Kiedy byłem jeszcze w podstawówce odwiedziłem kumpla z klasy. Bawiliśmy się zaciekle klockami Lego. On miał więcej klocków niż ja, stwierdziłem więc, że nie zaszkodzi jeżeli podbiorę mu jednego ludzika. Tak to się zaczęło.
Później było już tylko gorzej. Ołówki z Ikea (chociaż usprawiedliwiam się tym, że rozdają je za darmo), zaczęły się imprezy, więc podbierałem piwa z lodówki a nad ranem papierosy. Raz nieświadomie wyniosłem ze stacji dwa opakowania Merci, innym razem rozpędzony wyjechałem ze sklepu na koszyku z bratem i parą skarpetek w środku (nie piszczały).
W międzyczasie włączyła mi się miłość do muzyki i kolekcjonowania popularnych empetrójek. Nie zdawałem sobie sprawy, że pobieranie ich i kopiowanie dla kolegów może być przestępstwem. I tak pokochałem te piosenki, że kupiłem sobie aż dysk o pojemności 0,5 TB żeby po sam kurek wypełnić go nielegalną muzyką.
Z czasem pojawiły się filmy i seriale. Z tymi był większy problem, bo zajmowały zdecydowanie więcej miejsca (chociaż nie byłem pazerny na HD). Wtedy do gry wszedł streaming a ja dorosłem. O ile za filmy i seriale zdarza mi się płacić (standardowo - kartą, przelewem; lub cennym czasem - reklamy), to niestety często korzystam też z CDA. Meczy w tak sprytny sposób niestety nie da się oglądać.
Nielegalny streaming muzyki? O takim nie słyszałem, jednak zamiast dokupować sobie kolejne dyski zacząłem używać płatnej wersji Spotify. Nie zmienia to jednak faktu, że artyści niewiele na tym zarabiają. Znajdzie się taki natręt jak ja i katuje jednego artystę przez pół roku, a biedny muzyk zbiera te marne grosze z odtworzeń.
Nie wydaje mi się żebym był najgorszym konsumentem, dlatego od czasu do czasu wspieram wykonawców na inne sposoby. I tak mnie ostatnio naszło, że od wakacji, miesiąc w miesiąc słucham bez przerwy tego Rasmentalismu, więc pomyślałem – wesprę chłopaków jakimś drobnym gestem, niech mają.
Pierwszym krokiem był koncert – 30 zł za taką przyjemność, to jak pół litra na dwóch – NIC! No to jako dobry fan sprawiłem sobie jeszcze LP’a swojego ulubionego albumu.
I już jestem spokojny, sumienie już mam czyste.