’ve got two friends at work — and both voted for Grzegorz Braun. Both worship Mentzen and Korwin. They shout “Stop the Ukrainianization of Poland” and “Down with vaccines.” They think Trump is great. These are the only two people at work I regularly talk to, and yet I’d still rather be there, with them, than stuck at home on a wire. That’s how much I hate online classes.
I’m sinking into nothingness. Into the void. Closing in on myself. Eating. Not moving. I know — it’s my fault. It’s all in my head. I’m aware of it, and I’m doing nothing. I have to pull myself together. Maybe tomorrow. If it doesn’t rain. Maybe…
Though probably not, because the truth is, if I start the day motionless, with headphones on, then after eight hours of stagnation I’ll be so drained I won’t even want to exist. So I’ll just drift off into some corner and quietly not exist until tomorrow.
And tomorrow — the same again…
[PL] Jestem w tym tygodniu na „onlajnie” jak to zadecydowali moi koledzy z pracy. Nie pytali mnie. Nawet mnie nie poinformowali, więc przyjechałem do pustego budynku, żeby się zorientować, że coś jest nie tak. I ta przysłowiowa lina zaciska się wokół mojej szyi. Nie znoszę pracy online. Nie znoszę bycia przyspawanym kablem do komputera. Bezruchu. Monotonii. Rzygam tym. A jeszcze dwa dni.
Mam dwoje znajomych w pracy — i oboje głosowali na Grzegorza Brauna. Oboje wielbią Mentzena i Korwina. Krzyczą „Stop ukrainizacji Polski” i „precz szczepionkom”. Uważają, że Trump jest super. To są jedyne dwie osoby w pracy, z którymi na co dzień mam kontakt i mimo wszystko wolałbym być tam, z nimi, niż w domu na kablu. Tak bardzo nienawidzę zajęć online.
Osuwam się w niebyt. W nicość. Zamykam się w sobie. Jem. Nie ruszam się. Wiem, to moja wina. To siedzi w mojej głowie. Mam świadomość i nic z tym nie robię. Muszę się zawziąć. Może jutro. O ile nie będzie padać. Może...
Choć pewnie nie, bo prawda jest taka, że jeśli zacznę dzień od bezruchu, na słuchawkach, to po ośmiu godzinach marazmu będę tak zblazowany, że żyć mi się już nie będzie chciało. Więc usunę się gdzieś w kąt i tak będę sobie nie żył aż do jutra.
A jutro, powtórka...