Mickiewicz w Weimarze
(letni dom Goethego w Parku nad Ilmą)
W 1828 r. Mickiewicz podróżował po Europie wraz ze swoim przyjacielem, Odyńcem. Na pewien czas zatrzymali się w Weimarze, gdzie spotkali się z Goethem, a także wzięli udział w jego przyjęciu urodzinowym. Wcześniej jednak odwiedzili go w domu, a spotkanie zaaranżowała Maria Szymanowska. Jeśli jej nie kojarzycie, pewnie mówi wam coś nazwisko Celina Szymanowska... Otóż Celina, późniejsza żona Mickiewicza, to córka Marii. Maria była uznaną pianistką i koncertowała w Niemczech. Tam właśnie poznała J. W. Goethego, z którym nawiązała bliską relację. List polecający od pani Szymanowskiej na pewno zachęcił niemieckiego poetę do spotkania z Mickiewiczem, którego dzieła nieszczególnie znał. Warto wspomnieć, że Adaś był wtedy trzydziestolatkiem, a herr Goethe liczył blisko 80 lat.
„Nie darmo jestem w stolicy poezji: pływam tu w niej jak szczupak w morzu – i to wody słodkiej, nie słonej. Jestem z Adamem; widuję Goethego (co dzień w parku, z ławki Szyllera, jak chodzi po swoim ogródku); stąpam po śladach Szyllera, Wielanda, Herdera […] chodzimy co dzień razem na Vogelwiese, zwiedzamy okolice miasta, a jeśli nie jesteśmy zaproszeni gdzie razem albo nie idziemy na teatr, to wieczorem przy dźwiękach muzyki lub śpiewu w salonie […] admirujemy gwiaździste niebo” - pisał Odyniec o pobycie w Weimarze.
Mickiewicz doczekał się też weimarskiego pomnika, na którym wygląda niekorzystnie.











