Chciałem sobie wczoraj zacząć oglądać ten pierwszy sezon Squid Game od początku, tak żeby za parę dni wejść w drugi z odświeżoną pamięcią. Nieopatrznie włączyłem pierwszy odcinek na telewizorze w salonie, przy mojej mamie, i tak jakieś 10 godzin poźniej skończyliśmy oglądać cały ten pierwszy sezon a mi mózg i oczy wypływały przez nos. Ja już jestem starym człowiekiem, nie mam siły na takie maratony.
Byłem totalnie zaskoczony takim obrotem sytuacji, bo moja mama nie cierpi wszystkiego co jest fantastyczne, ale też po prostu mało realistyczne. W dodatku ogląda raczej tylko polskie rzeczy, a tu maksymalnie się zaangażowała w coś, co z rzeczywistością ma mało wspólnego i w dodatku pochodzi z zupełnie innego kręgu kulturowego. Dużo rzeczy wprawdzie musiałem tłumaczyć, ale myślę, że wynika to z braku opatrzenia z językiem filmu (jest scena w której jakiś bohater powraca zza grobu jako czyjś wyrzut sumienia co jest totalnie czytelne a moją mamę konfunduje, bo czemu on się pojawił skoro nie żyje). Oczekiwała też, że wytłumaczę jej rzeczy, na które sam serial jeszcze nie dał odpowiedzi, jakby ciągle podejrzewała, że ja rozumiem i widzę więcej.
Myślę że to zaangażowanie mojej mamy dobrze świadczy o warstwie społeczno- socjologicznej tego serialu. Nie żeby była jakaś super oryginalna czy przełomowa, ale jest po prostu fajna i dobrze zbudowana. Łatwo uwierzyć, że jest w tym coś więcej, niż nawalanka, krew i flaki.
A sam serial ogląda się po tych kilku latach równie dobrze, choć mniej bezkrytycznie. Pierwsza połowa jest świetna. Odcinek z kulkami jest wybitny. Ale potem zupełnie siada tempo, pojawiają się jakieś dziwne zabiegi montażowe, a zakończenie jest moim zdaniem przeciągniete i serial kilka razy przegapia dobry punkt, żeby się skończyć. Za dużo dopowiada, jakby bał się zostawić widza samego z tymi wszystkimi trudnymi emocjami po turnieju. Sam końcowy twist, rodem z Piły, oczywiście robi duże wrażenie za pierwszym razem, ale ta scena poza zaskakiwaniem nic innego ze sobą nie niesie. Ja uwielbiam otwarte zakończenia, ale to jest otwarte tylko na tyle, żeby przez tę szparę przecisnął się drugi sezon i ani jedna refleksja widza (co mnie dziwi, bo przecież pierwotnie to miała być jednosezonówka). Rozczarowujące ciut.
No i znowu oglądając coś, dowiedziałem się czegoś niepokojącego o sobie.