Skończyłam zeszłej nocy Ergo Proxy i na pewno wlatuje na moją topke. Przecudowny klimat, melancholijny, smutny. Przede wszystkim miło, że twórcy nie bawili się w jakieś moralizowanie, działania postaci nie były typowo motywowane, a to troszku utrudnia odnalezienie w nich głębszego sensu. Historie postaci, nawet drugoplanowych, nie zostały zepchnięte na bok, każda ma swój własny “dramat” w tych wydarzeniach. Nieoklepany motyw podróży, tułaczki i poszukiwaniu prawdy. I design Vincenta imo jest idealnie w punkt, jego ciapowaty wygląd i generalny vibe zmienia się wraz z jego rozwojem. No i OST miut dla uszu, kocham. Ogólnie git i tyle, muszę dogrzebać się do jakichś mniej znanych psychologicznych anime w tym klimacie ah, bo w sumie kultowe tytuły mam za sobą, chyba że mnie coś ominęło











