Mogę
Mogę rodzić co miesiąc, co tydzień nawet jeśli to konieczne, ale niech ktoś za mnie wychowa.
Cytując Pana: Myślę też, że jeśli ktoś powie o kobietach słaba płeć, to cytując klasyka: Zakurwię z laczka i poprawię z kopyta. http://opalczynski.com/2015/02/14/cud-narodzin-jest-brutalny-porodowka-meskim-okiem/
Mam wrażenie (i doświadczenie), że to pikuś (nie ważne jaki by nie był sam poród itd.), to początek góry lodowej. A moje Maleństwo wie o mnie więcej niż ktokolwiek inny. Zna lepiej moje myśli, nastrój w jakim jestem i bardzo szybko weryfikuje jak Ona to widzi. Chcesz mamo wyjść? Serio z nim?! Żartujesz chyba sobie, zaraz Ci pokaże na co mnie stać i odechce Ci się. Już Ona znajdzie mi odpowiedniego... Znakiem będzie Jej bezproblemowe i miłe pozwolenie na wyjście z domu.
Masz gorszy dzień coś Ci się stało? Jeśli jest to poważne, to dziecka nie ma, dosłownie nie ma Jej w domu. Sama się zajmie sobą, bawi, cicho coś maluje. Natomiast kiedy to jest dzień w którym nic mi się nie chce, to na czole chyba świeci mi się lampka, bo nie daje za wygraną lenistwu i na głowę wejdzie, abym tylko się ruszyła.
Jak Ona to robi nie wiem, zawsze decyduje o moim życiu, mimo, że to ja powinnam. Steruje mną jak marionetką, a i tak Kocham Ją nad życie i swoje szczęście, bo Ona daje mi największe. Raz lepiej między Nami, a raz gorzej. Nerwy mnie zjadają, wszystko biorę nazbyt do siebie. Wiem... Ale taka już jestem i zawsze byłam, mam nadziej, że kiedyś mi to wybaczysz lub że jeszcze chwilę i pewne nerwy zostaną jedynie wspomnieniem.
Życzę sobie tego i Tobie również. Życzę Nam szczęścia, spokoju i własnego kawałka na tej ziemi. Kocham. Obiecuje przestać ignorować Nasze potrzeby i sprawię, że staną się najważniejsze, one i tylko one, co reszta, to dodatek. Dodatek do szczęścia. To chyba takie skromne życzenia na Boże Narodzenie i Sylwester, a także na kolejne parę lat...






