W drodze na rejs ;D
Próbuję sobie przypomnieć gdzie całą noc przeglądałam z kumplem nad Odrą jakieś 25 lat temu. Które to było zejście do wody.
Noc była ciepła, majowa. Było jasno, niebo pięknie rozgwieżdżone, coś koło pełni.
Słabo widać, ale zrobiłam sobie odcisk od uderzania w struny. Koniec na dziś, bo kurewsko piecze. Zwykłe granie palcami mi całkiem spoko wychodzi... Ale że smyczkiem no kurwa nie bardzo. Po prostu ten smyczek jeździ po całych wolnych 10 centrymetrach strun. Kurwa!
Struny są cholernie grube, ciężko je dobrze docisnąć. Ale i tak fajnie się brzdąka.










